Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Chord Hugo 2

Chord Hugo 2

Jeszcze kilka lat temu marka Chord Electronics była kojarzona wyłącznie z hi-endowymi komponentami stereo wyglądającymi jak maszyny z dalekiej przyszłości. Audiofile szczególnie upodobali sobie wzmacniacze zbudowane w dość specyficzny sposób, ale karierę robiły także źródła i kompletne systemy brytyjskiej firmy. Wszystko zmieniło się w momencie wprowadzenia na rynek jednego, małego urządzenia. Przetwornik o wdzięcznej nazwie Hugo początkowo został odebrany jako próba dotarcia do młodszego pokolenia audiofilów, którzy muzyki słuchają wyłącznie z plików. Ale to tylko czubek góry lodowej. Brytyjczycy zdecydowali się na wypuszczenie DAC-a w takiej kieszonkowej postaci z kilku powodów. Najważniejsze nie były wcale walory funkcjonalne, lecz wewnętrzna budowa ich nowego przetwornika. Hugo był bowiem pierwszym komercyjnym wcieleniem projektu rozwijanego od wielu lat przez Roberta Wattsa - inżyniera zajmującego się przede wszystkim projektowaniem układów scalonych dla wielkich korporacji. Doszedł on do wniosku, że żadna z tego typu kości nie jest w stanie wiernie odtworzyć sygnału muzycznego, ze względu na swoje liczne ograniczenia. Producenci sprzętu audio mogą więc prześcigać się w implementowaniu coraz to nowszych chipów, ale ostatecznie wszyscy są skazani na korzystanie z gotowych elementów, których wyprodukowanie kosztuje w porywach kilka dolarów. Robert Watts stwierdził więc, że problem trzeba rozwiązać w inny sposób i zaczął budować własny przetwornik na bazie programowalnych układów FPGA (Field-Programmable Gate Array). Jego praca zaowocowała stworzeniem DAC-a dysponującego nieporównywalnie większą mocą obliczeniową i dającego dźwięk zupełnie inny, niż wszystko, co można było kupić w tamtym czasie. Tak przynajmniej twierdzi dyrektor Chorda, John Franks, który szybko poznał się na twórczości Roba Wattsa i postanowił udostępnić ją swoim klientom. Pierwszym owocem tej współpracy był właśnie Hugo, okrzyknięty jednym z najbardziej rewolucyjnych przetworników ostatnich lat. Teraz na rynek wchodzi jego udoskonalona wersja - Hugo 2.

Jeśli średnio orientujecie się w temacie, pewnie myślicie, że cała ta historia jest trochę naciągana. Przecież prawie każda firma twierdzi, że jej produkty są wyjątkowe, a dziennikarze bez zastanowienia powtarzają te opowieści. Na szczęście sam rynek także weryfikuje ewentualne próby zakłamywania rzeczywistości. Gdyby w przetworniku Chorda faktycznie nie było nic interesującego, nie zrobiłby on takiego zamieszania i nie pociągnął za sobą fali kolejnych produktów zbudowanych na bazie tego samego pomysłu. Hugo okazał się wielkim hitem. W ciągu kilku miesięcy pojawiło się mnóstwo entuzjastycznych recenzji, a zamówienia zaczęły napływać z całego świata w ilościach, jakich sami konstruktorzy się nie spodziewali. I to nawet pomimo tego, że model ten miał jedną, zasadniczą wadę - był po prostu drogi. 8490 zł za pudełeczko, które można wsadzić do kieszeni? Dziś taka kwota nie robi na nikim wrażenia, bo mamy przenośne odtwarzacze kosztujące dwa razy tyle. Ale w momencie premiery Hugo jego cena szokowała prawie tak samo, jak zamknięta w nim technologia. Brytyjczycy postanowili pociągnąć pomysł dalej i zaczęli wypuszczać na rynek kolejne modele bazujące na układzie Roberta Wattsa, w okrojonej lub coraz bardziej rozbudowanej formie. Większy Hugo TT to po prostu biurkowa odmiana Hugo z dodatkowymi gniazdami i funkcjami. Prawdziwym uderzeniem był Mojo czyli kostka, którą można wykorzystać nawet w połączeniu ze smartfonem. John Franks od początku chciał jednak doprowadzić konstrukcję DAC-a do ostatecznego kształtu i udało się to zrobić we flagowym modelu Dave.

W ciągu kilku lat Chord stworzył całkowicie nową gałąź swojego katalogu. Oryginalne przetworniki nie tylko pozwoliły firmie dotrzeć do nowych klientów, ale wręcz stały się jej nowym znakiem rozpoznawczym. Kto by pomyślał, że audiofile tak pozytywnie zareagują na urządzenia, które są mimo wszystko dość niecodzienne? W dodatku wszystkie, może za wyjątkiem najmniejszego Mojo, po prostu słono kosztują. Ale tu ciekawostka, która może wywrócić świat malkontentów do góry nogami. Od momentu ogłoszenia premiery modelu Dave, dystrybutor zapowiadał nam dostarczenie jednego egzemplarza do testu. Kiedy już miał do nas jechać, po drodze zahaczył o klienta, który też chciał choć chwilę go posłuchać. Posłuchał, wyłożył pieniądze na stół i już go nie oddał. Musieliśmy więc poczekać na dostawę. Kiedy ta dotarła do Polski, kolejny egzemplarz został wysłany prosto do naszej sali odsłuchowej. Z tym, że ktoś także za niego zapłacił. Kiedy paczka dotarła do Warszawy, zgłosił się po nią świeżo upieczony właściciel. Podobno wszystkie egzemplarze sprowadzone do Polski zostały wykupione na pniu. A przecież mówimy o przetworniku za 47900 zł! Brytyjczycy na tym jednak nie poprzestali. Skoro wprowadzili już wszystkie możliwe przetworniki, od najmniejszych i stosunkowo tanich po te najdroższe i najbardziej zaawansowane, mogli już tylko wrócić do korzeni i odświeżyć najstarszy model, od którego wszystko się zaczęło. Tak właśnie powstał Hugo 2, który dotarł do naszej redakcji zaraz po tym, jak pojawił się w Polsce. Domyślam się, że kiedy piszę te słowa, ktoś właśnie wpłaca za niego zaliczkę, ale przez najbliższe dwa tygodnie ten srebrny klocek będzie mój. Czy jest tak dobry, jak mi się wydaje?

Chord Hugo 2

Wygląd i funkcjonalność

Brytyjczycy faktycznie zadbali o to, abyśmy mieli poczucie obcowania z wyjątkowym produktem. Nie wiem czy to dobre porównanie, ale Hugo 2 jest zapakowany trochę jak urządzenia firmy Apple. Pudełko nie jest duże, ale wykonane bardzo starannie. Wszystkie elementy są tam, gdzie być powinny, a w centralnym punkcie spoczywa nasz przetwornik, szczelnie opakowany dodatkową folią ochronną. Jeśli chodzi o gabaryty, Hugo 2 praktycznie nie odbiega od pierwowzoru, ale ma więcej przycisków i jest po prostu ładniejszy. W dostarczonej do naszego testu wersji srebrnej wygląda po prostu obłędnie. Nie chodzi nawet o same kształty czy umiejscowienie poszczególnych elementów, ale o coś jeszcze ważniejszego. Ta mała skrzyneczka została wykonana z iście zegarmistrzowską precyzją. Obudowę złożono z dwóch połówek, które pasują do siebie tak idealnie, że w miejscu łączenia widać tylko kreskę grubości ludzkiego włosa. Do tego Hugo 2 niemal z każdej strony ma coś ciekawego. Na górnym panelu znajdziemy cztery przyciski przypominające te z modelu Mojo, czarny element będący prawdopodobnie odbiornikiem dla zewnętrznych sygnałów, małe okienko ukazujące część zamkniętej w środku elektroniki oraz pokrętło głośności umieszczone w niewielkim wybrzuszeniu. Po uruchomieniu, przyciski i pokrętła wykonane z półprzezroczystego, mlecznego tworzywa zaczynają mienić się różnymi barwami. Trzeba przyznać, że pięknie to wygląda, szczególnie w nocy, gdy podświetlane kuleczki zalewają pokój kolorową poświatą, która "wylewa" się również przez gniazda. Zastosowanie tylu kolorów może wydawać się dziwne, albo - nazwijmy to - mało męskie, ale dzięki temu wyeliminowano konieczność zastosowania wyświetlacza. Hugo 2 swoimi różnobarwnymi kuleczkami poinformuje nas o wszystkim, co powinniśmy wiedzieć. Jeśli dobrze nauczymy się jego "języka", wystarczy jeden rzut oka na przetwornik, a już będziemy wiedzieć jakie wejście jest aktywne, jakie dodatkowe funkcje mamy ustawione i jaki jest aktualny poziom głośności. A gdyby nam się nudziło, możemy podejrzeć umieszczone wewnątrz układy elektroniczne przez specjalne, lekko wypukłe okienko. Super!

Na bocznej ściance pod przyciskami znajdziemy dwa gniazda micro USB - jedno dla sygnału, drugie do ładowania. Rozdzielenie tych funkcji było bardzo dobrym pomysłem. Z kolei na przeciwległym boku mamy gniazda słuchawkowe, wyjście analogowe w formie dwóch gniazd RCA, niestandardowe wejście koaksjalne i tradycyjne wejście optyczne. Widać, że trafiło w nasze ręce urządzenie o dużych możliwościach. Jak na swoje gabaryty, Hugo 2 jest dość imponujący, ale muszę przyznać, że największe wrażenie zrobiła na mnie jakość wykonania jego obudowy. To jeden z tych przedmiotów, którymi przyjemnie jest się pobawić. Brytyjczycy zadbali również o wyposażenie dodatkowe. Gdyby Hugo 2 był sprzedawany bez jakichkolwiek akcesoriów, pewnie zmieściłby się w pięć razy mniejszym pudełku. Jednak tu dostajemy praktycznie wszystko, co może nam być potrzebne do szczęścia - instrukcję obsługi i inne dokumenty, a także komplet kabli, zasilacz z wtyczkami dla różnych gniazdek oraz małego pilota. Dzięki niemu można wykorzystać przetwornik w systemie stacjonarnym i wydawać komendy bez ruszania się z kanapy. Sterownik jest mały i stosunkowo płaski, ale został wykonany specjalnie dla Chorda, o czym świadczy umieszczone na dole logo. Może to nic takiego, ale ostatnio widuję coraz więcej urządzeń, które są dostarczane z uniwersalnymi pilotami czy jakimś innym badziewiem. Ponieważ Hugo 2 ma wbudowane akumulatory, nie trzeba go używać w domu. Nic nie stoi na przeszkodzie aby podłączyć swój smartfon i wyjść z muzyką na zewnątrz. Według producenta, energii powinno nam starczyć na jakieś siedem godzin słuchania. Jeżeli jesteście zainteresowani taką zabawą, Chord powinien w niedługim czasie wypuścić specjalne, skórzane etui dopasowane do tego modelu. Dotychczas w ofercie funkcjonował model Hugo Case, jednak z uwagi na inne rozmieszczenie przycisków, stary pokrowiec nie będzie pasował do Hugo 2. Domyślam się, że zmodyfikowane etui zostanie wprowadzone do sprzedaży w przeciągu paru miesięcy.

Co poza przyciskami i gniazdami zmieniło się w nowym modelu? Otóż "dwójka" ma zdalne sterowanie i rozszerzoną łączność Bluetooth z kodekiem apt-X, dzięki której testowany DAC może także być pomostem łączącym nasz sprzęt hi-fi ze smartfonem, tabletem czy laptopem. Użytkownicy chcący uzyskać najwyższą możliwą jakość brzmienia pewnie i tak skorzystają z połączenia kablowego, ale gdyby ktoś chciał, to jest. Największe zmiany kryją się jednak w środku tego pięknego pudełeczka. Mówiąc dokładniej, Hugo 2 wykorzystuje konwerter drugiej generacji zbudowany w oparciu o układ FPGA Xilinx Artix 7, oczywiście z własnym oprogramowaniem Chorda. Hugo 2 daje też użytkownikowi możliwość wyboru jednego z czterech filtrów cyfrowych, co sygnalizowane jest zmianą koloru podświetlenia przycisku. Tak naprawdę do wyboru mamy filtr neutralny lub ciepły, a także ich odmiany z delikatnym zejściem w zakresie wysokich tonów. Druga interesująca opcja to Crossfeed czyli mieszanie kanałów, które użytkownikom korzystającym ze słuchawek ma dawać ciekawsze modelowanie przestrzeni i kierunkowości wirtualnych źródeł dźwięku. Tutaj również mamy do wyboru cztery ustawienia - wyłączone, lekkie, średnie i mocne. Zapewnienie dobrego brzmienia na wyjściu słuchawkowym musi być dla Chorda wyjątkowo ważne. Firma nie tylko chętnie pokazuje swój nowy przetwornik w towarzystwie hi-endowych nauszników, ale również zapewnia, że nie będzie on miał problemów z napędzeniem nawet wymagających modeli planarnych. Firma deklaruje, że Hugo 2 poradzi sobie nawet ze słuchawkami o impedancji 800 Ω. To zresztą nie jedyny imponujący parametr tego urządzenia. Jeśli chodzi o obsługiwane sygnały, Chord natywnie odtwarza pliki DSD512 i PCM do 768 kHz. Nie ma żartów.

Podobnie jak poprzedni model, Hugo 2 to małe pudełeczko o dużych możliwościach. Nawet jeśli najważniejsza jest technologia zamknięta w środku, to z zewnątrz brytyjski przetwornik prezentuje się rewelacyjnie. Teoretycznie wprowadzenie udoskonalonej wersji kultowego już DAC-a nie było absolutnie konieczne. Oferowany dotychczas Hugo to przecież bardzo dobre źródło. Chord postanowił jednak skorzystać z możliwości technicznych, jakie pojawiły się w ciągu tych trzech lat, osiągając jeszcze lepsze parametry i prawdopodobnie podnosząc jakość brzmienia, o czym zaraz się przekonamy. Przy okazji dołożono kilka funkcji, prawdopodobnie na wniosek samych użytkowników. Brytyjczycy podobno biorą sobie do serca uwagi klientów i starają się jak najcelniej trafić w ich oczekiwania. W tym kontekście wydaje mi się, że Hugo 2 jest skazany na sukces. W porównaniu do poprzedniego modelu, cieszy mnie zastosowanie gniazda micro USB w roli zasilania. Podczas sesji zdjęciowej do testu Hugo i Hugo TT zwróciłem uwagę na plastikowe "ładowarki", które nijak nie pasowały do przetworników. John Franks ma jednak bardzo utylitarne podejście do tematu i twierdzi, że tak małe urządzenie nie potrzebuje żadnego wymyślnego zasilacza. Z punktu widzenia elektroniki pewnie się to zgadza, ale żeby DAC za ponad osiem tysięcy był zasilany taką plastikową puszką z cienkim kabelkiem? Okej, w testowanym modelu też mamy standardową ładowarkę, z tym, że równie dobrze możemy wpiąć kabel USB do komputera. Domyślam się, że w większości systemów Hugo 2 będzie i tak współpracował z pecetem lub laptopem, więc wykorzystamy wtedy dwa kable - jeden do ładowania, a drugi do przesyłania sygnału. W poprzednim modelu takiej możliwości nie było. Ze względu na zastosowaną w zasilaczu wtyczkę, użytkownicy byli skazani na tę plastikową puszkę.

Minusy? Widzę tylko dwa. Pierwszym są gniazda analogowe wtopione w obudowę, co zmusza użytkownika do zastosowania interkonektów z wąskimi wtykami. Idealne będzie coś w rodzaju Nordostów, ale wiele innych firm ma w swojej ofercie łączówki z podobnymi zakończeniami. Do głowy przychodzi mi chociażby Van den Hul i... Chord, ale "ten drugi", od kabli. Faktem jest jednak, że trzeba się tutaj trochę nagimnastykować. Rozumiem, że producent musiał jakoś schować gniazda RCA aby Hugo 2 był faktycznie mobilny, ale z drugiej strony jest to też jakiś problem, więc z góry ostrzegam, że większość dostępnych na rynku kabli po prostu tutaj nie wejdzie. Drugi minus jest dość oczywisty - cena. Naturalnie ciut wyższa, niż w przypadku wychodzącego modelu. 9290 zł za takie małe cacuszko to wciąż kupa kasy. Z drugiej strony, Hugo 2 pełni co najmniej dwie funkcje - może być przetwornikiem stacjonarnym i mobilnym. Niektóre źródła donoszą, że gra lepiej niż pełnowymiarowe źródła za te pieniądze. Sprawdźmy!

Chord Hugo 2

Chord Hugo 2

Brzmienie

Odsłuchy zacząłem od systemu słuchawkowego, zbudowanego wokół komputera stacjonarnego z systemem Windows 10. Co ciekawe, Hugo 2 od razu został rozpoznany, a system po kilku sekundach poinformował mnie, że urządzenie jest gotowe do użycia. Na stronie producenta znajdziemy jednak dedykowane sterowniki i naturalnie polecam je zainstalować. Sama konfiguracja DAC-a nie była jednak bardziej skomplikowana, niż w przypadku większości podobnych urządzeń. Do wyjścia słuchawkowego podłączyłem najpierw Sennheisery HD 600. Kiedyś te nauszniki uchodziły za absolutny hi-end. Jeżeli ktoś chciał mieć lepsze, musiał albo wydać kilka razy więcej na elektrostaty Staxa z dedykowanym wzmacniaczem albo coś równie odjazdowego, poza zasięgiem przeciętnego zjadacza chleba. Dziś ten sam model to już zaledwie "entry-level" w świecie hi-endowych nauszników. Na rynku można znaleźć wiele słuchawek do smartfona, które są droższe od legendarnych Sennheiserów, a ceny wyczynowych modeli poszybowały już w rejony dwudziestu czy trzydziestu tysięcy złotych. Słuchałem ich. Fajne. Ale wydaje mi się, że HD 600 wciąż wyznaczają pewien punkt odniesienia. Okej, świat poszedł do przodu, zmieniła się technologia, inflacja zrobiła swoje, a te słuchawki jak były niesamowite i szczególne, tak są. Przynajmniej dla mnie, bo z przerwami używam ich już kilkanaście lat. Co zatem powiedziały mi o Hugo 2? Tylko jedno - to wspaniałe urządzenie. Przed rozpoczęciem testu domyślałem się, że Brytyjczykom udało się stworzyć jeszcze lepszą wersję swojego słynnego przetwornika, ale że będzie on jednocześnie tak wydajnym wzmacniaczem słuchawkowym!? Na to nie byłem przygotowany. Przecież to kosteczka wielkości dwóch paczek papierosów... Skąd więc bierze się taka energia? Nie wiem, mogę się tylko domyślać, że Chord opracował jakiś system wysyłający dodatkowy prąd bezprzewodowo, prosto z siedziby firmy do każdego egzemplarza Hugo 2. Ale wiem, że to niemożliwe. Muszę się więc pogodzić z tym, że testowany przetwornik po prostu ma w sobie taki mały ładunek jądrowy, który z dowolnymi słuchawkami zrobi co mu się tylko podoba. Amatorzy hi-endowych słuchawek zaraz pewnie zareagują na te słowa. Halo, halo, panie Karasiński, to po jednym odsłuchu na Sennheiserach HD 600, nie tak trudnych do napędzenia w porównaniu z innymi prądożernymi nausznikami, twierdzi pan, że Hugo 2 poradzi sobie ze wszystkim, co do niego podłączymy? Oczywiście, że nie. Swoje wrażenia zaraz potem zweryfikowałem z użyciem kilku innych modeli, i jednak miałem rację. Wierzcie mi, nawet ortodynamiki czy studyjne nauszniki o impedancji 600 Ω nie robią na opisywanym przetworniku żadnego wrażenia. Wystarczy delikatnie obrócić największą z półprzezroczystych kulek (podkreślam - delikatnie) aby uwolnić bestię drzemiącą wewnątrz tego małego pudełeczka. Jasne, na pewno znajdziecie na rynku nauszniki, z którymi Hugo 2 zacznie się już pocić. Ale tak wiele to ich znowu nie będzie.

Kiedy pierwszy szok miałem już za sobą, postanowiłem przyjrzeć się temu, co najważniejsze. Jak gra bohater naszego testu? Hmm... Odpowiedź na to pytanie może być albo bardzo prosta, albo skomplikowana. Wersja łatwiejsza - genialnie. Mógłbym to słowo podkreślić, pogrubić i wyróżnić na tysiąc sposobów, ale niektórym w zupełności to wystarczy. Wersja trudniejsza? W systemie słuchawkowym Hugo 2 pokazał całe mnóstwo ciekawych rzeczy, które w sumie sprowadzały się do wzmocnienia jednego aspektu prezentacji - realizmu. Jeśli zastanowicie się czym tak naprawdę jest dźwięk, który autentycznie nas przekonuje i daje wrażenie uczestniczenia w spektaklu rozgrywającym się na żywo, to wszystkie te cechy znajdziecie właśnie w brzmieniu nowego Chorda. Wbrew pozorom, jest ich całe mnóstwo. Możecie powiedzieć, że realizm to przede wszystkim przejrzystość i rozdzielczość, bo słuchając muzyki wypranej z detali na pewno nie damy się oszukać naszej audiofilskiej aparaturze. Następna w kolejności będzie prawdopodobnie dynamika. Wbrew pozorom, nie jest to tylko zdolność do głośnego grania, ale przede wszystkim coś, co nazwałbym umiejętnością nadawania odpowiedniej energii każdemu impulsowi tworzącemu muzykę. Chcecie wiedzieć czym jest prawdziwa dynamika? To wybierzcie się na koncert i posłuchajcie chociażby co potrafi wyczarować dobry perkusista. Nawet krótkie uderzenie werbla to strzał, który czujemy ciałem, choć nie ma nic wspólnego z pulsującym basem. Spróbujcie powtórzyć ten efekt w domu, a będzie bardzo ciężko. Chyba, że macie własne gary w piwnicy. To samo dzieje się ze wszystkimi innymi instrumentami. Cały proces nagrywania i odtwarzania muzyki powoduje utratę jej pierwotnej dynamiki. Na każdym etapie ucieka nam jakaś część energii, choćbyśmy nie wiem jak walczyli, aby tak się nie działo. Jednak im lepszy sprzęt mamy w domu, tym bardziej zbliżymy się do dźwięku na żywo. Muzyczny realizm buduje też barwa. Abyśmy czuli się przekonani, musi zostać odwzorowana wiernie, bez żadnych zniekształceń czy naleciałości. Kolejny punkt to przestrzeń. Dla mnie tak samo ważna w słuchawkach, jak i podczas odsłuchu z wykorzystaniem wzmacniacza i kolumn. Można mówić, że to zupełnie dwa różne światy i jest w tym sporo prawdy, ale wiecie co? Kiedy podczas testu przetwornika słyszę dobrą przestrzeń już na słuchawkach, to na dużym systemie też jest super.

Wyliczankę można kontynuować, bo muzyczny realizm to także szybkość, spójność czy wierne odwzorowanie każdego fragmentu pasma. Ale to nie ma znaczenia, bo Hugo 2 ma w sobie wszystko, co ów realizm buduje. Nie chcę się już zagłębiać w jakieś "doświetlenie najwyższego mid-basu" czy "napięcie powierzchniowe dźwięku". Jak mawia jeden z moich serdecznych znajomych, to robota dla specjalistów od dzielenia gówna na atomy. Ja aż takim specjalistą nie jestem, ale wiem jedno - Chord brzmi bardzo przekonująco, i nie potrzeba nawet wiele czasu, aby to do nas dotarło. Jeśli ktoś chce analizować jego dźwięk na różnych poziomach, będzie mógł to robić w nieskończoność. Ale jest też inna metoda patrzenia na sprzęt audio. Pierwsze wrażenie często mówi wszystko. Nie zawsze, bo czasami można się nadziać i ominąć coś naprawdę wartościowego. Ale jeśli naszym celem jest właśnie maksymalna neutralność i czysty realizm, to nawet szybki odsłuch powie nam czy mamy tu czego szukać, czy nie. Z dźwiękiem zgodnym z ideałem wysokiej wierności jest trochę tak, jak z okularami. Nasze oczy zobaczą każde zabrudzenie i wcale nie trzeba się godzinami wpatrywać w bezchmurne niebo aby dobrze się nad tym zastanowić. Brudne? To widać od razu. Porysowane? Też niedobrze. Krzywe? No to już nie ma co marzyć o czytaniu książki, a nawet przewrócić się można. Kolorowe? No niby fajnie, czasami się to przydaje. W słoneczny dzień można założyć przyciemniane, a i do nocnej jazdy samochodem są takie specjalne, z żółtymi szkłami. A co jeśli chcecie znaleźć okulary pokazujące świat takim, jaki jest, bez zmieniania czegokolwiek? W świecie audio jest to bardzo trudna sprawa, wymagająca perfekcyjnego dopracowania wielu aspektów wpływających na to, co słyszymy. Dlatego właśnie osłuchani audiofile potrafią zdiagnozować sytuację nawet w ciągu kilku minut. Za dużo basu? Do widzenia. Kiepska dynamika? Nie polubimy się. Brak ważnych detali? Na pewno nie przejdzie. Nienaturalna barwa? Fajnie, może do konkretnej muzyki, ale niech producent przeczyta sobie co oznacza termin hi-fi. Ja podczas pierwszego odsłuchu nowego Chorda miałem podobne wrażenia. Moje uszy mimowolnie "przeleciały" przez jego brzmienie w przód i w tył. Najpierw na jednym utworze, potem na drugim i trzecim. Zmieniłem słuchawki - to samo. Wyciągnąłem jeszcze trzy pary nauszników i moje wrażenia się potwierdziły. Po piętnastu minutach takiej zabawy wiedziałem już, że mam do czynienia z bardzo, ale to bardzo szczególnym sprzętem. Takim, jak okulary, które są zawsze idealnie czyste, nie zakrzywiają świata, nie przyciemniają go ani nie koloryzują... Generalnie sprawiają wrażenie jakby ich nie było. Ale wiem, że są, bo inaczej widziałbym tylko rozmazane plamy.

Skoro już bawiłem się ze słuchawkami, postanowiłem sprawdzić dwie funkcje, które producent dorzuca nam niejako w gratisie. Najpierw zająłem się przyciskiem odpowiadającym za wybór filtra cyfrowego. Różnice między kolejnymi ustawieniami oczywiście są, ale tak delikatne, że przypomnicie sobie o nich chyba tylko podczas odtwarzania albumów wymagających jakiejś korekty. Wtedy jednak okaże się, że zmiany nie są na tyle duże aby nadrobić niedoskonałości nagrania. Nie wiem, może wyjątkowo czuli audiofile będą korzystać z różnych filtrów przy każdej zmianie słuchawek, ale moim zdaniem lepiej cieszyć się brzmieniem Hugo 2 na standardowym ustawieniu niż zawracać sobie głowę tymi filtrami. Zmiana kabla słuchawkowego to trzęsienie ziemi w porównaniu z tym, co daje klikanie tym guziczkiem, więc jeśli będziecie potrzebowali realnego naciągnięcia brzmienia w którymś kierunku, nie liczyłbym na to, że inne ustawienie filtra coś tutaj uratuje. Zdecydowanie ciekawszy jest przycisk odpowiedzialny za mieszanie kanałów. Tutaj już coś się dzieje i słychać to wyraźnie już po pierwszym kliknięciu. Kolejne i kolejne pogłębiają efekt. Nie liczcie jednak na to, że dźwięk wyjdzie ze słuchawek do przodu i będziecie się czuć jak podczas słuchania pełnowymiarowego systemu stereo albo kina domowego. Nie ma tu bowiem procesorów DSP przeliczających dane tak, aby jak najskuteczniej oszukać nasz mózg. Dźwięk delikatnie wychodzi na boki, ale to wszystko. Źródła nie pojawiają się za nami, świat nie staje na głowie, a słuchając normalnych płyt absolutnie nie mamy poczucia jakby ktoś włączył nam jedno z tych efektownych nagrań binauralnych. Za każdym naciśnięciem przycisku mieszania kanałów, dźwięk jakby coraz bardziej wychodzi nam z głowy, koncentrując się w lewym i prawym nauszniku. Moim zdaniem w miarę akceptowalny jest tylko pierwszy poziom tego trybu, bo przy kolejnych dźwięk owszem rozchodzi się na boki, ale w środku robi się trochę pusto. Ostatecznie po dwóch kwadransach zabawy kolorowymi przyciskami, zostawiłem je w pozycji fabrycznej. Dla mnie tak grało najlepiej, ale rozumiem, że w niektórych przypadkach obie opcje mogą się przydać.

Ostatnim etapem testu było wpięcie Hugo 2 do systemu stacjonarnego. Po rewelacyjnych doświadczeniach z nausznikami byłem pewien, że nie będzie tu żadnej niespodzianki. Nie pomyliłem się - brytyjski przetwornik po raz kolejny zaprezentował naturalne, dynamiczne, przejrzyste i niesłychanie realistyczne brzmienie. Teraz mogłem również w pełni docenić stereofonię, jaką Robert Watts wydobył ze swojego autorskiego układu. W wielu systemach będzie to prawdziwe odkrycie, bo Hugo 2 ma to, czego wielu przetwornikom tak bardzo brakuje - głębię. Jeśli dobrze pamiętam, ostatnio taką frajdę miałem podczas testowania Hegla HD30, którego charakter brzmienia jest swoją drogą całkiem podobny. Na szczęście oba testy dzielił taki odstęp czasu, że nie mam pojęcia co wyszłoby z bezpośredniego porównania tych modeli, jednak Hegel zrobił na mnie ogromne wrażenie, więc Hugo 2 od razu ląduje na liście najbardziej przestrzennych DAC-ów na rynku. Skądinąd wiem, że Robert Watts poświęcił temu zagadnieniu dużo czasu, a stereofonia była jedną z pierwszych rzeczy, jakie uderzyły Johna Franksa, kiedy słuchał pierwszego prototypu tego przetwornika. Nie ma się więc co dziwić, że i mi się podobało. Wszystko jedno czy szukacie głębi, ostrej lokalizacji źródeł pozornych, powietrza czy wrażenia namacalności instrumentów i artystów - Hugo 2 ma to wszystko. Co poza tym najbardziej spodobało mi się podczas odsłuchu na systemie stacjonarnym? Chyba ogólna neutralność i precyzja brytyjskiego DAC-a. Oczywiście mógłbym w tym miejscu wymieniać wiele jego zalet, ale wszystkie oscylowałyby wokół tego samego tematu. Naturalna barwa, czystość, dynamika, realizm i rzetelność tego przetwornika to cechy, w których Chord osiąga poziom hi-endowy. Wiem, że można lepiej, ale wtedy trzeba już wyłożyć na stół trzy albo cztery razy więcej pieniędzy. Tymczasem Hugo 2 pozwala nam uzyskać niezwykle wyrafinowany dźwięk, a nie jest jeszcze absurdalnie drogi. Do tego nie jest klocem, który po pewnym czasie wrasta w stolik pod telewizorem, ale fajnym, funkcjonalnym urządzeniem, które sprawdzi się tak samo dobrze z kolumnami i ze słuchawkami. A to już naprawdę mały ewenement.

Na koniec zostawiłem sobie odsłuch w trybie bezprzewodowym. Muszę przyznać, że dzięki nowym kodekom i innym bajerom, Bluetooth daje coraz lepsze brzmienie. Jeszcze niedawno to była masakra, a teraz w wielu przypadkach naprawdę da się tego słuchać. Należy również zwrócić uwagę, że w tym przypadku nakładają się na siebie dwa czynniki - lepsza jakość transmisji dzięki apt-X oraz świetne brzmienie samego przetwornika. Gdyby to był model za tysiąc złotych, pewnie nie słuchałoby mi się tak dobrze. No, ale... Po chwili testowania łączności bezprzewodowej wróciłem do kabla USB i wiecie co? Choćbym miał przez ten kabel codziennie przeskakiwać, i tak wybrałbym taki rodzaj połączenia. W końcu audiofilski przetwornik kupuje się po to, aby wydobyć z niego maksymalnie dobry dźwięk. Bluetooth na razie tego nie daje, ale w porządku - rozumiem, że każdy potrzebuje od czasu do czasu wyjść ze swojego kostiumu audiofila, przebrać się w budce telefonicznej za normalnego człowieka i na szybko posłuchać z telefonu płyty, którą polecił nam znajomy, albo podczas imprezy puścić jakąś modną playlistę i nie przejmować się niczym. Uważam więc, że to dobrze, że Hugo 2 - przy całej swojej zaawansowanej konstrukcji i wysokiej jakości brzmienia - nie jest jakimś hardcore'owym urządzeniem, którego użytkowanie to prawdziwa droga przez mękę. Wręcz odwrotnie. To hi-endowy przetwornik, który jest bardzo przyjemny w obsłudze, a przy okazji daje nam kilka naprawdę użytecznych funkcji. To taki audiofilski hot hatch. Możemy nim pojechać na zakupy, a nawet stać w korku, nie przykuwając niczyjej uwagi. O tym, co mamy pod maską, będą mogli porozmyślać sobie dopiero, gdy ruszymy spod świateł, zostawiając w tyle niejeden szpanerski wóz.

Chord Hugo 2

Budowa i parametry

Chord Hugo 2 to ulepszona wersja przetwornika Hugo zaprezentowanego w 2014 roku. Jak twierdzi producent, wprowadzenie nowego modelu umożliwił postęp, jaki dokonał się w tym czasie w technologii cyfrowej, ze szczególnym uwzględnieniem układów FPGA i filtrów WTA (Watts Transient Aligned) oferujących nowe możliwości, a także zwiększoną elastyczność i wydajność. Podobnie, jak jego poprzednik, Hugo 2 może być używany zarówno w domu, jak i w podróży. Poradzi sobie nie tylko w konwencjonalnym systemie audio, ale także w konfiguracji ze słuchawkami czy jako element zestawu mobilnego, ze smartfonem i nausznikami. Mimo niewielkich rozmiarów, brytyjski przetwornik oferuje aż cztery wejścia cyfrowe, w tym Bluetooth z apt-X. Maksymalna jakość odtwarzanego sygnału to 32 bit/768 kHz dla PCM i DSD512. Według danych producenta, takie pliki odtworzymy zarówno na wejściu USB, jak i cyfrowym koaksjalnym, natomiast w przypadku wejścia optycznego jakość będzie ograniczona do 24 bitów i 192 kHz, co swoją drogą też jest bardzo dobrym wynikiem. Sygnał analogowy odbierzemy z pary gniazd RCA lub za pomocą jednego z wyjść słuchawkowych - 3,5 oraz 6,3 mm. Stopień wyjściowy pracuje w czystej klasie A, a impedancja podłączonych słuchawek może według producenta dochodzić nawet do 800 Ω. Urządzenie jest zasilane przez osobny port USB, jednak może również zostać od niego odłączone. Czas pracy baterii wynosi około siedmiu godzin dzięki dwóm bateriom o pojemności 2600 mAh. Cała konstrukcja przetwornika została zbudowana w oparciu o układ Xilinx Artix 7. Wszystkie podzespoły zamontowano na jednej płytce, której część zobaczymy przez przezroczyste okienko w górnej ściance urządzenia. Obudowę Hugo 2 wykonano z metali lekkich z bardzo dużą precyzją. Urządzenie waży zaledwie 450 g, co pozwala traktować je jako pełnoprawny przetwornik do zastosowań mobilnych. W zestawie znajduje się komplet przewodów oraz pilot zdalnego sterowania, który zapewne przyda się jeśli nasz Chord wyląduje w systemie stacjonarnym.

Konfiguracja

Marantz HD-DAC1, Beyerdynamic DT 990 PRO (250 Ω), Sennheiser HD 600, Final Audio Design Sonorous VI, HiFiMAN Edition X, Audeze LCD-2, Equilibrium Ether Ceramique, Unison Research Triode 25, Equilibrium Tune 33 Light, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid, Solid Tech Radius Duo 3.

Chord Hugo 2

Werdykt

Kiedy oryginalny Hugo podbijał rynek, śledziłem kolejne entuzjastyczne recenzje w zagranicznych magazynach zastanawiając się co takiego ma w sobie to urządzenie. Teraz już wiem. To tak naprawdę kilka różnych urządzeń zamkniętych w małym, pięknym pudełeczku. Hugo 2 może być hi-endowym przetwornikiem dającym naturalne, realistyczne i przejrzyste brzmienie w systemie stacjonarnym, doskonałym wzmacniaczem napędzającym nawet bardzo wymagające, audiofilskie nauszniki, partnerem dla smartfona i słuchawek mobilnych, pomostem łączącym nasz system stereo z konsolą lub dekoderem, a nawet miłym dodatkiem umożliwiającym nam słuchanie muzyki z tabletu bez podpiania kabli. Działa w domu i poza nim, gra ze słuchawkami i z dużymi systemami stereo, za każdym razem oferując po prostu świetny dźwięk. Znam przetworniki, które potrafią łączyć dwie, może trzy funkcje, ale nie wiem czy którykolwiek z dostępnych na rynku modeli potrafi zapewnić jednocześnie taką funkcjonalność i tak dobry dźwięk, przy zachowaniu znośnej ceny. Gdyby Hugo 2 był normalnym, stacjonarnym przetwornikiem z jednym wejściem USB i jednym wyjściem analogowym, i tak wystawiłbym mu wysokie noty z uwagi na brzmienie. To przede wszystkim znakomity, audiofilski DAC. Kolejne pozycje z jego listy zalet dostajemy już w pakiecie.

Chord Hugo 2

Dane techniczne

Wejścia cyfrowe: koaksjalne, optyczne, USB, Bluetooth z apt-X
Wyjścia analogowe: 1 x RCA
Wyjścia słuchawkowe: 3,5 mm + 6,3 mm
Obsługiwana impedancja słuchawek: do 800 Ω
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,2 dB)
Impedancja wyjściowa: 0,025 Ω
Zniekształcenia: <0,0001%
Stosunek sygnał/szum: 126 dB
Separacja kanałów: 135 dB
Moc wyjściowa: 94 mW/300 Ω, 740 mW/33 Ω, 1050 mW/8 Ω
Maksymalna jakość sygnału: PCM 32 bit/768 kHz, DSD512
Pojemność akumulatora: 2600 mAh
Czas pracy na ładowaniu: 7 h
Wymiary (W/S/G): 2,1/10/13 cm
Masa: 450 g
Cena: 9290 zł

Sprzęt do testu udostępniła firma Voice.

Zdjęcia: Małgorzata Karasińska, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo03

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy8

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-highend


Komentarze (2)

  • mariusz

    Dzień dobry. Panie Tomaszu, byłby Pan uprzejmy skomentować w kilku zdaniach odsłuch w połączeniu z LCD-2? Z góry dziękuję i pozdrawiam.

    0
  • stereolife

    @mariusz - Troszeczkę spóźnił się Pan z tą prośbą. Na gorąco bardzo chętnie podzielilibyśmy się dodatkowymi spostrzeżeniami, ale trzy i pół roku po publikacji testu wolimy chyba nic nie dopisywać, bo to grzebanie w bardzo mglistych wspomnieniach.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
Lyngdorf TDAI-1120

Lyngdorf TDAI-1120

Nie jest tajemnicą, że branża audio nie należy do najbardziej innowacyjnych. Postęp techniczny i zmiany trendów, i tak napędzane w dużej mierze przez siły zewnętrzne, widać tu wprawdzie wyraźniej niż...

Rotel A11 Tribute

Rotel A11 Tribute

Ken Ishiwata to postać, która audiofilom jednoznacznie kojarzy się z marką Marantz. Jako starszy menedżer produktu i ambasador firmy, Ken używał swoich uszu i doświadczenia inżynierskiego do pracy z zespołami...

HiFiMAN HE-R10D

HiFiMAN HE-R10D

Marzeniem wielu audiofilów zawsze były kolumny i słuchawki elektrostatyczne. Dla większości niespełnionym, bo zestawy głośnikowe zbudowane w tej technologii wymagają bardzo mocnego wzmacniacza oraz wyjątkowej dbałości o akustykę pomieszczenia odsłuchowego...

Bannery boczne

Komentarze

Grzegorz
@Bronek - Na 2000 zł to obniżyli cenę dopiero po premierze A11 Tribute, a kwota katalogowa była znacznie wyższa. Standardowa praktyka jeśli chodzi o tego dystry...
Bronek
Można i inaczej spojrzeć na cenę, obecnie A11 jest sprzedawany za 2000 zł, czyli 700 zł za naklejkę Tribute może być całkiem niezłym interesem dla producenta (j...
stereolife
@Opiniodawca - Haha, to prawda. Kolejne modele będą pewnie nazywane od tytułów płyt i utworów Stevena:-)
stereolife
@Bartek - Nie jesteśmy przekonani, czy to jest wymarzone towarzystwo dla Audiovectorów QR5. Na początek może być, ale należy się spodziewać, że spora część pote...
Opiniodawca
Toż to sprzęt wręcz stworzony do słuchania Stevena Wilsona...;)

Płyty

Gojira - Fortitude

Gojira - Fortitude

Przez ostatnie lata muzycy Gojiry zawzięcie testowali wytrwałość swoich fanów, wystawiając ich na najdłuższą przerwę wydawniczą w dotychczasowej karierze. "Magmę"...

Newsy

Technics SL-1200MK7

Technics SL-1200MK7

Wraz z modelem SL-100C firma Technics zaprezentowała nowy gramofon z napędem bezpośrednim - SL-1200MK7. Nowy model posiada nie tylko te...

Tech Corner

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Nowości ze świata

  • True Wireless In-Ear Headphones are immensely popular, but most currently available designs represent a compromise choice, one that trades sound quality for wireless convenience. Bowers & Wilkins has always insisted this issue would need to be addressed before the company could...

  • For years, globe-trotting musicians including U2, Foo Fighters and Sir Paul McCartney have trusted UK-based Ashdown Engineering to build world-class bass amplifiers for their performances and studio use. Now Ashdown is embarking on its own world tour, bringing its superior...

  • Cambridge Audio has been at the forefront of British audio innovation for over 50 years and Evo represents an evolution in hi-fi - an all-in-one music player that combines timeless design, cutting edge technology, streaming smarts, and incredible audio performance...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Popularne testy

Dyskografie

Gentle Giant - W szklanym domu

Gentle Giant - W szklanym domu

Przyjęło się mówić o wielkiej szóstce rocka progresywnego. W skład jej wchodzą zespoły Pink Floyd, King Crimson, Genesis, Yes, Jethro...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony TPS-L2

Sony TPS-L2

Tak wygląda pierwszy przenośny magnetofon w historii! Wszystko się zaczęło od tego, że współzałożyciel firmy Sony - Masaru Ibuka -...

Cytaty

JodiPicoult.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.