Podobnie, jak jakiś czas temu zapanowała moda na nieposiadanie telewizorów, tak zaczynam też mieć wrażenie, że nadchodzi etap niechodzenia do kina, na koncerty, a nawet więcej - nie kupowania płyt (czy to z muzyką czy filmami) w normalnych sklepach. Może właśnie od tego ma nas uratować między innymi takie święto, jak Record Store Day. Z jednej strony fajnie - sprzeciw wobec konsumpcjonistycznemu nastawieniu do sztuki i celebrowanie muzyki niszowych kapel, które swoją twórczość udostępniają za darmo, z poczucia misji, chęci zyskania sławy czy w ogóle dotarcia do kogoś, kto zechce słuchać ich muzyki, a potem jeszcze kliknie, że ją lubi. Z drugiej jednak pojawia się taki czarny scenariusz - a gdyby tak wszyscy postanowili nagle, że nie będą chodzić do kin, do teatrów i na koncerty, to nie byłoby filmów, przedstawień i występów. No bo dla kogo, pustej sali? Wobec tego idę do kina. Nowość to żadna - wiadomo, że będzie trochę ludzi, którzy chyba przychodzą bardziej się najeść, niż naoglądać, obowiązkowo trzeba też będzie zaliczyć pół godziny reklam, ale to przecież standard. Zapowiedzi filmów też pomagają nam się jakoś tam wczuć przed prawdziwym seansem, prawda? No więc siedzę, oglądam i wczuwam się, aż tu nagle mały zgrzyt.
Odkąd pojawiły się serwisy streamingowe dające użytkownikom dostęp do nieprzebranych zasobów muzyki zupełnie za darmo, dyskusje o piractwie na rynku muzycznym jakby przycichły. Nie zmienia to jednak faktu, że problem wciąż istnieje, a wielu ludzi wciąż woli ściagnąć pliki z sieci w ten czy inny sposób, niż logować się do serwisu takiego, jak Spotify, aby słuchać tam muzyki przeplatanej z reklamami. Posiadanie plików na dysku to zawsze coś innego - pojawia się chociażby kwestia słuchania muzyki poza domem. Pliki można przenieść do pamięci przenośnego odtwarzacza, natomiast z muzyką słuchaną bezpośrednio z sieci tak łatwo już nie jest. Można wykupić konto premium i również pobierać wszystkie pliki z serwisu streamingowego, ale to kosztuje. Wprawdzie mało, bo jakieś 20 zł miesięcznie (czyli tyle, ile zapłacimy teraz za jedną płytę CD z wyprzedaży), ale zawsze. Działalność serwisów streamingowych zakłada, że każdy może się w nich zarejestrować i słuchać muzyki z reklamami, a artyści wrzucający tam muzykę mają z tego jakiś dochód. Podobno niezbyt duży, ale nie ma się czemu dziwić - jeśli ma być płacone od każdego odtworzenia utworu, to wiadomo, że nie będzie to nawet ćwierć dolara za pojedyncze kliknięcie. Inna sprawa, że artystom i wytwórniom muzycznym zaczęło nagle zależeć na wrzucaniu własnych klipów na YouTube'a i nabijaniu odsłon. Czy to dlatego, że YouTube płaci użytkownikom za każdy filmik, który nabije jakąś tam kosmiczną liczbę odtworzeń? Chyba nie o to chodzi, ale może się mylę. W każdym razie kogo w takiej sytuacji interesuje internetowe piractwo?
Spotify potrafi na darmowym koncie wyświetlić komunikat, że limit odtworzeń konkretnego utworu został wyczerpany, tak więc darmowego, nieograniczonego dostępu do ulubionej muzyki dzięki Spotify nie ma.
Do niedawna nie miałem w domu telewizora. Przebywanie u osób, które go miały, tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że nie warto. Kończyło się to bowiem albo oglądaniem czegoś strasznie głupiego, albo trwającym dziesięć minut przeskakiwaniem po dwustu kanałach, żeby na koniec stwierdzić, że nic nie ma. Złamałem się właściwie tylko z jednego powodu - ilość ciekawych klipów na YouTubie, a także filmów dostępnych w sieci zupełnie legalnie w różnych serwisach VOD sprawiła, że kupiłem jeden z najtańszych 42-calowych telewizorów i podłączyłem go do komputera. A ponieważ ten jest również połączony ze wzmacniaczem i całym systemem Hi-Fi, zrobiło się niezłe komputerowe kino domowe. A że zbiegło się to w czasie z odnowieniem umowy u dostawcy internetu, następnego dnia przyszedł bardzo wesoły pan, zabrał stary router, podłączył nowy, a przy okazji wsadził kolejny kabel do telewizora. Od tego momentu można było oglądać mecze naszej reprezentacji, bardzo ważne wiadomości o tym, że wszyscy mamy nałożony dług jak grzech pierworodny, reklamy banków i środków przeciwbólowych, rankiem Jolę Pieńkowską albo Marcina Prokopa, a wieczorem hity z satelity - film o amerykańskich żołnierzach ratujących świat albo program o tym, jak oni śpiewają, gotują, tańczą i jeżdżą na lodzie.
Jakie skojarzenie wywołuje u nas polski hip-hop? U mnie przed oczami od razu staje duet Peja i Slums Attack, męczony na siłowniach aż do obrzydzenia... Dzięki całkiem dobremu filmowi Leszka Dawida część osób krzyknie jednym głosem: Paktofonika. I bardzo dobrze, bo utworów Magika absolutnie nie można się wstydzić. Ale czy to wszystko? A co jeśli ojczysty hip-hop to coś więcej, niż nudne bity i nieudane teksty pokroju: "Jesteś laską ostrą jak tabasco non stop"? Okazuje się, że mając odrobinę czasu i uporu by przekopać się przez tony nieudanych formacji, dotrzeć można do prawdziwych skarbów. Jednym z takich brylantów jest wrocławski zespół Kanał Audytywny (choć określenie "projekt muzyczny" byłoby bardziej na miejscu). Zespół w swojej twórczości łączy elementy hip-hopu, downtempo, nu-jazzu oraz trip-hopu. Warto napisać o nim słów kilka, a przede wszystkim - posłuchać i zobaczyć, czego dokonał.
LUC'a szanuję za płytę "39/89 Zrozumieć Polskę" -to album, który powinien być obowiązkowo puszczany na lekcjach historii. Łzy mam w oczach przy każdym przesłuchaniu. Mam też jego "Energocyrkulacje" -ale nie kumam za bardzo tej płyty.
Pamiętam czasy, kiedy na fora o tematyce audio wchodziło się z przyjemnością. Panowała tam specyficzna atmosfera klubu dla wtajemniczonych, a niezależnie od posiadanego sprzętu i wyznawanej filozofii, każdy był w zasadzie mile widziany. Inna sprawa, że wtedy jeszcze Internet nie był tak rozwinięty jak dzisiaj, a na takim forum (wówczas chyba jedynym) po dwóch dniach czytania najciekawszych tematów dało się spokojnie zapamiętać ksywki niemal wszystkich aktywnych użytkowników. W dyskusji mógł brać udział lekarz, prawnik, bankowiec, student, ochroniarz, kurier i ksiądz - nie miało to żadnego znaczenia. Ważna była jedynie wymiana doświadczeń związanych ze sprzętem, dźwiękiem i muzyką. Niestety teraz wygląda to trochę inaczej i powiem szczerze, że trochę współczuję ludziom, którzy dopiero zaczynają interesować się tematyką audio i trafią w jakieś ciemne zakamarki takiego forum, w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Czasami mam nawet wrażenie, że teraz nie dyskutuje się tam o tym, który wzmacniacz czy kabel jest najlepszy, ale który jest najgorszy.
Wśród audiofilów, zwłaszcza tych zafascynowanych wzmacniaczami lampowymi i gramofonami, popularna jest opinia, jakoby w dziedzinie sprzętu audio nie dokonał się żaden znaczący postęp od jakichś trzydziestu, czterdziestu lat. Większość z nich nie uważa nawet pojawienia się płyty kompaktowej za jakiś przełom, ponieważ winyl oferuje przecież zdecydowanie lepszą jakość brzmienia, a digitalizacja muzyki służyła tylko i wyłącznie podniesieniu wygody użytkowania odtwarzaczy. Muzyki z analogu trudno byłoby słuchać w samochodzie, szczególnie mając na uwadze jakość polskich dróg. Narzekanie na brak postępu w rozwoju sprzętu grającego nie jest jednak wyłącznie syndromem polskich audiofilów, co już każe się zastanowić - a może jednak oni mają rację? Otóż pewnego pięknego dnia właśnie nad tym się zastanawiałem i pozwolę sobie krótko odpowiedzieć na to pytanie. Totalne bzdury!
Na pocieszenie miłośnikom klimatu ekskluzywności pozostały kolumny. :-) Ceny produktów o najlepszych parametrach akustycznych chyba jeszcze długo będą zaporowe dla zarabiających najniższą krajową przeciętniaków. :-)
Spędzając większość czasu w domowym zaciszu można słuchać muzyki, oglądać filmy, czytać książki i oddawać się innym tego rodzaju przyjemnościom, ale wiadomo - siedząc na fotelu lub rozwalając się z kocem na kanapie dziadziejemy, parciejemy i kapcaniejemy. Czasami trzeba gdzieś wyjść i się odchamić, mimo że człowiek tak naprawdę chamem się nie czuje. Nigdy nie wiadomo, może coś się zmieniło od ostatniego odchamiania. Słuchając sprzętu podłączonego kablami Audionova też można mieć wrażenie, że wszystko jest w porządku, dopóki nie spróbuje się czegoś innego. Moja ostatnia wizyta w kinie pozostawiła po sobie lekki niesmak. Ludzie generalnie byli zajęci chrumkaniem popcornu i siorbaniem coli, a uwagę zwracali tylko na najgłupsze fragmenty filmu. Idiotyczne żarty wywoływały śmiech, natomiast bardziej inteligentne wstawki przechodziły bez echa. Puchar za suchar. Do tego obowiązkowo pół godziny reklam na początek. Zrozumiałem słowa Tomasza Raczka, który na jednej z konferencji prasowych powiedział, że nie chodzi do kina, bo woli oglądać filmy w domu. Ale przecież nie samym kinem człowiek żyje. Ostatni bastion sztuki? Wiadomo - teatr.
Czy lepiej słuchać muzyki z fizycznych nośników, czy może z plików? Zdaje się, że w najbliższym czasie będzie to jeden z tematów, które podzielą audiofilską społeczność i będą się ciągnąć miesiącami. Fani plików mają swoje racje, a osoby obstające przy płytach CD i winylach - swoje. Rozmowy dotyczyły do tej pory głównie jakości brzmienia i wygody użytkowania, ale doszedł do tego jeszcze jeden aspekt, powiedzmy sobie, prawno-finansowy. Otóż kupując płytę CD w sklepie możemy wsadzić ją do odtwarzacza, przesłuchać kilka razy, a potem bez większych problemów odsprzedać innemu melomanowi, na przykład za pośrednictwem internetowych serwisów aukcyjnych. Album kupiony za 40 zł często można puścić w świat za 20 zł, nie wspominając już o takich przypadkach, kiedy płyta staje się przedmiotem kolekcjonerskim, mały nakład szybko się rozchodzi, tłoczenie nie jest wznawiane i cena idzie w górę, dochodząc nawet do kilkuset lub kilku tysięcy złotych. A co się dzieje w przypadku, gdy zakupione przez nas całkowicie legalnie pliki już nam się znudzą? Przecież za niektóre albumy, szczególnie te dostępne w jakości HD (czyli 24/96, 24/192 lub jak by ich nie nazywać) kosztują niewiele mniej, a czasami nawet więcej, niż płyta CD leżąca na półce w sklepie. Jeśli wydajemy na audiofilskie pliki 30 lub 40 zł, po czym okazuje się, że muzyka średnio nam leży, to dobrze byłoby się jej pozbyć i odzyskać chociażby część wydanej kwoty. Logiczne.
Audiofilizm jest przez tak zwanych normalnych ludzi postrzegany jako dziwactwo lub rodzaj niegroźnej choroby. Jednak dla większości osób zainteresowanych samą muzyką, nabywanie doświadczenia ze sprzętem służącym do jej odtwarzania jest w pewnym sensie naturalne i nieuniknione. Nie trzeba od razu mieć pełnego, audiofilskiego systemu z wielkimi kolumnami i wzmacniaczem lampowym. Wystarczy, że taki zwykły meloman usłyszy różnicę między jednymi słuchawkami a drugimi i bach - od tego momentu prawdopodobnie zacznie zwracać uwagę nie tylko na to, czego słucha, ale także - na czym. Wymyślne gramofony przypominające jakieś dziwne maszyny do przeprowadzania eksperymentów fizycznych są daleką fazą ewolucji tej choroby, ale zasadniczo człowiek szukający wkładki do gramofonu za dziesiątki tysięcy złotych i ten, który przesiadł się ze standardowych pchełek na jedne z tańszych słuchawek Sennheisera czy Beyerdynamika to właściwie ta sama grupa odbiorców - dzieli ich tylko stopień zaawansowania tej dziwacznej przypadłości. Obaj dążą do tego samego - większej radości ze słuchania. Z tym, że jeden z nich jeszcze nie wie, czym to się może skończyć, a drugi prawdopodobnie dowiedział się wtedy, kiedy było już za późno.
Audiofilizm to jest naprawdę piękne hobby!!! Sam jestem audiofilem od wielu już lat i posiadam zestaw za około 20 tys. i nie zamieniłbym tej pasji na żadną inną!!! Zaczynałem od magnetofonu Emilia i brzmienie z tego sprzętu pamiętam bardzo dobrze a także całą drogę,którą podążałem szukając tego pięk...
Wykorzystywanie znanych twarzy do promowania rozmaitych produktów nie jest zjawiskiem nowym, ani tym bardziej dziwnym. O ile jednak kredyt w banku może reklamować serialowy aktor, a lek na zaparcia pierwsza lepsza sezonowa gwiazdka, to w przypadku sprzętu grającego musi to być ktoś z branży muzycznej - artysta lub znany realizator nagrań. Producenci słuchawek zdali sobie z tego sprawę stosunkowo niedawno, ale już możemy mówić o prawdziwym ruchu w biznesie. Wysyp nauszników sygnowanych nazwiskami znanych muzyków stał się faktem. Udział samych artystów w projektowaniu czy testowaniu danych modeli wydaje się wątpliwy - często są to słuchawki zbudowane na bazie modeli, które były obecne w katalogach od dłuższego czasu. Są dostępne w innych wersjach kolorystycznych, czasami mają dodatkowe funkcje lub elementy wyposażenia i - przede wszystkim - gdzieś na pałąkach, muszlach czy przewodach noszą odpowiednie loga i napisy świadczące o tym, że swoim nazwiskiem promuje je prawdziwa gwiazda.
Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....
Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...
Advance Paris nie jest marką nową, choć przez długi czas funkcjonowała na rynku trochę obok głównego nurtu audiofilskich rozmów. Firma wystartowała w 1995 roku jako Advance Acoustic. Początkowo oferowała zestawy...
Bannery boczne
Komentarze
stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...
Matrix Audio konsekwentnie rozwija serię M, czyli swoją najbardziej zaawansowaną linię źródeł cyfrowych, ale najnowszy model nie jest kolejnym urządzeniem...
Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...
Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał...
Który element systemu audio jest najważniejszy? Większość audiofilów z pewnością wskazałoby na zestawy głośnikowe. Inni powiedzą, że pierwszeństwo powinien mieć...
Dzień dobry. Z dużym zaciekawieniem przeczytałem na Państwa stronie test kabli zasilających Enerr Transcenda Ultimate i mam do Państwa pytanie. Posiadam listwę Enerr Performer z dedykowanym kablem Performer HC i przymierzam się…
Szanowna Redakcjo, pozwalam sobie do Państwa napisać w następującej sprawie. Otóż aktualnie słucham muzyki na zestawie złożonym z kolumn Pylon Audio Diamond 28, wzmacniacza Haiku Audio Sol 2 i odtwarzacza Arcam CD…
Dzień dobry. Zwracam się do Państwa z prośbą o poradę, w nadziei, że poruszona przeze mnie kwestia jest już przez Redakcję StereoLife dobrze przetestowana. Ostatnio w moim systemie pojawiła się końcówka mocy…
Dzień dobry. Proszę o poradę dotyczącą wymiany wzmacniacza w systemie składającym się z kolumn Audio Physic Tempo VI, wzmacniacza Baltlab Epoca 1v3, odtwarzacza Linn Ikemi, kompletu kabli Nordost Red Dawn i Neel…
Szanowna Redakcjo, wraz z najlepszymi życzeniami przesyłam prośbę o poradę. Mój system powstawał przez wiele lat. Obecny zestaw to wzmacniacz Accuphase E-800, odtwarzacz DP-600, streamer Rose RS250, kolumny Avalon Idea, okablowanie Zavfino…
Szanowna Redakcjo, jakiś czas temu wymieniając stary system kina domowego na nieco budżetowe, ale całkiem przyjemnie grające stereo postawiłem na kombinację wzmacniacza NAD C388 i kolumn Audiovector QR3. Niejako z rozpędu kupiłem…
Szanowna Redakcjo, szukam wysokiej klasy monitorów do zaadaptowanego akustycznie pomieszczenia o powierzchni 12 m². Zainteresowałem się monitorami Equlibrium Nano, ale niestety okazało się, że z trzech wyprodukowanych par dwie pracują u Państwa…
Szanowna Redakcjo, pozwalam sobie zwrócić się do Państwa z kilku powodów - po pierwsze na łamach Państwa magazynu znalazłem recenzję wzmacniacza, który posiadam (zdecydowałem się nań po lekturze owego artykułu i jestem…
Dzień dobry. Potrzebuję Państwa porady. Od jakiegoś czasu przymierzam się do zmiany swoich kolumn głośnikowych Tonsil Siesta. Im bardziej zagłębiam się w temat, tym wiem mniej - taki paradoks. W poszukiwaniu ciekawych…
Podobnie, jak amatorzy motoryzacji mogą wymieniać marki samochodów z Niemiec, Francji, Włoch czy Japonii, tak i miłośnicy sprzętu grającego przykładają dużą wagę do kraju pochodzenia kolumn czy wzmacniaczy. Audiofilowi nie jest to…
Jeśli chodzi o przystępną cenowo elektronikę audio, wszelkiego rodzaju wzmacniacze, amplitunery, odtwarzacze i zestawy kina domowego, Onkyo jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i darzonych największym zaufaniem marek na naszym rynku. Jej ekspansja…
Jarocin kojarzy się melomanom z reaktywowanym niedawno festiwalem muzyki rockowej, jednak ma też szansę stać się stolicą niedrogich zestawów głośnikowych. Może nawet czymś w rodzaju nowej Wrześni, swoją drogą położonej całkiem niedaleko.…
Ostatnio na łamach naszego magazynu testowaliśmy sporo urządzeń adresowanych do audiofilów, więc dziś zejdziemy trochę na ziemię i sprawdzimy możliwości sieciowego amplitunera stereo zbudowanego z myślą o melomanach, którzy cenią sobie zarówno…
Pylon Audio to dość niecodzienne zjawisko. Wiele firm zajmujących się produkcją niedrogich zestawów głośnikowych o audiofilskim zacięciu to hobbystyczne, niemalże garażowe manufaktury. Są one w stanie podjąć rywalizację ze znanymi na całym…
Normandia, region leżący w północno-zachodniej części Francji, to nie tylko piękno przyrody, to też bogata historia. Obszar ten słynie przede wszystkim z jabłek i wszelkich ich przetworów (cydr i calvados), owoców morza,…
Sennheiser to bez wątpienia jedna z firm bez których trudno byłoby sobie wyobrazić funkcjonowanie rynku audio. W świecie słuchawek i mikrofonów to prawdziwy gigant, z którym naprawdę trudno jest rywalizować. Niemcy współpracują…
Lubimy odkrywać nowe marki i produkty, zarówno jeśli chodzi o urządzenia audiofilskie, jak i te bardziej popularne. Jest to w pewnym sensie przygoda, bo wszyscy wiedzą, czego można się spodziewać po kolejnych…
W świecie głośników Tannoy to prawdziwa legenda. Jego historia zaczęła się w 1926 roku i od początku była związana z elektroniką. Firma znana wówczas jako Tulsemere Manufacturing Company specjalizowała się w produkcji…
Wyobraźcie sobie, że siedzicie w przyciemnionym klubie jazzowym w latach czterdziestych XX wieku. Mężczyźni noszą eleganckie, dopasowane garnitury, we włosach...
Chyba nikt w branży audio nie ma wątpliwości, że renesans płyt analogowych to coś więcej, niż chwilowa moda. Jedni mówią, że to tylko powracający po latach sentyment, inni upatrują wyższości płyt analogowych…
Podobno w sprzęcie audio najważniejsze jest brzmienie, ale nie oszukujmy się - nawet zatwardziałym audiofilom zdarza się kupować oczami, albo przynajmniej na podstawie wyglądu zewnętrznego wybierać kandydatów do odsłuchu. Jakie elementy najbardziej…
Do napisania krótkiego tekstu o bodajże najlepszym produkcie polskiej, socjalistycznej myśli technicznej skłoniła mnie lektura testu wzmacniacza Unitra Edward. Ostatnimi czasy modne stało się rewitalizowanie starych polskich marek audio. Pod ich szyldami…
Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię…
Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i namacalna, dzięki czemu pozwala lepiej zrelaksować się podczas słuchania i dokładniej zrozumieć…
Czy smoki żyją tylko w legendach? Niekoniecznie. Niektóre smoki stają się legendami. Tak właśnie było z magnetofonem Nakamichi Dragon, przez wielu uznawanym za najlepszy kasetowy player wszech czasów. Dlaczego akurat ten magnetofon…
Poprzedni artykuł, w którym pisałem o amplitunerze kwadrofonicznym Sansui QRX-9001 wywołał spore poruszenie na StereoLife'owym Facebooku. Czytając pojawiające się tam wpisy naszych czytelników zauważyłem, że wielu wspomina o polskim urządzeniu tego typu,…
Tomasz Rogula jest założycielem firmy Zeta Zero i studiów nagraniowych TR Studios. Osobom, które kojarzą jedno lub drugie przedsięwzięcie w zasadzie powinno to wystarczyć, jednak - jak się domyślamy - przeważająca część…
Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora,…
To format wyróżniający się wyższą jakością brzmienia w porównaniu do standardowych płyt CD, co zawdzięcza głównie wykorzystaniu lepszych parametrów zapisu i formatu DSD. Sygnał kodowany w tej technologii zapewnia o...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Sergiusz