
Bez względu na to, czy weźmiemy na celownik samochody, smartfony czy zegarki, firmy operujące w danej branży można zwykle podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to producenci ukierunkowani na stały i w miarę bezpieczny zysk - oferujący dokładnie takie towary, jakie w danym momencie się sprzedają. Wielkiej pasji w tym nie ma, ale jeśli przepływ kartonów w jedną stronę jest zamieniany na przepływ gotówki w drugą, nikt nie widzi problemu w tym, że w owych pudłach znajdują się produkty nudne, jak flaki z olejem. Drugą grupę stanowią firmy stawiające na oryginalność i pomysłowość. Te kierują swoje produkty do koneserów, którzy nie lubią szarości i są nawet gotowi podjąć pewne ryzyko, aby wyrwać się ze szpon przeciętności. Final Audio Design z pewnością należy do tej drugiej grupy.

Creek to firma, która już od ponad trzydziestu lat dostarcza melomanom porządny i rozsądnie wyceniony sprzęt audio. Tradycję tę zapoczątkował już pierwszy piecyk zaprojektowany przez Mike'a Creeka. Wprowadzony w 1982 roku model CAS4040 oddawał 30 watów na kanał i kosztował dokładnie 99 funtów. Pierwszym prawdziwym hitem na rynku polskim była skromna integra 4330. Wzmacniacz był malutki i niesamowicie skromny, jednak jego brzmienie w niektórych aspektach pachniało jakością, której dostarczały konstrukcje kilkukrotnie droższe. W umiejętnie dobranym towarzystwie, ten czterdziestowatowy piecyk potrafił zagrać naprawdę wybornie. Wiem to, bo 4330 w wersji mkII R był moim pierwszym wzmacniaczem z prawdziwego zdarzenia.

Ubiegły rok był bardzo ciekawy dla miłośników sprzętu grającego, a w szczególności tych, którym łezka w oku kręci się na widok polskiej aparatury audio. Na rynku pojawiło się kilku nowych graczy, ale najczęściej komentowanymi wydarzeniami były długo zapowiadane powroty - Tonsil zaprezentował nowe Altusy, a jeszcze wcześniej odrodziła się inna marka doskonale znana pełnoletnim melomanom - Unitra. Na konferencji prasowej zorganizowanej w iście peerelowskim stylu zapowiedziano wprowadzenie do sprzedaży produktów z trzech głównych kategorii - słuchawek, uchwytów do telewizorów oraz wzmacniaczy lampowych. A konkretnie jednego, któremu nadano imię Edward. To właśnie na nim skupiła się uwaga audiofilów, a także ludzi nie mających zielonego pojęcia o sprzęcie hi-fi. Media podchwyciły temat, jednak dziennikarze zajmujący się na co dzień smartfonami i kartami graficznymi zaczęli wręcz wyśmiewać firmę, która w dwudziestym pierwszym wieku proponuje klientom urządzenia wykonane w przedwojennej technologii. Oczywiście mało który redaktor czasopisma czy portalu o tematyce komputerowej zdaje sobie sprawę z tego, że lampowe piecyki zaliczane są do audiofilskiej ekstraklasy.

[English version] Audiofile rzadko kiedy się ze sobą zgadzają. Sami dzielą swoją społeczność na różne, czasem niezrozumiałe nawet dla wtajemniczonych grupy. To samo brzmienie dla jednych jest odkryciem, dla innych kompletną porażką, a przykłady można by mnożyć bez końca. Dlatego sytuacja jest tym bardziej dziwna i wyjątkowa, że w stosunku do zaprezentowanych na tegorocznym Audio Show kolumn zielonogórskiego producenta, audiofilska brać przemówiła jednym głosem, ogłaszając je jedną z największych perełek wystawy. Zwiedzający podkreślali doskonałość brzmienia, dziwiąc się jednocześnie, że o samym producencie tak mało wiadomo. Firma Audiothlon ma pod swoimi skrzydłami dwie marki. Historycznie pierwszą był Enerr - tym logiem sygnowane są akcesoria prądowe takie jak kable sieciowe, listwy i kondycjonery. Potem narodziło się Equlibrium czyli kable głośnikowe, interkonekty oraz właśnie kolumny. O ile kable są dość znane i wielokrotnie można było przeczytać ich recenzje, również w naszym portalu, o tyle projekty kolumn dość szybko ewoluowały zanim zobaczyliśmy je w ostatecznym kształcie. Po raz pierwszy zetknęliśmy się z nimi w maju 2013 roku, podczas Polskiej Majówki we wrocławskim Fusicu. Tam zagrał model Nano, który miał wprawdzie podobne obudowy, ale wyposażony był jeszcze w metalową kopułkę i woofer z plecionki węglowej. Brzmienie już wtedy było bardzo dobre, więc pojawiły się głosy, aby nic nie zmieniać. Lepsze jest jednak wrogiem dobrego.

Jakiś czas temu, przeglądając archiwum naszych testów doszedłem do wniosku, że rzadko zajmujemy się przewodami zasilającymi. Kilka modeli owszem było, ale przeważnie występowały one w komplecie z interkonektami i kablami głośnikowymi lub listwami i kondycjonerami. Postanowiliśmy więc zebrać kilka sieciówek i przeprowadzić test grupowy. Rozpuściliśmy wiadomość po kilku dystrybutorach i zaczęliśmy poszukiwania. Szybko okazało się, że najprędzej możemy otrzymać modele przeznaczone dla zaawansowanych w swojej chorobie audiofilów i, co tu ukrywać, stosunkowo drogie. Ponieważ grupa zaczęła zmierzać w tym kierunku, ostatecznie podjęliśmy decyzję o wybraniu tylko jednego, najbardziej hi-endowego reprezentanta danej marki.

Kiedy rozmawiałem z założycielem firmy AudioSolutions, ten nie mógł uwierzyć, że w Polsce każde dziecko na jakimś etapie swojej edukacji recytuje poemat zaczynający się od słów "Litwo, ojczyzno moja..." - a żeby było śmieszniej, sam nie kojarzył ani tego cytatu, ani jego autora. Cóż, w końcu żyjemy w kraju, gdzie funkcjonuje lotnisko Fryderyka Chopina i most Marii Curie, które to postaci przez społeczność międzynarodową jednoznacznie kojarzone są z Francją. Zajadamy się rybą po grecku, pierogami ruskimi i barszczem ukraińskim, więc w zasadzie nikogo nie powinno dziwić, że wpajamy dzieciom patriotyzm wobec Litwy. Dziś jest to kraj, który liczy sobie mniej mieszkańców, niż Warszawa, a na mapie zajmuje tyle miejsca, co dwa nasze województwa, na przykład Mazowieckie i Wielkopolskie. Trudno oczekiwać, żeby państwo tej wielkości było gigantem w jakiejś dziedzinie. Za sprawą AudioSolutions, o Litwie usłyszeli jednak audiofile.

Jednymi z największych gwiazd tegorocznej wystawy Audio Show były flagowe kolumny Focala - Grande Utopie EM. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Zestawy głośnikowe kosztujące tyle, co niezły apartament w centrum Warszawy to nie lada gratka dla każdego audiofila. Potwierdziło się to podczas samej imprezy - do sali zajmowanej przez dystrybutora francuskiej firmy ciężko było wejść, a porządku musiało pilnować kilka osób ustawionych przed drzwiami. Najbardziej majestatyczne kolumny z serii Utopia III miały zaprezentować swoje możliwości ze wzmacniaczem Naim Statement, jednak ktoś po tej drugiej stronie nie dopełnił wszystkich formalności związanych z wysyłką tak kosztownego sprzętu i Grande Utopiom EM trzeba było załatwić innego, godnego partnera. Między ogromnymi, czarnymi skrzyniami stanął więc przedwzmacniacz Soulution 720 i para monobloków Soulution 700, a źródłem dźwięku był odtwarzacz Cyrusa. Na kablach również nie oszczędzano, ponieważ wszystkie elementy łączyły przewody Jorma Design Prime. Organizatorzy prezentacji rzeczywiście postarali się, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik i nawet pomimo kilku poważnych problemów udało im się przeprowadzić odsłuch, w którym w ciągu dwóch dni wzięło udział kilka tysięcy ludzi.

iFi Audio to przykład projektu, który po prostu musiał wypalić. Ludzie stojący za tą marką idealnie wstrzelili się w zapotrzebowanie rynku, zrobili wszystko we właściwy sposób i we właściwym czasie. Firma produkuje niewielkie pudełeczka do bardzo konkretnych zastosowań, a wśród nich przetworniki, wzmacniacze słuchawkowe, przedwzmacniacze gramofonowe i tak zwane wszystko ze wszystkim. Brakuje chyba tylko miniaturowych końcówek mocy i streamerów, ale domyślam się, że i nad nimi pracuje w tym momencie kilku bystrych inżynierów. Urządzenia iFi Audio można oczywiście łączyć ze sobą, a nawet zabierać w podróż, ponieważ niektóre mają wbudowane akumulatory pozwalające na kilka lub kilkanaście godzin pracy bez zasilania. W domu lub w pracy można natomiast zbudować sobie sympatyczną wieżę i ustawić ją na miniaturowym, firmowym stoliczku.

[English version] Francja to nie tylko motoryzacja, świetna kuchnia, moda i zakorkowane uliczki Paryża. To także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To tutaj narodziły się takie marki, jak Triangle, Lavardin, Lecontoure, Atoll, Devialet, Cabasse, Micromega, YBA, Fadel Art czy Jadis. Jednym z największych graczy w segmencie głośników i akcesoriów jest jednak Focal. I nie mówimy tu tylko o rynku francuskim, ale raczej światowym. Firma, która jeszcze kilka lat temu funkcjonowała pod nazwą JMLab, posiada obecnie kilka ośrodków produkcyjnych zajmujących razem obszar porównywalny z małą rafinerią. Francuzi nie tak dawno podjęli szereg ważnych decyzji, które ustabilizowały pozycję marki i okazały się całkowicie słuszne. Przede wszystkim wycofali ze sprzedaży same przetworniki, odcinając tym samym domorosłych konstruktorów i poważniejszych konkurentów od swoich technologii. Drugim ważnym krokiem było rozszerzanie oferty tak, aby oprócz audiofilów zadowoleni byli również tak zwani normalni ludzie. Obok flagowych zestawów w katalogu pojawiały się więc głośniki do kina domowego, stacje dokujące, głośniki komputerowe i różne inne wynalazki. Po rozszerzeniu serii słuchawek o kilka nowych modeli zaprezentowano soundbar, który podobno jest w stanie wypełnić dźwiękiem nawet duże i bardzo duże pomieszczenia. Swego rodzaju zderzeniem świata nowoczesnych rozwiązań z klasycznymi kolumnami są bezprzewodowe podłogówki o nazwie Easya.

Francuski sprzęt audio bywa specyficzny, ale dla wielu melomanów to właśnie świadczy o jego wyjątkowości. Z tego zakątka naszego kontynentu wywodzi się wielu producentów uderzających w sektor hi-endowy, ale także całkiem spora rzesza tych, którzy chcą przyciągnąć klienta nie tylko jakością swoich wyrobów, ale także przystępnymi cenami. Jak wiadomo, dla firm produkujących swój sprzęt w Europie staje się to coraz trudniejsze do osiągnięcia. Atoll jest jedną z tych marek, które być może nie dysponują potężną machiną marketingową, ale trafiają w gust audiofilów szukających porządnego sprzętu za akceptowalne pieniądze. Francuzi opierają się atakującemu nas zewsząd plastikowi, nie schodzą do poziomu tandety i zdaje się, że wciąż nie mają zamiaru przenosić swoich fabryk w kierunku wschodzącego słońca.
revelatorr