Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Final Audio Design A8000

Final Audio Design A8000

Japońskich producentów sprzętu audio można podzielić na dwie kategorie - potężne firmy wytwarzające amplitunery, głośniki, słuchawki i inne urządzenia na skalę masową oraz znacznie mniejsze manufaktury specjalizujące się często w jednej, bardzo konkretnej dziedzinie. Jeśli porzucimy obraz japońskiej elektroniki, który znamy chociażby z półek elektronicznych supermarketów i wejdziemy na wyższy poziom w poszukiwaniu czegoś naprawdę wyjątkowego, odkryjemy całą masę urządzeń stworzonych przez prawdziwych pasjonatów. Rzadko kiedy są to produkty zaprojektowane na podstawie badań rynku, z których wynika, że klienci potrzebują teraz smukłych zestawów głośnikowych w kolorze białym. Tutaj odbywa się to w zupełnie inny sposób. Doświadczony, dysponujący potężną wiedzą i doskonałym zapleczem technicznym konstruktor dochodzi do wniosku, że fajnie byłoby zbudować słuchawki wykorzystujące bardzo nietypowe przetworniki, ze skomplikowanymi obudowami wykonanymi z jubilerską precyzją z rzadkiego stopu metalu, a całość uzupełnić na przykład kablem z monokrystalicznego srebra wzmacnianego włóknem węglowym. Po co? Bo tak mu się zamarzyło. Bo zaprojektował w życiu setki nauszników i dokanałówek przeznaczonych dla tak zwanych zwykłych użytkowników oraz dziesiątki modeli stricte audiofilskich, a teraz postanowił pójść dalej i pobalansować na krawędzi tego, co technicznie jest dzisiaj możliwe. W dużej firmie taki pomysł zostałby zapewne odrzucony ze względu na zbyt wysokie koszty produkcji i małą szansę dotarcia do klientów zainteresowanych tak hi-endowymi słuchawkami, ale jeżeli nasza manufaktura dokładnie tym się zajmuje, od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na odrobinę zdrowego szaleństwa. Kiedy prace dobiegną końca, melomani dostają jasną informację - firma stworzyła coś wyjątkowego. Coś, czego nie uda się znaleźć w katalogu wielkich koncernów nawet za milion lat. I choć wcześniej nikt nie pytał o możliwość wprowadzenia tak dziwnych, bezkompromisowych słuchawek, zazwyczaj szybko okazuje się, że znajdują się na nie chętni. Bo przecież nigdy nie wiadomo kiedy sympatycznemu Japończykowi znów wpadnie do głowy taki pomysł i czy w ogóle uda mu się go zrealizować.

Final Audio Design to jedna z takich właśnie firm. Założył ją w 2007 roku niejaki Kanemori Takai - zdeklarowany audiofil, który nie bał i nie boi się skomplikowanych projektów wymagających sięgnięcia po drogie, egzotyczne materiały i najbardziej zaawansowane techniki produkcji. Wystarczy wspomnieć, że w branży hi-fi funkcjonuje od początku lat siedemdziesiątych, a przed powstaniem Finala swoim klientom oferował między innymi kolumny ważące 800 kg oraz wkładki gramofonowe, w których zarówno wysięgnik, jak i igła były wykonane z jednego kawałka diamentu o masie dwóch karatów. Świr. Nowa manufaktura początkowo również miała zajmować się produkcją wkładek gramofonowych, zestawów głośnikowych i wzmacniaczy, jednak sprawy potoczyły się w zupełnie innym kierunku. Obecnie Final koncentruje się bowiem na słuchawkach, w szczególności tych najmniejszych, dokanałowych oraz dużych modelach wokółusznych. Swój udział miał w tym z pewnością Yoshihisa Mori - znakomity inżynier, który niestety odszedł od nas dwa lata temu. Możliwe zresztą, że o produktach japońskiej firmy w Polsce w ogóle byśmy nie usłyszeli (ewentualnie byłaby to dla nas jedna z ciekawostek, które podziwiamy na zdjęciach z zagranicznych wystaw) gdyby nie jego syn, Nobumasa i jego żona, Agnieszka. Będąc tak blisko osób odpowiedzialnych za projektowanie tych wyjątkowych słuchawek, postanowili pokazać je polskim audiofilom. Jak można się było domyślać, początki nie były łatwe. Rynek obstawiony produktami znanych marek wydawał się szczelny i odporny na tego typu nowości, jednak na przestrzeni kilku lat logo japońskiej manufaktury zakotwiczyło się w świadomości wymagających melomanów tak skutecznie, że dziś produkty Finala stawiane są na równi z najbardziej utytułowaną konkurencją.

Final Audio Design A8000

Wygląd i funkcjonalność

Witryny większości firm specjalizujących się w produkcji słuchawek przypominają strony sklepów z telewizorami lub komputerami. Do wyboru mamy mnóstwo modeli różniących się przede wszystkim zastosowaniem, konstrukcją, parametrami i ceną, jednak zwykle jest to kolekcja mało oryginalnych przedmiotów, z których każdy wygląda jak rozwinięcie poprzedniego. Tymczasem wchodząc na oficjalną stronę Finala czujemy się tak, jakbyśmy właśnie otworzyli katalog z wykonywaną na indywidualne zamówienie biżuterią. Złoto, srebro, skóra, nieziemska precyzja wykonania i gustowne dodatki w stylu eleganckich, biurkowych stojaków na słuchawki wokółuszne czy przypominających ekskluzywne portfele pokrowców na dokałanłówki. Japońska manufaktura ma w swojej ofercie także tańsze modele (wystarczy powiedzieć, że budżetowe dokanałówki E1000 kosztują zaledwie 129 zł, a w przedziale do 1000 zł mieści się obecnie aż 15 różnych konstrukcji), jednak i one zdają się nie odstawać od reszty pod względem wyglądu i jakości wykonania. Mimo to, nie da się ukryć, że w świecie Finala zawsze najbardziej fascynowało mnie to, co najbardziej niecodzienne i szalone. Wystarczy spojrzeć na modele z serii Heaven, przedziwne słuchawki Lab II, ekscentryczne "bezgumkowe" dokanałówki z serii Piano Forte, obrzydliwie luksusowe Sonorousy X czy szalony projekt MAKE1 - zaawansowane technicznie pchełki, które możemy skonfigurować samodzielnie (różnorodność przewidzianych przez producenta opcji daje łącznie 77 możliwych konfiguracji). Z całej rodziny przecudnych, metalowych klejnotów wyróżnia się moim zdaniem tylko jeden model - D8000, od pewnego czasu dostępny również w odmianie profesjonalnej. Planarne nauszniki mają zupełnie inną "stylówę". Obudowy ich przetworników wyglądają tak, jakby projektanci zainspirowali się krążkami dociskowymi ładowanych od góry odtwarzaczy CD albo tarczami hamulcowymi i felgami sportowych samochodów. Względy techniczne wzięły tutaj górę nad zabawą w wymyślanie fikuśnych kształtów i pokrywanie każdego elementu złotem i srebrem. D8000 są, bez dwóch zdań, moimi ulubionymi słuchawkami Finala. I to nie ze względu na wygląd, ale niezwykłe, totalnie hi-endowe brzmienie. Kiedy więc dowiedziałem się, że Japończycy wprowadzają dokanałówki oznaczone symbolem A8000, doskonale wiedziałem co się święci. Stworzyli dokanałowy odpowiednik planarnych nauszników. A przynajmniej tak to wyglądało.

Zacznijmy od tego, że wcale nie mamy do czynienia ze słuchawkami planarnymi. Na taki pomysł wpadła na przykład firma Audeze, co jest trochę kosmiczne, bo słuchawki z serii iSine wyglądają trochę jak myśliwce TIE Fighter z "Gwiezdnych Wojen" - do ucha wchodzi standardowa końcówka, jednak większa część słuchawki wciąż znajduje się na zewnątrz, przysłaniając pół małżowiny. Producent twierdzi, że oznaczenie łączące A8000 z modelem D8000 odnosi się do jakości brzmienia, a nie konstrukcji przetworników. Te są oczywiście bardzo zaawansowane technicznie, ale należy pamiętać, że słuchawki wokółuszne i dokanałówki to dwie różne planety, których - poza brzmieniem właśnie - nie łączy praktycznie nic. Tutaj inaczej wykonuje się przetworniki i obudowy, inaczej myśli się o ich interakcji z użytkownikiem i działa się w zupełnie innej, mikroskopijnej skali. Inne elementy i parametry decydują nie tylko o brzmieniu, ale także o wygodzie użytkowania. W przypadku dużych nauszników liczy się przede wszystkim wykończenie pałąka i padów, ich wielkość, nacisk i materiał, jaki styka się z naszą skórą. Dwa milimetry lub dwadzieścia gramów w jedną czy drugą stronę nikomu nie zrobi różnicy. W świecie dokanałówek jest dokładnie odwrotnie. O każdy gram lub ułamek milimetra warto powalczyć, a kluczowe stają się takie kwestie, jak kształt elementów dousznych, sposób mocowania dokanałówek i prowadzenia przewodów czy wreszcie jakość brzmienia, jaką można uzyskać nie tylko w domu, z wysokiej klasy przetwornikiem lub wzmacniaczem słuchawkowym, ale także na chodzie, z odtwarzaczem przenośnym lub smartfonem.

Wiele wskazuje na to, że A8000 odpowiadają na te potrzeby w taki sam sposób, w jaki D8000 załatwiły to w świecie słuchawek wokółusznych. Od samego początku mamy wrażenie obcowania z dopracowanym, ekskluzywnym produktem. Opakowanie japońskich dokanałówek przywołało skojarzenia z opisywanymi niedawno przewodami Kimber Kable z serii Carbon i wkładką gramofonową Audio-Technica AT-OC9XML. Niewielki, ale elegancki karton wyłożono wewnątrz materiałem o bardzo ciekawej, nawiązującej do firmowego loga fakturze oraz delikatnym papierem. Aby dostać się do cennej zawartości, trzeba odkleić lub zerwać okrągłą naklejkę z trzema charakterystycznymi sześciokątami. Wówczas naszym oczom ukażą się dwa elementy - okrągłe etui ze słuchawkami oraz maleńkie, plastikowe pudełeczko, w którym znajdziemy komplet gumek dousznych w różnych rozmiarach (razem otrzymujemy ich 5 kompletów). To jednak nie wszystko, bo w niewielkich, strunowych woreczkach znajdziemy więcej prezentów. Pierwszy zawiera żółty, plastikowy przyrząd do odpinania wtyków MMCX (dobry pomysł, bo zarówno obudowy słuchawek, jak i tulejki na końcach przewodu są tak śliskie, że bez klipsa byłoby ciężko) i dwa miękkie, półprzezroczyste haczyki, które możemy zamontować na przewodach w pobliżu pchełek tak, abyśmy mogli zawinąć je wokół uszu i w ten sposób zabezpieczyć się przed wypadaniem dokanałówek, które - trzeba to powiedzieć otwarcie - są stosunkowo ciężkie. Nie na tyle, aby robić z tego problem, ale cieszę się, że producent przewidział takie rozwiązanie. Być może ten sam efekt udałoby się osiągnąć bez haczyków, zwyczajnie owijając przewody wokół małżowin, jednak piękne, srebrzyste kabelki są na tyle sztywne, że wystarczy pochylić głowę do przodu, aby zmieniły położenie i zaczęły wykręcać nam słuchawki z uszu. Polecam więc od razu założyć obie usztywniające rurki i mieć to z głowy. Tym bardziej, że właśnie w takiej pozycji metalowe obudowy najwygodniej się układają. W drugim foliowym woreczku znajdziemy pasek z dużym (16 sztuk) zapasem mikroskopijnych filtrów, które należy zamontować na końcu metalowego "kanału wylotowego" każdej słuchawki - tak, aby nic nie dostało się do środka. Drobna siateczka pełni rolę maskownicy zabezpieczającej delikatne przetworniki przed zabrudzeniami, przy okazji stanowiąc ostatni element wpływający na brzmienie. Na moje oko wszystkie filtry są jednak identyczne, więc nic nie wskazuje na to, aby była to forma zabawy w modyfikowanie dźwięku na drodze czysto mechanicznej (co akurat trochę mnie zdziwiło, bo japońscy konstruktorzy uwielbiają tego typu rozwiązania).

Wróćmy jednak do samych dokanałówek. Ciekawe jest już samo etui, w którym je zamknięto. Nie zostało wykonane z plastiku, ale anodowanego na czarno aluminium. Umieszczono w nim idealnie dopasowaną, czarną, silikonową wkładkę pełniącą zarówno rolę pokrywy, jak i wewnętrznej wyściółki. Jej spód ukształtowano tak, aby delikatnie odstawał od metalowego korpusu, tworząc coś na kształt poduszki powietrznej, chroniącej nasze słuchawki przed uszkodzeniem. Efekt jest taki, że zamkniętym krążkiem można energicznie potrząsać, a umieszczone w środku słuchawki nie będą obijać o siebie. Sprytne. A8000 otrzymały pięknie wykonane obudowy, jednak na pierwszy rzut oka nie jestem w stanie stwierdzić czy aż tak wyróżniają się one na tle innych produktów Finala. Szczerze mówiąc, mocno przypominają modele MAKE1 i B1, które kosztują odpowiednio 2799 i 2999 zł. Za testowany model trzeba natomiast zapłacić 8800 zł, a to niemało. Domyślam się, że różnica sprowadza się do przetworników i komór, nad którymi konstruktorzy spędzili podobno wiele czasu, aż do osiągnięcia wymarzonego efektu brzmieniowego. Warto przy tym podkreślić, że nie oceniano go w tradycyjny sposób. Producent twierdzi, że prace nad tym modelem rozpoczęły się od zmian w metodologii badań z zakresu analizy psychoakustycznej oraz sposobu pomiarów wartości fizycznych. Do metody analizy wprowadzono dodatkowe współczynniki, dzięki czemu powstał system pomiarów o nazwie PTM (Perceptional Transparency Measurement). Membrany zastosowanych w A8000 przetworników wykonano z czystego berylu, a wnętrze wykonanych ze stali nierdzewnej obudów podzielono na cztery komory, z których ostatnia to w zasadzie osobny element stworzony tylko i wyłącznie po to, aby wibracje ze złącza MMCX nie przenosiły się na słuchawki. To mądre rozwiązanie, które - jak się okazało w praktyce - naprawdę eliminuje efekt mikrofonowy (choć w sytuacji, w której część przewodu jest owinięta wokół naszych małżowin, część drgań przenosi się właśnie w ten sposób). Piękny, wykonany z zegarmistrzowską precyzją przewód został opracowany we współpracy z firmą Junkosha. Tak właściwie, Final zrobił tutaj użytek z okablowania, które pierwotnie zaprojektowano dla superkomputera Kei.

Membrany zastosowanych w A8000 przetworników wykonano z czystego berylu, a wnętrze wykonanych ze stali nierdzewnej obudów podzielono na cztery komory, z których ostatnia to w zasadzie osobny element stworzony tylko i wyłącznie po to, aby wibracje ze złącza MMCX nie przenosiły się na słuchawki. To mądre rozwiązanie, które - jak się okazało w praktyce - naprawdę eliminuje efekt mikrofonowy.

Minusy? Przede wszystkim należy tutaj wspomnieć o sporej masie japońskich dokanałówek oraz specyficznym, mało opływowym kształcie ich obudów. Ostre krawędzie znajdują się wprawdzie po zewnętrznej stronie, co jednak nie zmienia faktu, że stalowe klocuszki trzeba naprawdę umiejętnie ułożyć w uchu, aby nie czuć dyskomfortu nawet podczas dłuższych odsłuchów. Nie jestem wielkim fanem słuchawek dokanałowych, ale z niektórymi modelami jestem w stanie szybko się zaprzyjaźnić i jakoś tak się składa, że pchełki należące do tej grupy (q-Jays, Sennheiser IE 40 PRO, Sony WF-1000XM3) zawsze mają łagodnie wyprofilowane obudowy. A8000 także byłbym w stanie nosić, ale mocniejsze zaokrąglenie korpusów po stronie małżowiny na pewno by im nie zaszkodziło. Drugim mankamentem opisywanego modelu jest długość dołączonego do zestawu kabla. Srebrna plecionka wygląda cudownie, ale 1,2 m to długość, która jednoznacznie sugeruje, że A8000 zostały stworzone do użytku mobilnego. Nie żebym był przeciwnikiem słuchania muzyki na hi-endowych dokanałówkach poza domem, jednak wydaje mi się, że ich posiadacze będą chcieli korzystać z nich także podczas pracy przy biurku lub w połączeniu ze stacjonarnym systemem stereo. Może będzie to niewielki przetwornik z wyjściem słuchawkowym w stylu Chorda Hugo 2, może maleńki towarzysz podróży, jak AudioQuest DragonFly Cobalt, a może potężny player Astell&Kern Kann Cube? W moim przypadku pierwszym partnerem A8000 był Marantz HD-DAC1 stojący na biurku, a dokładniej - na specjalnej półeczce pod jego górnym blatem. Jego włącznik mam dosłownie na wyciągnięcie ręki, ale gniazdo słuchawkowe jest nieco dalej i w tym przypadku już pojawił się problem. Część 1,2-m kabla idzie na "haczyk", więc realistycznie zostaje nam jakiś metr. Aby odsłuch w takich warunkach był komfortowy, a przewód zapewniał nam rozsądną swobodę ruchów, urządzenie źródłowe musi stać tuż przed nami. Szkoda, bo przewód o długości 1,5 metra "na chodzie" sprawdziłby się równie dobrze, ale dzięki niemu wielu audiofilów nie musiałoby niczego przestawiać ani nachylać się w kierunku sprzętu podczas odsłuchu w domu.

Na stronie polskiego dystrybutora Finala można oczywiście znaleźć inne kable, jednak te o długości 1,5 metra, z różnymi zakończeniami (na przykład z dużym jackiem o średnicy 6,3 mm albo 4,4-mm wtykiem zbalansowanym) są przeznaczone dla modeli z serii Sonorous i do A8000 na pewno nie będą pasowały. Na szczęście pchełki wyposażono w standardowe złącza MMCX, a dokupienie takiego przewodu nie powinno być trudne. Wystarczy pogrzebać w ofercie takich firm, jak FiiO, Furutech czy MEE Audio. Mimo to, fabryczny kabel jest tak piękny, że aż szkoda go wymieniać, a najprostszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie jego długości lub dodanie do zestawu drugiego, 2-m przewodu zakończonego wtykiem 6,3 mm. W pudełku nie ma nawet przejściówki na dużego jacka, co przy cenie 8800 zł uważam za, łagodnie mówiąc, spore niedopatrzenie (a mówiąc po ludzku - zwyczajną kpinę). A8000 mogą mieć nawet przetworniki z gwiezdnego pyłu, ale klient przeznaczający taką kwotę na dokanałówki nie powinien ani przez chwilę zastanawiać się dlaczego producent nie dołączył do kompletu jakiegoś przydatnego gadżetu, a dłuższego lub zakończonego innym wtykiem przewodu nie oferuje nawet za dopłatą. Dokanałówek dotyczy to w szczególności, bo ich użytkownicy mają różne przyzwyczajenia i korzystają z różnych urządzeń źródłowych, w związku z czym powinni otrzymać pełną paletę wkładek (nie tylko silikonowych, ale także tych wykonanych z pianki z pamięcią kształtu), kabli (w tym chociaż jeden przewód zbalansowany), haczyków w różnych kształtach, klipsów do ubrania itd. Za te pieniądze nikt nam łaski nie robi. Dużym plusem opisywanego modelu jest natomiast dobre tłumienie dźwięków z zewnątrz, co w połączeniu z brakiem efektu mikrofonowego daje nam poczucie kontaktu z muzyką w ciszy i spokoju. Jest to jednak jedna z charakterystycznych cech dokanałówek, nie wspominając już o tym, że modele bezprzewodowe z aktywną redukcją hałasu idą jeszcze dalej. Ale przecież nie o to chodzi w hi-endowych słuchawkach dla najbardziej wymagających audiofilów. W tym świecie gra toczy się o jak najwyższą jakość brzmienia. Czas zatem sprawdzić co A8000 mają nam do zaoferowania w tej dziedzinie.

Final Audio Design A8000

Brzmienie

Pierwsze planarne słuchawki japońskiej manufaktury były dla mnie czymś naprawdę wyjątkowym. Teoretycznie z podobnej technologii korzysta wielu innych producentów ale kiedy zabrali się za to inżynierowie Finala, wysoko stawiając sobie poprzeczkę i nie myśląc o ograniczeniach budżetowych, było oczywiste, że dostaniemy jedne z najciekawszych nauszników dostępnych w sprzedaży. D8000 grają gładko, przyjemne i muzykalne, ale na tyle szybko i przejrzyście, że w ich brzmieniu nie ma miejsca na niedomówienia. Pamiętam, że narzekałem jedynie na kwestie praktyczne, a w szczególności wysoką masę całego hełmofonu i fakt, że egzemplarz testowy był już delikatnie "zmęczony". Cena też nie dla każdego jest do przełknięcia, ale nie ulega wątpliwości, że dźwiękowo jest to najwyższa półka. Poziom, na którym do niczego nie można się już przyczepić, a muzyki słucha się nie tylko z przyjemnością, ale nawet z pewnym niedowierzaniem, że nasze ulubione płyty brzmią aż tak dobrze, tak wyjątkowo. Do odsłuchu A8000 podchodziłem trochę jak pies do jeża. Z jednej strony wiedziałem, że jeśli Japończycy w tak oczywisty sposób nawiązali do symbolu planarnych nauszników, które chętnie przygarnąłbym na dłużej, musieli mieć ku temu ważne powody. Z drugiej - miałem wątpliwości czy z dokanałówek można wyciągnąć porównywalny jakościowo dźwięk. Przecież nie są to słuchawki planarne. Nie jest to także skomplikowana konstrukcja wykorzystująca pięć przetworników dynamicznych, armaturowych, plazmowych, nanocząsteczkowych i nie wiadomo jakich. Berylowe membrany? Dobrze, rozumiem. To wciąż bardzo zaawansowana technologia, jednak audiofile zdążyli się już do tego materiału przyzwyczaić. Kiedyś berylowe przetworniki stosował tylko Focal, później dołączyło do niego kilku innych producentów, a dziś wykonany w tej technologii tweeter SB Acoustics można kupić za 860 zł. Wciąż nie jest to budżetówka, ale innowacja gwarantująca producentowi natychmiastowy sukces i uznanie w oczach konkurencji - już nie. Wczytując się w firmowe materiały, próbowałem znaleźć jakąś jedną rzecz, która usprawiedliwiałaby wysoką cenę opisywanych dokanałówek i fakt, że ich symbol nawiązuje do genialnych D8000. Podzielone na cztery komory obudowy ze stali nierdzewnej? Nie. Przewód stworzony pierwotnie dla japońskiego superkomputera? Też nie, bo jest dostępny w sprzedaży od dawna. A kiedy producent zaczyna się rozpisywać o tym, że specjalnie dla omawianego produktu opracował nową metodę pomiarów i oceny brzmienia, w głowie zapala mi się czerwona lampka. Czy poza berylowymi przetwornikami i obudowami ze specjalnymi komorami (tak, jakby inne słuchawki nie miały "specjalnych", tylko zupełnie przypadkowe, znalezione w lesie...) A8000 mają coś, co może usprawiedliwić tak duży wydatek? Okazuje się, że mają. Wystarczy nad niczym się nie zastanawiać, wcisnąć pchełki do uszu i posłuchać. Powiem bez owijania w bawełnę - to najlepsze dokanałówki, jakich do tej pory słuchałem. I to z dużym zapasem.

W pierwszej chwili A8000 wręcz szokują jakością brzmienia. Nasz mózg zaczyna wykonywać milion operacji na sekundę, po czym dochodzimy do wniosku, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Z brzmieniem, jakiego jest i długo jeszcze dane będzie zaznać nielicznym. W tym wypadku nawet nie ze względu na cenę, ale dostępność japońskich dokanałówek (nie spodziewam się, aby miały one zawisnąć na półkach elektronicznych supermarketów). Co ciekawe, w ich brzmieniu również można znaleźć odrobinę gładkości, która do pewnego stopnia wiąże się na pewno ze znakomitą spójnością i jednolitą barwą w całym paśmie. Nie zmienia to jednak faktu, że A8000 to bardziej wyścigowy bolid niż luksusowa limuzyna, bardziej myśliwiec niż samolot pasażerski, bardziej mikroskop niż różowe okulary. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z dokanałowym odpowiednikiem hi-endowych słuchawek wokółusznych o prawdziwie wyczynowym brzmieniu. Utopie Focala przychodzą na myśl nie tylko ze względu na berylowe przetworniki, ale szybkość i dosadność prezentacji, w której wszystko jest perfekcyjnie ułożone, wypolerowane i zdefiniowane z matematyczną precyzją w każdej możliwej płaszczyźnie. Czas, barwa, siła, lokalizacja, wybrzmienie, pogłos - każdy dźwięk dostaje zestaw wytycznych, których nie wolno mu złamać. Nic dziwnego, że to brzmienie skojarzyło mi się z Utopiami. To bardzo podobny poziom dynamiki, przejrzystości i niemal "domózgowego" wglądu w nagrania. Reakcja, atak, wygaszanie, nawet na poziomie muzycznego planktonu - niesamowite. Prędkość światła. Rewelacyjna mikrodynamika sprawia, że w każdej sekundzie jesteśmy bombardowani informacjami, których pewnie nie usłyszelibyśmy w żaden inny sposób.

Jedną z największych zalet japońskich dokanałówek jest bas. Zastanawiam się nawet czy należy mówić o nim w kategoriach kolejnego niesamowicie wyśrubowanego aspektu prezentacji, czy traktować go w kategoriach elementu wyznaczającego poziom odniesienia dla wszystkich innych słuchawek, niezależnie od konstrukcji. Po raz kolejny muszę użyć bardzo mocnych słów - takiej głębi i takiej kontroli nie słyszałem w wykonaniu żadnych zestawów głośnikowych i żadnego subwoofera, wliczając w to flagowy "sześciopak" REL-a z trzema topowymi subwooferami wspomagającymi odtwarzanie niskich tonów w każdym kanale. A8000 z ogromną swobodą przekazują nam nawet te dźwięki, które balansują na granicy ludzkiej percepcji. Chwilami miałem wrażenie jakbym właśnie wsłuchiwał się nie tyle w ulubione nagrania, co jakieś wyjątkowe zjawisko przypominające zaćmienie słońca. W odróżnieniu od kolumn, a nawet niektórych audiofilskich słuchawek wokółusznych, A8000 ani trochę nie odpuszczają. Zupełnie jakby ich pasmo przenoszenia było liniowe od zera do nieskończoności. Dzięki temu autentycznie możemy obserwować jak niskie tony wchodzą i wychodzą zza tej granicy, odzywając się subsonicznymi pomrukami. Najlepsze jest jednak to, że nawet ten ekstremalnie głęboki bas podlega takim samym regułom, jak każdy inny element, z którego zbudowane jest brzmienie japońskich dokanałówek, w związku z czym nie rozlewa się, nie dudni, nie buczy, nie przeciąga wybrzmień ani nie wychodzi przed szereg. Swoboda? To mało powiedziane. Kontrola? Śmiem twierdzić, że nie usłyszycie tak głębokiego i zwartego basu z zestawów głośnikowych. Żadnych. Nigdy. Wszystko jedno w jakich okolicznościach. To się po prostu nie stanie, chociażby z uwagi na akustykę pomieszczenia - ograniczenie, które w tym przypadku nie istnieje. Zastanawiam się nawet czy nie był to najlepszy bas, jaki słyszałem w życiu. Musiałbym się poważnie zastanowić, bo przecież miałem na głowie takie cuda, jak HiFiMAN-y Susvara napędzane lampowym wzmacniaczem Viva Egoista 845 albo Sennheisery HE-1. Dla bezpieczeństwa powiem więc, że A8000 na pewno plasowałyby się w czołówce (choć kusi mnie, żeby i tutaj sięgnąć po zamykające dyskusję "naj").

Jakość brzmienia opisywanych słuchawek zrobiła na mnie tak potężne wrażenie, że przestałem nawet zastanawiać się dlaczego u licha muszę słuchać ich opierając się o biurko łokciami. To jest dźwięk podany na talerzu. Zawierający wszystko, co powinno w nim być. I wcale nie mam tu na myśli detali, bo przy takim poziomie szczegółowości przestajemy postrzegać je jako okazjonalne zdarzenia pojawiające się zazwyczaj w zakresie wysokich lub średnich tonów i wzbogacające odsłuch jakimś cykaniem czy szelestem, który kiedyś usłyszeliśmy na hi-endowych kolumnach i teraz za każdym razem sprawdzamy czy odsłuchiwane urządzenie również potrafi je pokazać. Nie. Tutaj jest ich tak dużo, że aż nie wiadomo na czym się skoncentrować. Co najciekawsze, owe "detale" mogą pojawić się w dowolnym zakresie. To może być subsoniczny bas, którego nigdy nie słyszeliśmy albo nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ma on tak złożoną strukturę. To mogą być drobne różnice w artykulacji wokalistów, a nawet informacje dotyczące przestrzeni lub pogłosu. To może być nawet coś, czego nie jesteśmy w stanie ubrać w słowa. Nagrania koncertowe to na tych słuchawkach istna lawina dźwięków drugoplanowych. Wystarczy posłuchać nagrań Agnes Obel, na której koncert właśnie miałem się wybierać... Normalnie ta muzyka czaruje minimalistycznym pięknem. Za prostymi dźwiękami, trzema instrumentami i wokalem duńskiej artystki kryją się bogate historie namalowane z ogromnym wyczuciem. Ale to nie wszystko. Kiedy na A8000 przesłuchałem kilka utworów nagranych w dość specyficzny sposób, w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że w tle dzieje się znacznie więcej, niż na pierwszym planie. Naprawdę. Jestem przekonany, że osoby niewidome mogłyby na podstawie odsłuchu jednego kawałka na A8000 z dużą precyzją opowiedzieć w jakiej sali dokonywano nagrania i w jakich odległościach od siebie stały poszczególne instrumenty. Soundtrack z "Jokera" w jakości MQA? Matko przenajświętsza... To już nie jest słuchanie, jak ktoś gra. To nie jest nawet poczucie, że to my gramy na wiolonczeli. To jest bycie wiolonczelą. Wierzcie lub nie, ale czułem na sobie smyczek i palce Hildur Guðnadóttir. To było piękne (bo w końcu to wspaniała kobieta i muzyczny geniusz) i straszne zarazem (bo choćbym nie wiem jak się starał, słuchając tego albumu nie jestem w stanie wymazać z pamięci filmu, który wgniótł mnie w fotel tak, że nie wiedziałem czy wracać do domu, czy zabić się na miejscu).

Powiecie, że niezdrowo ekscytuję się dokanałówkami, uznawanymi przez wielu audiofilów za słuchawki gorszego sortu? Możliwe. Ale A8000 są najlepszymi słuchawkami dokanałowymi, jakie w życiu testowałem. Mało tego. Moim zdaniem są jednymi z najlepszych dostępnych na rynku słuchawek w ogóle. I tym bardziej nie rozumiem dlaczego zaprojektowano je najwyraźniej z myślą o zastosowaniach mobilnych. Jeśli miałbym zabierać je w podróż lub na spacer, natychmiast zaopatrzyłbym się w hi-endowy odtwarzacz przenośny godny słuchawek tej klasy. Astell&Kern A&Ultima SP1000 lub Kann Cube, Cowon Plenue L, FiiO M15, Questyle QPM - coś w tym stylu. Inna sprawa, że obcowanie z dźwiękiem tej jakości jest wystarczającym powodem, aby zapewnić sobie komfortowe warunki i nie zakłócać brzmienia hałasem ulicy czy warkotem silnika. Ale może dożyliśmy takich czasów, że niektórzy audiofile będą chcieli mieć ultra hi-endowy dźwięk zawsze przy sobie. Warto jednak mieć na uwadze, że nawet odsłuch w domowym zaciszu dostarcza nam tylu bodźców, że dla mnie - osobnika z typowo męską mózgownicą potrafiącą obsłużyć tylko jeden proces naraz - nawet popijanie kawy i odpisywanie na maile było w tym momencie sporym wyzwaniem. A8000 co chwila dostarczają nam "coś" - mikrodetale, informacje dotyczące przestrzeni, subsoniczny bas lub drobne potknięcia muzyków i realizatorów, których nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. Dla melomana to możliwość poznania muzyki na nowo. Dla audiofila - nowe pojęcie dźwiękowego absolutu lub przynajmniej zbiór elementów unoszących się w stratosferze, na granicy tego, co jest technicznie możliwe. I tak, jak przesiadka z hi-endowych słuchawek wokółusznych na wysokiej klasy kolumny wiąże się z poczuciem utraty czegoś, co jeszcze przed chwilą było zupełnie oczywiste i namacalne, tak odłączenie A8000 i powrót do Sennheiserów HD 600 było niczym upadek z kilkudziesięciu kilometrów. To wciąż bardzo dobre słuchawki, ale dźwięk nie był już tak realistyczny, tak bliski, dosłowny i powalający. Już nie znajdowałem się w centrum akcji. Stałem gdzieś obok i czułem się tak, jakby ktoś zdjął mi z uszu okulary. Oczywiście, gdybym przeprowadził tę samą próbę nie z "budżetowymi" Sennheiserami, ale wycenionymi na 16999 zł Utopiami, efekt mógłby być inny. Aczkolwiek coś mi mówi, że wynik takiego porównania, nawet mimo dwukrotnej różnicy w cenie, nie jest przesądzony.

Jeżeli miałbym zgadywać, konkurencja dla A8000 może nadejść z zupełnie nieoczekiwanego kierunku, albo... Nie narodzić się jeszcze bardzo, bardzo długo. Może nawet nigdy.

W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy A8000 nie są przypadkiem najlepszymi dokanałówkami, jakie zobaczymy w perspektywie najbliższych lat, a może nawet kiedykolwiek. Nie jest powiedziane, że ktoś jeszcze się do tej jakości zbliży. Na rynku funkcjonuje wiele drogich dokanałówek, ale czy któreś nich oferują aż tak wysoki poziom? Nie wiem. Trzeba by było zorganizować bezpośrednie porównanie, na które niestety się nie przygotowałem, bo nawet nie podejrzewałem, że dostanę tak wyczynowy dźwięk. Ale miałem w uszach kilka modeli w cenie powyżej 4000-5000 zł i nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego. Może Audeze LCDi4? Może Westone ES-50 albo Astell&Kern AK T9iE? Kilku producentów na pewno mogłoby podnieść rzuconą przez Finala rękawicę. Sennheiser? Audio-Technica? Focal? Hmm... Sennheiser jest średnio zaangażowany w walkę o klienta szukającego hi-endowych słuchawek i koncentruje się na zdobywaniu innych rynków oraz tłuczeniu tego, co od zawsze wychodziło mu najlepiej. Audio-Technica ma ogromne możliwości, ale jej dokanałówki to w większości budżetówka, ze szczególnie szybko rozwijającym się segmentem modeli bezprzewodowych. Focal? To oczywisty kandydat, który mógłby zminiaturyzować przetworniki berylowe i stworzyć dokanałową odmianę Utopii, jednak o ile firma ma już spore doświadczenie w produkcji słuchawek wokółusznych, tak z dokanałówkami jest jeszcze w lesie. Nie sądzę, aby w najbliższej przyszłości Francuzi mieli stworzyć coś takiego, jak A8000. Chyba, że ktoś im w tym pomoże albo na rozwój departamentu słuchawek popłyną kolejne miliony euro. Ale czy taka inwestycja się zwróci? Ilu znajdzie się na świecie szaleńców skłonnych kupić hi-endowe dokanałówki za osiem lub dziesięć tysięcy złotych?

Jeżeli miałbym zgadywać, konkurencja dla A8000 może nadejść z zupełnie nieoczekiwanego kierunku, albo... Nie narodzić się jeszcze bardzo, bardzo długo. Może nawet nigdy. One same pewnie także zostaną wyprodukowane w limitowanej liczbie egzemplarzy, co widać chociażby na stronie polskiego dystrybutora. Sonorous IV - wyprzedane, Heaven VIII - wyprzedane, Piano Forte IX - wyprzedane Lab II - wyprzedane. A8000 to świeży, jeszcze cieplutki model, ale mam przeczucie, że jego dni także są policzone. Gwarantuję, że wielu audiofilów już po kilkuminutowym odsłuchu wyciągnie gotówkę na stół i wróci do domu z uśmiechem od ucha do ucha. 8800 zł to sporo pieniędzy, ale jeżeli pod względem jakości dźwięku te słuchawki możemy postawić na równi z D8000 oraz innymi znakomitymi modelami wokółusznymi, takimi jak Focal Utopia, Audio-Technica ATH-ADX5000, Sennheiser HD 820, HiFiMAN HE-1000 V2 czy Meze Empyrean kosztującymi dziesięć, dwanaście albo piętnaście tysięcy złotych (a możemy, i nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości), to wnioski nasuwają się same. Pytanie o sens ich zakupu sprowadza się właściwie tylko do tego, czy dysponujemy taką kwotą, potrzebujemy tak wyczynowych słuchawek i nie reagujemy alergicznie na dokanałówki. Jeżeli wszystkie warunki są spełnione, a noszenie pchełek nie sprawia nam żadnych problemów, A8000 to wyjątkowo prosta droga do totalnie hi-endowego, wyczynowego, referencyjnego dźwięku.

Final Audio Design A8000

Budowa i parametry

Final Audio Design A8000 to słuchawki dokanałowe wykorzystujące przetworniki z berylowymi membranami i czterokomorowe obudowy wykonane ze stali nierdzewnej. Jak informuje producent, prace nad tym modelem rozpoczęły się od zmian w metodologii badań z zakresu analizy psychoakustycznej oraz sposobu pomiarów wartości fizycznych. Obie metody wymyślono i zastosowano podczas prac nad konstrukcją słuchawek planarnych D8000 oraz słuchawek dousznych z serii E. Do wspomnianej metody wprowadzono dodatkowe współczynniki, dzięki czemu powstał nowy system pomiaru i oceny jakości brzmienia określany jako PTM (Perceptional Transparency Measurement). Japończycy twierdzą, że głównym czynnikiem decydującym o jakości brzmienia jest szerokie pasmo przenoszenia, jednak nie wszystkie wrażenia muzyczne można opisać w ten sposób. Celem projektantów Finala było więc uzyskanie brzmienia na tyle transparentnego, aby nowe słuchawki sprawdzały się w każdym gatunku muzycznym. Rezultatem badań nad relacją głównych komponentów dźwiękowych przy pomocy tej metody było wykorzystanie ekstremalnie lekkiego, dającego wyjątkowo szybki przekaz muzyczny przetwornika z membraną wykonaną z czystego berylu. Beryl wydaje się idealnym materiałem ze względu na dużą sztywność i niską gęstość. Jego zastosowanie poprawia także odpowiedź impulsową. Przetworniki z membranami wykonanymi z czystego berylu są szczególnie delikatne, a ich działanie jest w jeszcze większym stopniu uzależnione od przestrzeni przed i za elementem drgającym. Dlatego projekt wewnętrznych komór może być do pewnego stopnia oszacowany na drodze symulacji, ale w rzeczywistości na każdym produkcie trzeba przeprowadzić wiele prób, aż do osiągnięcia zadowalających rezultatów. Aby zapewnić optymalne działanie przetwornika w słuchawkach A8000, wnętrze obudowy podzielono na 4 części - komorę przednią czyli część obudowy znajdującą się przed przetwornikiem, podwójną komorę tylną i ostatnią część łączącą się z wtykiem MMCX. Przetwornik umieszczony jest w ramie przedniej komory w taki sposób, aby zapewnić znoszenie zbędnych rezonansów w celu uzyskania wyrazistego dźwięku. Producent twierdzi, że zastosowanie czterech komór skutkuje dodatkowo większą równowagą pomiędzy natężeniem dźwięku a gęstością niskich tonów. Jeśli chodzi o parametry, A8000 na pierwszy rzut oka nie wyróżniają się niczym szczególnym. Tak właściwie, producent podaje tylko cztery liczby - efektywność (102 dB), impedancję (16 Ω), masę (41 g) i długość dołączonego do zestawu kabla (1,2 m). Na stronie Finala znajdziemy też trójwymiarowy model słuchawek, wykresy obrazujące porównanie berylu z innymi materiałami używanymi do produkcji membran (tytan, aluminium, papier i diament) oraz film pokazujący jak prawidłowo zakładać silikonowe haczyki, ale pasmo przenoszenia tudzież średnica przetworników? Niestety. Osobiście uważam, że całe to gadanie o nowych metodach pomiarowych jest Japończykom zupełnie niepotrzebne. Równie dobrze mogli napisać "najlepsze słuchawki dokanałowe, jakie kiedykolwiek stworzyliśmy" i zająć się poważniejszymi sprawami.

Werdykt

Niektórzy powiedzą, że kupno dokanałówek za niespełna dziewięć tysięcy złotych to idiotyzm. Inni - w szczególności ci, którzy dużo słuchają i doskonale wiedzą jakiego poziomu można się spodziewać po słuchawkach za osiem, dwanaście lub siedemnaście tysięcy - już po pierwszym odsłuchu będą wiedzieli, że w kategoriach relacji jakości brzmienia do ceny to prawdziwa okazja. To jest dźwięk bezkompromisowy. Dźwięk totalny. Domózgowy. Okazuje się więc, że A8000 w pełni zasłużyły na swój symbol. Podobnie, jak w D8000 nie podobały mi się pewne aspekty praktyczne, tak i tutaj można narzekać na ciężkie, kanciaste obudowy, zbyt krótki przewód czy skromne jak na tę cenę wyposażenie dodatkowe. Ale jeśli chodzi o brzmienie, są to dokanałówki, które w swojej kategorii wyznaczają poziom odniesienia. W mojej ocenie nie do pobicia. Równie dobrze mogłyby kosztować dwadzieścia tysięcy złotych i nie miałoby to żadnego znaczenia. Ci, którzy szukają brzmieniowego absolutu w takiej właśnie formie na pewno byliby skłonni przeznaczyć na nie znacznie więcej. I nie wiadomo czy nawet wtedy nie podjęliby właściwej decyzji. Na razie po prostu się tego nie dowiemy. Może jeszcze w tym roku na rynku pojawią się dokanałówki, którym uda się podnieść zawieszoną przez A8000 poprzeczkę, a może nikt nie podejmie tego wyzwania, zapasy w końcu się wyczerpią, a opisywane słuchawki jeszcze przez wiele lat będą budziły emocje tak, jak program Apollo, Porsche Carrera GT czy Concorde. Kiedyś ludzie również się nimi ekscytowali, ale byli przekonani, że pojawienie się lepszych statków kosmicznych, samochodów i samolotów jest tylko kwestią czasu. Tymczasem dziś aby przekroczyć barierę dźwięku trzeba zostać pilotem wojskowego myśliwca, Porsche Carrera GT jest warte trzy razy więcej niż w latach produkcji, a loty na Księżyc są tak odległą przeszłością, że spora część społeczeństwa ma wątpliwości czy kiedykolwiek tam byliśmy, czy tylko nakręciliśmy niezłe, jak na tamte lata, filmy. Coś mi podpowiada, że pewnego dnia A8000 będą w audiofilskim środowisku legendą podobnego samego kalibru. Tym, czym dla miłośników nauszników są dziś oryginalne Orpheusy. Dlatego odkładam je, pakuję i odsyłam, bo jeszcze coś głupiego w tych szalonych czasach przyjdzie mi do głowy...

Final Audio Design A8000

Dane techniczne

Typ słuchawek: dokanałowe, dynamiczne
Przetworniki: berylowe
Impedancja: 16 Ω
Skuteczność: 102 dB
Masa: 41 g
Cena: 8800 zł

Konfiguracja

Auralic Vega G1, Marantz HD-DAC1, Astell&Kern AK70, Apple iPhone SE, AudioQuest Cinnamon, Enerr One 6S DCB, Enerr Transcenda Ultra, Enerr Transcenda Ultimate, Norstone Esse.

Sprzęt do testu dostarczyła firma Fonnex. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Final Audio design i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy5

Tłumienie hałasu
Poziomy6

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-highend


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mads Klifoth - Audiovector

Mads Klifoth - Audiovector

Audiovector to jedna z firm, których kariera na polskim rynku wyraźnie przyspieszyła w ciągu kilku ostatnich lat. Teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie, aby ta skromna, rodzinna manufaktura założona w 1979 roku stała się u nas jednym z ważniejszych graczy zaraz po transformacji ustrojowej, kiedy to głodni nowości i ciekawi...

Audiofil - jednostka chora i społecznie niebezpieczna

Audiofil - jednostka chora i społecznie niebezpieczna

Bycie audiofilem to świetna sprawa. Człowiek słucha sobie muzyki i dąży do tego, aby robić to w jak najlepszy sposób - wyciskać z niej jak najwięcej. Relaksujące zajęcie, które wzmacnia kontakt ze sztuką, zachęca do pogłębiania wiedzy, pobudza wyobraźnię i pozwala rozwijać się na wielu różnych płaszczyznach. Będąc audiofilem, można...

Gustavo Pires - Vicoustic

Gustavo Pires - Vicoustic

Gdybyśmy spytali audiofilów, który element systemu stereo jest ich zdaniem najważniejszy, większość z pewnością postawiłaby na kolumny, wzmacniacz lub źródło, ewentualnie - w przypadku tych najbardziej zakręconych - na coś takiego, jak kable, akcesoria zasilające lub podkładki antywibracyjne. Spora grupa odpowie jednak, że największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy ma...

James Tanner - Bryston

James Tanner - Bryston

Miłośnicy wysokiej klasy sprzętu grającego przyzwyczaili się do tego, że jest on nie tylko kupowany, ale także budowany przez pasjonatów. Często tych, którzy kiedyś znajdowali się w podobnej sytuacji, a swoje hobby rozwinęli do tego stopnia, że w pewnym momencie postanowili zbudować coś swojego - lepszego niż sprzęt oferowany w...

10 sposobów na poprawę brzmienia systemu stereo za 0 zł

10 sposobów na poprawę brzmienia systemu stereo za 0 zł

Kiedy myślimy o ulepszeniu swojego zestawu hi-fi, zwykle koncentrujemy się na wymianie jednego z jego elementów - kolumn, wzmacniacza, źródła lub okablowania. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że z posiadanego sprzętu moglibyśmy wycisnąć znacznie więcej zerowym kosztem. Niektórzy są tego świadomi, ale zwyczajnie brakuje im na to...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Amphion Helium 510

Amphion Helium 510

Założona w 1998 roku firma Amphion od samego początku projektuje oraz konstruuje kolumny głośnikowe wyróżniające się czymś, czego brakuje wielu dostępnym na rynku konstrukcjom - niezwykle niską wrażliwością na niedoskonałości...

Audio-Technica ATH-AP2000Ti

Audio-Technica ATH-AP2000Ti

W ostatnich latach Audio-Technica wyjątkowo zaciekle i agresywnie atakuje rynek słuchawek. Tempa wprowadzania nowych modeli i różnorodności rozbudowywanego w ten sposób, a przecież budowanego nie od dziś katalogu mogą jej...

Linn Selekt DSM

Linn Selekt DSM

Linn to jeden z producentów, którzy w skomplikowanym świecie hi-endowego sprzętu audio zdołali wydzielić sobie własną przestrzeń i od wielu, wielu lat funkcjonują w niej bez oglądania się na innych....

Bannery boczne

Komentarze

Damian
Czy do kolumn Tannoy Mercury 7.4 ten wzmacniacz nie będzie za słaby?
MB
Nie ma regulacji barwy.
A.S.
Mam kolumny aktywne i nie mam problemu z kablami głośnikowymi i dopasowaniem wzmacniacza.

Płyty

Kazik - Zaraza

Kazik - Zaraza

Chyba żaden polski album na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nie miał tak dobrej promocji. W całej tej sytuacji najśmieszniejsze jest...

Newsy

Thorens TD 103 A

Thorens TD 103 A

Thorens przyspiesza przekształcanie swojej gamy produktowej i prezentuje najnowszy gramofon TD 103 A. Model ten jest całkowicie przeprojektowanym, automatycznym gramofonem,...

Tech Corner

Roon - Nowa jakość streamingu

Roon - Nowa jakość streamingu

Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...

Prezentacje

W sto lat od mono do multiroomu - Denon

W sto lat od mono do multiroomu - Denon

O historii sprzętu audio można się wiele nauczyć przeglądając dzieje firm, które tworzą go od wielu, wielu lat. Korzeni większości wynalazków stanowiących swoiste kamienie milowe w rozwoju technologii nagrywania i odtwarzania dźwięku należy oczywiście szukać w Europie i USA, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że życie dzisiejszych audiofilów nie...

Poradniki

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Wywiady

Mads Klifoth - Audiovector

Mads Klifoth - Audiovector

Audiovector to jedna z firm, których kariera na polskim rynku wyraźnie przyspieszyła w ciągu kilku ostatnich lat. Teoretycznie nic nie...

Popularne artykuły

Vintage

Sony PS-F9

Sony PS-F9

To z całą pewnością jeden z najbardziej oryginalnych gramofonów, jakie kiedykolwiek produkowano, co można stwierdzić już na pierwszy rzut oka....

Słownik

Poprzedni Następny

Klasa D

Rodzaj konstrukcji lub raczej sposobu pracy wzmacniacza, zupełnie odcinający się od konwencjonalnych układów pracujących w klasie A oraz AB. We wzmacniaczu klasy D tranzystory pracują trochę jak binarne przełączniki, ponieważ...

Cytaty

WalterPater.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.