Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Harman Kardon Citation MultiBeam 700

Harman Kardon Citation MultiBeam 700

Możemy temu zaprzeczać, możemy się nie przyznawać, możemy udawać mądrzejszych i bardziej świadomych, ale ponieważ żyjemy w świecie automatycznych migawek i szybkich skojarzeń, w ten sam sposób kupujemy sprzęt audio. Nasze mózgi są już przyzwyczajone do nieustannego katalogowania symboli, które znamy zarówno ze swojego otoczenia, jak i z reklam lub zdjęć zamieszczanych w mediach społecznościowych. W pewnym sensie jest to dla nas bardzo wygodne. Upraszcza procesy myślowe do absolutnego minimum, wchodząc w warstwę reakcji mających korzenie w procesach całkowicie podświadomych. Nie musimy za każdym razem zastanawiać się, czy dany produkt nam się spodoba, czy nie. Jeżeli jego wygląd pasuje do tego, jak postrzegamy nasze życie i czym chcielibyśmy wypełnić przestrzeń, w której żyjemy, a dodatkowo mieliśmy już do czynienia ze sprzętem tej konkretnej marki i wiemy, że jej logo przywołuje dobre skojarzenia, kupujemy. Wielkie koncerny wiedzą, że owe skojarzenia nie mogą być zbyt różnorodne. Wizerunek jednej marki nie może pomieścić w sobie wszystkich obrazów i emocji, bo odczuwamy dyskomfort, gdy szufladki w naszym mózgu stają się zbyt pojemne. Dlatego też każda firma stara się jakoś wyróżnić. Tylko jak to zrobić, gdy chcemy wypuścić na rynek coś tak banalnego, jak soundbar? Przecież z definicji ma to być długi głośnik do telewizora. Jak sprawić, aby był inny? Można zacząć od oznaczenia. Harman Kardon Citation MultiBeam 700 - to pełna nazwa modelu, który niedawno pojawił się w katalogu amerykańskiej marki, uzupełniając jej system multiroom. A ponieważ bardzo dobrze wspominam test potężnych, podłogowych zestawów Citation Tower w konfiguracji stereofonicznej, postanowiłem dać szansę listwie z ciekawymi głośnikami umieszczonymi po bokach.

Audiolab 6000A Play

Audiolab 6000A Play

Centralnym elementem wysokiej klasy systemu stereo jest wzmacniacz. Tak było, tak jest i - mimo rosnącej popularności kolumn aktywnych - zapewne jeszcze długo tak będzie. Prawdopodobnie dlatego od pewnego momentu wzmacniacze zintegrowane zaczęły przejmować funkcje innych urządzeń. I nie mówię tu wcale o przetwornikach czy odtwarzaczach strumieniowych. Choć wielu audiofilów uważa, że idealny piecyk powinien mieć postać pudełka z dwoma pokrętłami i włącznikiem wydającym z siebie głośne "pstryk", normalnym użytkownikom taki minimalizm kojarzy się z problemami natury praktycznej. Moda na uzbrajanie wzmacniaczy w gniazda słuchawkowe, wejścia gramofonowe, regulatory barwy, wskaźniki wychyłowe i najróżniejsze (zazwyczaj niepotrzebne i nie używane ani razu) gniazda umożliwiające na przykład rozdzielenie funkcji przedwzmacniacza i końcówki mocy zaczęła się już dawno, dawno temu i zasadniczo trwa do dzisiaj. Ponieważ jednak zmieniły się potrzeby klientów, owo dodatkowe wyposażenie również jest już trochę inne. No bo komu potrzebne są dwie pętle magnetofonowe? Ale komplet wejść cyfrowych, dzięki którym do wzmacniacza podłączymy na przykład konsolę, dekoder czy telewizor - to już przyda się niejednemu melomanowi. Nikt nie twierdzi, że muzyki trzeba słuchać z telewizora, ale jeśli wzmacniacz i kolumny będziemy mogli wykorzystać w takiej sytuacji, odpadnie nam zakup soundbara. No, ale... Jeżeli nasza integra ma wejścia cyfrowe, to znaczy, że wewnątrz znajduje się DAC. Możliwe nawet, że zupełnie niezły. A stąd już tylko krok do eliminacji źródła jako takiego. Wystarczy wcisnąć do obudowy moduł łączności sieciowej, aby zamienić wzmacniacz w pełnoprawny system all-in-one. Właśnie takim urządzeniem jest Audiolab 6000A.

Auralic Vega G2.1

Auralic Vega G2.1

Jeszcze niedawno w katalogu Auralica można było znaleźć zarówno urządzenia z najwyższej półki, jak i te znacznie tańsze. Zabawa zaczynała się od maleńkiego, ale fenomenalnie praktycznego transportu sieciowego Aries Mini, którego cena ledwo przekraczała dwa tysiące złotych. W wielu systemach wylądował też "ten prawdziwy" Aries z ciekawie zakrzywioną obudową, wyceniony na 6299 zł, a także Altair, który łączył funkcje streamera i przetwornika, a kosztował 8999 zł. Nie ulega wątpliwości, że w pewnym momencie do portfolio Auralica wkradł się pewien bałagan. Uporządkowano go jednym, zdecydowanym ruchem, dzieląc całą ofertę na dwie serie - G1 i G2. Firma wykorzystała ten ruch, aby uprościć wzornictwo swoich urządzeń i po raz kolejny podnieść poprzeczkę w dziedzinie jakości wykonania. Zrezygnowano z krągłych kształtów i wszechobecnego aluminium w swym naturalnym kolorze. Od tej pory urządzenia Auralica miały być czarne i cudownie minimalistyczne, co - w połączeniu z bogatą funkcjonalnością i walorami sonicznymi - bardzo spodobało się audiofilom z całego świata. Owszem, owa mała rewolucja wiązała się z zakończeniem produkcji najtańszych modeli albo przesunięciem ich do przedziału zaczynającego się od 9999 zł, jednak ponieważ cała operacja trochę trwała, klienci mieli czas, aby dorwać ostatnie egzemplarze "wychodzących" streamerów i przetworników oraz przyzwyczaić się do myśli, że teraz Auralic będzie marką stricte hi-endową.

Ostatnie komentarze

  • Tomek

    Vegi żadnej nie miałem jeszcze wprawdzie okazji posłuchać, ale sam jestem szczęśliwym posiadaczem wspomnianego przez Autora zestawu Aries G1 + Chord Qutest i powiem tyle: gra to po prostu zachwycająco. Do tego wrażenia wizualno-haptyczne w obu są na najwyższym poziomie - każde odpalenie sprzętu to u...
    2
Zobacz inne komentarze

Audio Physic Tempo 35

Audio Physic Tempo 35

Audio Physic to jedna z firm, których audiofilom nie trzeba przedstawiać. Jeśli zapytacie jej fanów, który model zasługuje na miano kultowego, z pewnością padnie wiele znajomych nazw, a nawet konkretnych generacji, bowiem poszczególne odsłony tych kolumn mogły się od siebie zasadniczo różnić - nie tylko szczegółami, ale nawet liczbą dróg i głośników. Jeśli przyjmiemy, że najsłynniejszymi zestawami niemieckiej manufaktury powinny być te najlepsze, najdroższe i najbardziej wyczynowe, mogłyby to być na przykład Caldery III albo Cardeasy 30 LJE. Jeśli chcielibyśmy zejść w bardziej realistyczne rejony cenowe, wielu użytkowników wytypowałoby na pewno Virgo V lub Avanti III. Dla niektórych audiofilów będą to kolumny, od których zaczynali swoją przygodę z poważnym sprzętem hi-fi, takie jak Yara II Classic albo Spark V. Gdybym jednak miał wybrać tę jedną kultową konstrukcję z aktualnego katalogu Audio Physica, bez wątpienia byłyby to Tempo - podłogówki, które zawsze plasowały się pośrodku, a właściwie nawet bliżej pierwszych stron cennika, a mimo to zawsze potrafiły pokazać dźwięk bardzo, bardzo wysokiej próby. Dźwięk pachnący absolutnym hi-endem, kolumnami za miliony monet, a zapakowany w niepozorne, jakby przymałe wdzianko. Sukces tego modelu zaskoczył chyba nawet jego twórców. Gdyby nie niesłabnąca popularność kolejnych generacji Tempo, Niemcy pewnie już dawno pozbyliby się tej nazwy, tak jak kazali nam zapomnieć o Yarach i Sparkach. Nikt normalny nie zabija jednak kury znoszącej złote jaja, dlatego od wielu lat model ten jest systematycznie ulepszany. O wyjątkowym statusie Tempo w ofercie Audio Physica świadczy fakt, że niemal wszystkie pozostałe konstrukcje mają obudowy wykonane w zupełnie inny sposób, z silnie wytłumiona ramą wewnętrzną i przymocowanymi do niej panelami, które początkowo były tylko i wyłącznie szklane. W serii Reference Line znajdziemy już tylko trzy modele wykonane w "klasyczny" sposób - oprócz opisywanych podłogówek są to monitory Step 35 i głośnik centralny Celsius Center Plus. Oba są niezbędne, aby zadowolić miłośników systemów wielokanałowych. Oznaczenie "35" odnosi się oczywiście do trzydziestej piątej rocznicy działalności firmy, który to jubileusz świętowano pod koniec ubiegłego roku. W samą porę, bo podobno dopiero niedawno sprzedała się ostatnia z trzydziestu wyprodukowanych par Cardeasów 30 LJE. Niemcy postanowili więc już tak nie szaleć i zamiast limitowanej edycji modelu flagowego przygotowali specjalne wersje trzech modeli, które już są albo mają szansę stać się bestsellerami - Step 35, Tempo 35 i Avanti 35.

Ostatnie komentarze

  • Wiesiek

    Szanowni Państwo, wiele lat temu miałem okazję posłuchać Audio Physiców Avanti i jest to przeżycie pozostawiające odcisk na całe moje życie muzyczne. Nigdy później, słuchając innych kolumn, różnych producentów, nie doświadczyłem takiej przyjemności z obcowania z muzyką. Po prostu nie chciało się wyc...
    4
Zobacz inne komentarze

Silent Angel N8

Silent Angel N8

Długo zbierałem się do tego testu. Najpierw zastanawiałem się, czy w ogóle powinienem próbować i poruszać ten temat, a kiedy doszedłem do wniosku, że korona mi z głowy nie spadnie i na pewno nikt od tego nie umrze, musiałem poczekać na odpowiedni moment, kiedy wszystkie inne tematy zostaną zamknięte, wypożyczone wzmacniacze, kolumny, kable i słuchawki wrócą do dystrybutorów, a ja będę mógł nacieszyć się własnym sprzętem i wykonać ten przedziwny eksperyment. Silent Angel N8 leżał w kartonie już ponad miesiąc, ale sięgnąłem po niego dopiero po sylwestrze. Zebrałem się po pierwsze dlatego, że po całonocnym napierdzielaniu fajerwerkami w niebo zrobiło się cichutko i spokojnie, a po drugie dlatego, że testowanie audiofilskiego switcha nagle przestało mi się wydawać takie bezsensowne. Skoro ludzie potrafią podpalić kilkaset złotych, wrzeszczeć wniebogłosy i patrzeć, jak ich pieniądze mienią się wszystkimi barwami tęczy, trzaskają, świszczą i huczą, zamieniając zwyczajną noc wszystkich zwierząt w okolicy w istny koszmar i zostawiając po sobie mnóstwo śmieci, to przepraszam bardzo, ale Silent Angel N8 może sobie kosztować pięćset, tysiąc pięćset albo pięć tysięcy złotych. Przynajmniej nie zamienia się w kurz i strzępy kartonu w ciągu trzydziestu sekund i nie przeszkadza nikomu, kto nie chce mieć z nim do czynienia. A czy działa?

Ostatnie komentarze

  • Piotr

    Od kilku miesięcy N8 działa (i to bardzo dobrze ) w moim systemie. Poprawa dynamiki, rozdzielczości, głośniej, trochę podkręcone skraje pasma... Mam podobne wrażenia jeśli chodzi o działanie switcha słuchając muzyki z TIDAL-a czy radia internetowego. Pod switcha podpiąłem również telewizor, no i z N...
    2
Zobacz inne komentarze

JBL Club One

JBL Club One

Obserwując działania JBL-a na rynku sprzętu audio, można dojść do wniosku, że producent ten wypuszcza hurtowe ilości sprzętu skierowanego do przeciętnego słuchacza. Dotyczy to zarówno głośników bezprzewodowych, gdzie co jakiś czas jesteśmy raczeni kolejnymi wersjami modeli Flip, Charge lub Pulse, jak i słuchawek, które z założenia mają być chyba stosowane do użytku codziennego przez odrobinę bardziej wymagającego odbiorcę. W pierwszej połowie ubiegłego roku firma zaprezentowała nową linię bezprzewodowych słuchawek nausznych o nazwie "Club", obejmującą początkowo trzy modele - Club 700BT, Club 950 NC oraz Club One. Z materiałów prasowych można było się dowiedzieć, że linia ta jest inspirowana twórczością profesjonalnych muzyków i DJ-ów. Dzięki ich doświadczeniu odbiorca powinien móc odkryć swoją ulubioną muzykę na nowo. Dodatkowo, przeglądając broszurki informacyjne, mogliśmy spotkać się z wieloma ciekawymi i profesjonalnie brzmiącymi nazwami, takimi jak Ambient Aware, TalkThru czy SilentNow, które przeciętnemu Kowalskiemu niewiele mówią.

PMC Twenty 5.21i

PMC Twenty 5.21i

PMC to brytyjska manufaktura założona w 1991 przez Petera Thomasa i Adriana Loadera. Połączenie ich wiedzy i pasji, skupiającej się głównie wokół studyjnej aparatury audio, doprowadziło do stworzenia aktywnego monitora studyjnego oznaczonego symbolem BB5-A. W potężnej skrzyni zawarto właściwie wszystko, z czego marka słynie do dziś - autorskie przetworniki z ciekawą jednostką niskotonową, kopułkowy głośnik średniotonowy i obudowę z długą linią transmisyjną. Co ciekawe, te potężne monitory, z pewnymi modyfikacjami, są produkowane do dziś i to zarówno w wersji aktywnej, jak i pasywnej, pozostając jedną z najbardziej zaawansowanych technicznie i najdroższych pozycji w katalogu (pasywne BB5 SE oferowane są w cenie 149000 zł za parę). Założyciele PMC nie musieli długo czekać na komercyjny sukces. Zawodowi dźwiękowcy szybko poznali się na jakości monitorów BB5-A, po które w pierwszej kolejności zgłosiły się należące do BBC studia Maida Vale i Metropolis Mastering. Dla wielu profesjonalistów zestawy PMC pozostają punktem odniesienia, a lista znanych muzyków i instytucji korzystających ze sprzętu tej marki zdaje się nie mieć końca. Brytyjskie głośniki używane są między innymi w studiach Prince'a i Steviego Wondera, przez renomowane firmy nagraniowe, takie jak Decca i Harmonia Mundi, a także podczas tworzenia ścieżek dźwiękowych przez takich kompozytorów, jak Thomas Newman, Tyler Bates czy John Debney. PMC to także jedna z nielicznych firm, które zostały uhonorowane nagrodą Emmy za wkład w udoskonalanie procesu nagrywania.

Copland DAC 215

Copland DAC 215

W szybko zmieniającym się świecie tradycyjna klasyfikacja sprzętu grającego zaczyna przeobrażać się na naszych oczach. Klasyczny podział na źródło, wzmacniacz i zestawy głośnikowe utrzymuje się tylko w środowisku audiofilów, a i to nie zawsze. Coraz bardziej interesują nas kolumny aktywne, streamery z regulowanym wyjściem i integry, które tak naprawdę są już pełnoprawnymi systemami all-in-one. Wystarczy spojrzeć na to z szerszej perspektywy, aby przekonać się, że wciąż czegoś szukamy. Chcemy, aby elektronika dawała nam duże możliwości, ale jednocześnie zachowała swój charakter i pachniała hi-endem. Chcemy, co tu dużo ukrywać, wszystkiego. Ze wszystkim. W każdych ilościach i o każdej porze. Kończy się na tym, że wzmacniacz musi mieć gniazdo HDMI do podłączenia telewizora, bo nowy serial lepiej ogląda się z dobrym dźwiękiem, a gramofon powinien łączyć się przez Bluetooth, bo muzyki z winyli słuchamy wyłącznie w nocy, na słuchawkach bezprzewodowych. Owoce tej inżynierii genetycznej potrafią być zaskakujące, ale kiedy biorą się za to prawdziwi specjaliści, to już inna rozmowa. Zacznijmy od czystej kartki. Wyobraźmy sobie przetwornik cyfrowo-analogowy. Nieduży, w typowo biurkowym formacie. Dajmy mu wyjście słuchawkowe. Ale takie naprawdę porządne. A co tam, lampowe! A skoro tak, dodajmy także funkcję przedwzmacniacza. W końcu może się przydać chociażby do podłączenia małych monitorów aktywnych lub końcówki mocy. Do smaku dorzućmy jeszcze odrobinę stylistyki retro i skandynawską jakość wykonania. Mieszamy, mieszamy i proszę - wyszedł Copland DAC 215.

Triangle Australe EZ

Triangle Australe EZ

Francuzi uwielbiają robić wszystko po swojemu. Nie zawsze wychodzą na tym dobrze, ale nawet kiedy coś nie idzie po ich myśli albo świat nie doceni ich geniuszu, nie zrażają się, nie porzucają swoich marzeń i nie chowają kreatywności do szuflady. Nie wiem, może po prostu nie lubią powielać istniejących schematów tylko po to, aby zarobić na bagietkę. Wiele nacji nie ma z tym najmniejszego problemu, ale dla francuskich inżynierów projektowanie kolejnego nudnego pociągu, kolejnego standardowego samolotu lub kolejnych zwyczajnych zestawów głośnikowych oznaczałoby, że zamiast życia wybraliśmy wegetację - zdusiliśmy w sobie duszę odkrywcy i czekamy na śmierć, zalewając świat paskudnym szajsem. Wybór ryzykownej ścieżki może oczywiście mieć dwojaki skutek - albo się uda, albo nie. Tyle, że o porażkach z czasem zapominamy, a sukcesy długo działają na naszą wyobraźnię. Dzięki temu wiemy, czym jest TGV albo Concorde. Każdy audiofil kojarzy też markę Triangle. Nie dlatego, że produkowane przez nią kolumny są absolutnie wyjątkowe, łamią wszelkie normy i grają jak żadne inne. Ciężko znaleźć w nich materiały nieznane fizyce i rozwiązania, jakich nie stosowałaby żadna inna manufaktura. Mimo to, hmm... Coś w tych Triangle'ach, kurczę, jest. Było od kiedy pamiętam. I słyszę to za każdym razem, kiedy mam do czynienia z kolejnymi zestawami tej marki. Wszystko jedno, czy mówimy o stosunkowo niedrogich monitorach, czy wielkich, hi-endowych podłogówkach. Tym razem postanowiłem zmierzyć się z kolumnami, które pod wieloma względami wydają się być naprawdę nieprzeciętne. Są wielkie, potężne i majestatyczne ale dziwnie smukłe. Mają szklane cokoły i dodatkowe tweetery skierowane do tyłu. Przetworniki są oczywiście autorskie, nie do podrobienia, za to obudowy - klasyczne, prostopadłościenne, pozbawione jakichkolwiek udziwnień. Przed nami Australe EZ.

Primare PRE35 Prisma + A35.2

Primare PRE35 Prisma + A35.2

Audiofile cenią skandynawskich producentów elektroniki za wyjątkowe wyczucie w kwestii estetyki, dbałość o szczegóły, poszanowanie tradycyjnego rzemiosła i zamiłowanie do naturalnych materiałów. Istnieje jednak jeszcze jedna charakterystyczna dla północnoeuropejskich manufaktur cecha, którą niezwykle trudno jest zdefiniować jednym słowem. Roztropność, dojrzałość, zdrowy minimalizm, spokój w działaniu, połączenie pomysłowości i dojrzałości, chęci dążenia do nowoczesnych rozwiązań i zwykłej, ludzkiej potrzeby otaczania się tym, co znane, sprawdzone i bezpieczne. Skandynawowie potrafią przepięknie łączyć przeciwieństwa. Mogą jeździć elektrycznym autem, ale mieszkać w domu, który wybudowali i wyposażyli ich dziadkowie. Ilekroć podejmują się jakiegoś przedsięwzięcia, starają się wybiec w przyszłość i przeanalizować wszystko na spokojnie. Wolą dłużej pomyśleć, aby potem lepiej zrobić. Nie muszą koniecznie być pierwsi. Nie muszą być najwięksi. Dzięki swej wyjątkowej filozofii i tak mają na całym świecie wielu zwolenników. Aby się o tym przekonać, wystarczy zajrzeć do katalogu firmy Primare. Wybitne, ponadczasowe wzornictwo, skrajnie nowoczesne układy elektroniczne, czytelny podział na trzy poziomy jakościowe, możliwość upgrade'u dzięki konstrukcji modułowej, kompatybilność z różnymi usługami muzycznymi, własna aplikacja sterująca, autorska technologia wzmocnienia... Jeśli kiedyś komponenty tej marki lubiliśmy za audiofilskie brzmienie, nowoczesne wzornictwo i wysoką jakość wykonania, tak dziś podobnych argumentów Szwedzi dostarczają nam znacznie więcej.

Ostatnie komentarze

  • Krzysztof

    Ciekawe jak porównałby Pan brzmienie Primare'a z testowanym kiedyś Roksanem Oxygen?
    0
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Jade 10

Pylon Audio Jade 10

Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Bannery boczne

Komentarze

Bogdan
Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ...
stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Newsy

Tech Corner

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Podczas jednej z ostatnich rodzinnych wizyt prezentowałem zainteresowanemu członkowi rodziny swój zestaw grający. Usłyszałem wtedy dość intrygujące pytania: "A wzmacniacz nie powinien mieć korektora? Ma tylko pokrętło głośności?". Padły one z ust osoby, dla której czymś całkowicie naturalnym jest, że nawet współczesny amplituner kina domowego, z którego zresztą obecnie korzysta,...

Prezentacje

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał...

Poradniki

Listy

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Gentle Giant - W szklanym domu

Gentle Giant - W szklanym domu

Przyjęło się mówić o wielkiej szóstce rocka progresywnego. W skład jej wchodzą zespoły Pink Floyd, King Crimson, Genesis, Yes, Jethro...

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Nakamichi 700II

Nakamichi 700II

W ramach tegorocznego Międzynarodowego Tygodnia Słuchania Kaset Magnetofonowych najlepiej byłoby odkurzyć swoją kolekcję taśm, podłączyć magnetofon i przypomnieć sobie klimat...

Cytaty

CarlosRuizZafon.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.