Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Dual CS 418

Dual CS 418

Dual to jedna z marek, do których w audiofilskim środowisku należy odnosić się z szacunkiem. Nie ma innego wyjścia, takie są zasady. Legenda nie wzięła się oczywiście znikąd. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć, a dobrze zachowana szlifierka tej marki, szczególnie jeśli mówimy o zaawansowanych technicznie modelach z wysokiej półki, to znakomita inwestycja - sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć do każdego, nawet kosztownego systemu stereo. Nie dość, że będzie się świetnie prezentował, to z odpowiednią wkładką powinien jeszcze zagrać tak, że nowym gramofonom ze średniej półki zrobi się głupio. Nikogo nie dziwi fakt, że vintage'owe gramofony Duala są dziś całkiem poszukiwanym towarem. Choć w sklepach specjalizujących się w takim sprzęcie i na internetowych aukcjach nie są one jakąś wielką rzadkością, to ich ceny już nie spadają, a nawet jeśli przyjdzie nam zapłacić 1499 albo 1999 zł, to wciąż tyle samo, ile kosztują nowe, ale bardzo skromne gramofony. Jeszcze do niedawna myślelibyśmy wyłącznie w ten sposób, bo nowego Duala nie można było kupić. Kilka dni temu to się zmieniło. Firma przypomniała nam o swoim istnieniu, wypuszczając na rynek dwa blisko spokrewnione modele, CS 418 i CS 518. Oba na wskroś klasyczne, ale bogato wyposażone. Oba są manualne, z tym że pierwszy otrzymał wbudowany przedwzmacniacz korekcyjny, napęd paskowy, łatwe w obsłudze ramię i wkładkę Ortofon 2M Red, a w drugim dodatkowo zamontowano ramię z bardziej zaawansowanym technicznie zawieszeniem. Spodziewałem się, że Dual policzy sobie za nie jak za zboże, ale i tu spotkało mnie zaskoczenie. CS 418 kosztuje 2299 zł, a CS 518 - 2999 zł. Dwa tysiące z kawałkiem za nowiutkiego Duala? Musiałem się temu przyjrzeć, dlatego jeszcze przed oficjalną premierą do naszej redakcji zawitał tańszy model CS 418.

Ostatnie komentarze

  • PiotrekB

    Konieczne byłoby bezpośrednie porównanie tego nowego gramofonu ze starym odpowiednikiem. To na pewno nie byłoby łatwe do zrobienia tylko "na ucho". Należy wierzyć w wysoką jakość współczesnych plastików. Pozdrowienia dla Redakcji!
    1
Zobacz inne komentarze

Shure Aonic 50

Shure Aonic 50

Aonic 50 to mój pierwszy kontakt z produktami Shure'a. Sytuacja może niektórym wydawać się o tyle zaskakująca, że Shure Incorporated istnieje od prawie 100 lat. Firma została założona w 1925 roku w Chicago i początkowo zajmowała się systemami radiowymi. Następnie działalność została rozszerzona o mikrofony, systemy bezprzewodowe i konferencyjne, miksery oraz słuchawki. Przeznaczenie sprzętu produkowanego przez amerykańską manufakturę, oczywiście nie licząc słuchawek, z pewnością po części tłumaczy mój całkowity brak wiedzy na jej temat. Z tym większym entuzjazmem i chęcią skorzystałem z możliwości przetestowania jednego z najnowszych modeli słuchawek Shure'a dostępnych na polskim rynku. Muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę i przygoda pełna zwrotów akcji.

Ostatnie komentarze

  • Marek

    Czy te słuchawki są lepsze od B&W PX5? PX5 posiadam od jesieni tamtego roku i niestety przestał grać głośnik z jednej strony...
    0
Zobacz inne komentarze

Spendor Classic 4/5

Spendor Classic 4/5

Firma Spendor została założona w 1969 roku w Wielkiej Brytanii, a jej nazwa powstała z połączenia imion dwojga założycieli - Spencera i Dorothy Hughes. W latach sześćdziesiątych Spencer pracował w wydziale badawczym BBC, a przedmiotem jego pracy była membrana wykonana ze specyficznego rodzaju polistyrenu o nazwie Bextrene. Podobnie jak wielu innych inżynierów pracujących dla BBC, pan Hughes wykorzystał wiedzę i doświadczenie zdobyte w tej korporacji do własnych celów, a konkretnie po to, aby stworzyć swój pierwszy zestaw głośnikowy - BC1. Ten przełomowy projekt szybko stał się monitorem wybieranym przez nadawców i studia nagrań na całym świecie. Później pojawiło się kilka innych projektów, takich jak BC2, BC3, SA1 czy SP1. Spendor wyprodukował również LS3/5a na licencji BBC. BC1, nieco większy niż LS3/5a, był produkowany z pewnymi modyfikacjami do 1994 roku, ale pewne cechy charakterystyczne i nawiązania do tego modelu można znaleźć nawet w kolumnach produkowanych obecnie. Aktualny katalog manufaktury z Sussex składa się z zaledwie trzech serii - A-Line, D-Line i Classic. W pierwszej i drugiej znajdziemy modele prezentujące się całkiem nowocześnie. Gama oznaczona literą "A" składa się z jednego monitora, trzech stosunkowo kompaktowych, dwudrożnych modeli wolnostojących oraz głośnika centralnego i przeznaczonego do powieszenia na ścianie surrounda. Serię D-Line tworzą tylko dwie podłogówki - 2,5-drożne D7.2 i 3-drożne D9.2. Wszystko to przebija linia Classic, w której zobaczymy sześć modeli kolumn, z czego dwa są dostępne w dwóch wariantach - standardowym i "specjalnym", z tytanowym frontem. Wybierając zestawy dopasowane do konkretnego pomieszczenia, znajdziemy tu właściwie każdy możliwy rozmiar, od kompaktowych mini-monitorów po potężne, trójdrożne podłogówki z dwoma 30-cm wooferami. Kuszą, oj kuszą, ale ponieważ nie uśmiecha mi się targać 55-kilogramowych skrzyń, postanowiłem przetestować najmniejsze kolumny z serii Classic.

Polk Audio Reserve R200

Polk Audio Reserve R200

Firma Polk Audio została założona przez Matthew Polka, George'a Klopfera i Sandy'ego Grossa w 1972 roku. Panowie poznali się podczas zajęć na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w Baltimore. Po ukończeniu studiów w 1971 roku, podjęli się bardzo ciekawego zadania - nagłośnienia lokalnego festiwalu muzyki bluegrass. Organizatorzy tego wydarzenia mieli najwyraźniej więcej dobrych chęci niż funduszy, bowiem w pewnym momencie zorientowali się, że nie stać ich na profesjonalny system nagłośnieniowy. Nie wiem, w jaki sposób natknęli się na trzech młodych inżynierów, ale ci najwyraźniej doszli do wniosku, że budowa takiego zestawu to bułka z masłem. Matthew zaprojektował system głośnikowy, George skonstruował obudowy i zaprojektował charakterystyczne logo z serduszkiem, a Sandy stwierdził, że skoro jego koledzy mają do tej roboty talent, warto pociągnąć temat dalej, zająć się marketingiem, zbudować sieć dystrybucyjną i zrobić wszystko, aby ta przygoda nie skończyła się na kilku koncertach. Zaledwie dwa lata po założeniu firmy, Amerykanie zmienili front, przesiadając się z produkcji profesjonalnych systemów nagłośnieniowych na sprzęt typowo domowy. Prosta filozofia Polka, Klopfera i Grossa spodobała się audiofilom, którzy albo wcale nie szukali ekstrawaganckich głośników, albo doskonale orientowali się w tym temacie i wiedzieli, że oryginalne pomysły nie zawsze gwarantują dobry efekt.

Sennheiser IE 300

Sennheiser IE 300

Miłośnicy sprzętu hi-fi dawno już przyzwyczaili się do tego, że elektroniczni giganci i międzynarodowe koncerny mają ich w nosie. Choć często te same firmy produkują telewizory wyposażone w matryce o niewiarygodnie wysokiej rozdzielczości, systemy poprawiające jakość obrazu i procesory, które mogłyby skutecznie kopać kryptowaluty, w urządzeniach odtwarzających dźwięk ten naturalny schemat, prawo rynku nakazujące systematycznie dążyć ku wyższej jakości praktycznie nie istnieje. Wychodzi się z założenia, że użytkownikowi potrzebny jest co najwyżej soundbar z bezprzewodowym subwooferem. Wydaje się, że czasy, w których na ostatnich stronach katalogów tych korporacji widniały wielkie, luksusowe, cudownie dopracowane, hi-endowe komponenty stereo, minęły bezpowrotnie. Dziś ludziom potrzebne są wielkie ekrany, na których można oglądać seriale i cyfrowe lustrzanki, dzięki którym można zrobić zdjęcia na Instagram i nakręcić filmik na YouTube'a. Sprzęt audio do użytku domowego został zredukowany do postaci monofonicznego głośnika bezprzewodowego, a kto potrzebuje czegoś więcej, niech uda się do sklepu z kolumnami za sto tysięcy złotych i wzmacniaczami ważącymi pięćdziesiąt kilo, to szybko mu się odechce i wróci szukać soundbara.

Ostatnie komentarze

  • Kuba

    Czyli jak zwykle odpowiedzią na pytanie "tak czy nie" jest "to zależy". Za to po przeczytaniu można wierzyć, że autor naprawdę miał opisywany sprzęt w rękach.
    0
Zobacz inne komentarze

DALI Oberon 1 C

DALI Oberon 1 C

Głośniki sieciowe, jednoczęściowe systemy audio i kolumny bezprzewodowe robią ostatnio zawrotną karierę. Nie ma się zresztą czemu dziwić, bo w epoce streamingu wielu melomanów potrzebuje tak naprawdę tylko tego, aby taki sprzęt był możliwie mały i łączył się z laptopem, smartfonem lub telewizorem równie łatwo, jak robią to popularne soundbary. Kiedy jednak zaczniemy szukać takiego zestawu, szybko zorientujemy się, że każda z wymienionych opcji ma jakieś wady. Typowe głośniki bezprzewodowe nie zapewniają nam tej jakości brzmienia, co duże zestawy dla audiofilów. Są oczywiście wyjątki, takie jak Naim Muso czy Devialet Phantom Reactor, ale tu mówimy już o sporym wydatku. Może więc wybrać klasyczne, pasywne kolumny? No tak, ale tutaj człowiek zostaje wplątany w labirynt pytań, na które odpowiedzieć potrafią specjaliści z facebookowych grup, z tym, że każdy mówi coś innego. Wystarczy dojść do momentu, w którym takie kolumny musimy do czegoś podłączyć. Co wybrać? Amplituner, wzmacniacz i streamer, może jakiś inteligentny wzmacniacz stereo? Denona, Yamahę, Audiolaba? A jak to wszystko podłączyć? Ano właśnie... Wówczas perspektywa kupna kolumn bezprzewodowych staje się niezwykle atrakcyjna. Teoretycznie wystarczy je wpiąć do prądu, połączyć się z siecią Wi-Fi lub z telefonem przez Bluetooth i już można słuchać. A jak to wygląda w praktyce?

Ostatnie komentarze

  • Artek

    Dorzucę swoje trzy grosze, ale bez opisu w postaci podbudowy matematycznej, bo ani czasu na to nie mam, ani wam by się czytać nie chciało ;-) Rozwiązanie aktywne jest z definicji lepsze niż rozwiązanie pasywne. Słowem, a w zasadzie sformułowaniem kluczem, wynikającym z analizy matematycznej odpowied...
    0
Zobacz inne komentarze

Bowers & Wilkins 705 Signature

Bowers & Wilkins 705 Signature

Producenci sprzętu audio lubią nadawać swoim urządzeniom nazwy, które automatycznie budzą skojarzenia z czymś luksusowym, ekskluzywnym, niedostępnym dla konsumenta przeszukującego serwisy aukcyjne w poszukiwaniu okazji. Reference, Special Edition, Master, Excellence, Anniversary, Limited, Statement, Gold, Signature - każdy z tych dopisków powinien wywoływać u audiofila szybsze bicie serca. Obecnie tego typu słowa są jednak często nadużywane, w związku z czym ich wartość określa tylko i wyłącznie to, kto i w jakim celu po nie sięgnął. Jeżeli jest to nieznany producent kabli, nikt nie zainteresuje się jego nowym dziełem, choćby zostało wycenione na milion złotych i otrzymało nazwę dłuższą niż poranny korek na trasie S8 w stronę Warszawy. Jeżeli jednak mówimy o limitowanej edycji kolumn jednej z najbardziej szanowanych firm w branży hi-fi, to już zupełnie inna rozmowa. Kiedy Bowers & Wilkins nadaje swoim wyrobom status Signature, można być pewnym, że będzie co podziwiać i czego słuchać. Kiedy dotarła do mnie informacja o planowanym wprowadzeniu na rynek dwóch zestawów oznaczonych takim dopiskiem, szybko zapisałem się na wirtualną premierę (swoją drogą, była to chyba pierwsza konferencja prasowa zorganizowana po ogłoszeniu koronawirusowego lockdownu), a następnie wysłałem dystrybutorowi maila z prośbą o wpisanie mnie na listę chętnych do przetestowania jednego z nowych modeli. Nie spodziewałem się, że zajmie to tyle czasu, ale cierpliwość się opłaciła, bo po niespełna dziewięciu miesiącach do naszej redakcji zawitały 705 Signature.

Ostatnie komentarze

  • Darek

    Wszystko fajnie, śliczne te monitory, a jeśli rzeczywiście tak grają, to na pewno warto by było się nimi zainteresować, tylko ten napis "Made in China" na ostatnim zdjęciu trochę psuje dobre wrażenie. Nie mam nic do chińskiego sprzętu, ale jeśli producent tego kalibru wypuszcza specjalną, jubileuszo...
    5
Zobacz inne komentarze

Naim Supernait 3

Naim Supernait 3

Jeśli spytacie audiofilów, z czym kojarzy im się sprzęt Naima, prawdopodobnie odpowiedzą, że z minimalistycznymi, czarnymi, trochę garażowymi klockami, które można łączyć ze sobą w dość nietypowy sposób, a także z oryginalnymi rozwiązaniami technicznymi, dziwnymi gniazdami oraz specyficznym podejściem do kwestii okablowania i ustawienia systemu stereo w pokoju odsłuchowym. Wszystko to sprawiło, że fani tej marki przez wiele, wiele lat byli traktowani jak odmieńcy. Nawet nie było sensu zaczynać z nimi rozmowy, bo interesowały ich tylko NAP-y, XPS-y i firmowe stoliki modułowe, dzięki którym razem z nowym zasilaczem można było kupić kolejną półkę, dążąc w ten sposób do ideału, czyli systemu składającego się z co najmniej kilkunastu komponentów. W dalszym ciągu można się w to bawić, jednak w pewnym momencie manufaktura z Salisbury zaczęła się resocjalizować, prostować swoje podejście i otwierać się na świat. Ale tylko w niektórych dziedzinach. Na przykład, postanowiono montować gniazda RCA, lecz obok, a nie zamiast DIN-ów. Wzornictwo uległo tylko niewielkim zmianom. Firma mimo wszystko chciała dbać o swoich wiernych fanów - tych, którzy wspierali ją nawet wtedy, gdy posiadanie jej sprzętu wymagało wielu, wielu poświęceń i odcięcia się od świata. Z drugiej strony można powiedzieć, że miłośnicy Naima w pewnym sensie zawsze mieli łatwiej. Normalny audiofil musi rozważać setki możliwych połączeń. Kręci go prawie wszystko, o czym może poczytać i co wpadnie mu w oko lub ucho. Naimowcy mieli natomiast nakreśloną ścieżkę, którą należało kroczyć. Firma zasugerowała, że trzeba kupić siedmiometrowe kable głośnikowe i poprowadzić je w dziwny sposób? Okej. Kazała ręcznie wyciągać płytę wraz z całym napędem z odtwarzacza? W porządku, przecież to zabawne i całkiem satysfakcjonujące. Do przedwzmacniacza i odtwarzacza proponowano zewnętrzne zasilacze? Dobra, trzeba tylko uzbierać kasę i wiadomo, co robić. Naimowcy nie musieli czytać testów, umawiać się na odsłuchy i szukać synergii w chaosie.

Ostatnie komentarze

  • Jack

    Od roku cieszę się dźwiękiem tego urządzenia + HiCap DR. + NDX2 + XPS DR, niesamowicie wrażliwy na kabel zasilający który dodaje jeszcze więcej powietrza i wigoru. Ja dobrałem Enerr Transcenda Supreme, a dla XPS Shunyata NR, jest petarda! Moim skromnym zdaniem żaden piecyk do 50000 zł nie jest w sta...
    2
Zobacz inne komentarze

Tannoy Legacy Cheviot

Tannoy Legacy Cheviot

W jednym z programów o zabytkowych samochodach usłyszałem teorię, która mówi, że zainteresowanie tego typu pojazdami napędza nie tylko ich rosnąca wartość, ale przede wszystkim to, że potrzeba mniej więcej trzydziestu lat, aby niektórzy pasjonaci motoryzacji mogli pozwolić sobie na zakup auta, które kiedyś było obiektem ich marzeń. Dla jednych będzie to samochód, jakim kiedyś jeździł bogaty sąsiad, dla innych - egzotyczny kabriolet, który w czasach młodości można było oglądać co najwyżej w telewizji lub na plakatach, a dla tych nieco młodszych - sportowa fura, którą jeździło się w grze komputerowej. Moim zdaniem to nie koniec historii, bo kilkudziesięcioletnimi autami interesują się nawet dzisiejsi nastolatkowie, którzy przecież takich wspomnień nie mają, ale wiedzą, że niektóre klasyczne samochody mają w sobie coś wyjątkowego. Pochodzą z czasów, które już nigdy nie wrócą. Różnych rzeczy już od dawna tak się nie projektuje. Dziś wszystko musi być ekologiczne, bezpieczne, inteligentne i biodegradowalne. Kiedyś priorytety były trochę inne. Samochody miały być piękne, szybkie, a nawet lekko odlotowe, a jeśli budżet nie pozwalał na takie szaleństwa, musiały być przynajmniej porządne i wygodne. Kto dziś wypuściłby na rynek takie Lamborghini LM002, które pali grubo ponad 30 litrów na setkę, a w miejscu, w którym w nowoczesnych autach położylibyśmy smartfon, ma ogromną popielniczkę? Kto dopuściłby do sprzedaży Volkswagena T3, w którym podczas zderzenia czołowego zgniatany jest kierowca, a nie silnik? Który rodzić woziłby dziś swoje dzieci na tylnej kanapie Fiata Seicento? A mimo to, kiedy widzimy taki samochód, coś się w nas uśmiecha. Czy ten sam efekt zauważymy w świecie wysokiej klasy sprzętu stereo? Oczywiście! Z tym, że audiofile mają lepiej, bo elektronika nie musi przechodzić aż tylu rygorystycznych testów i, przynajmniej na razie, nikt nikomu nie zabrania produkować wzmacniaczy i kolumn głośnikowych według receptury sprzed kilkudziesięciu lat.

Ostatnie komentarze

  • Tomek

    Jak zwykle bardzo dobra recenzja - dziękuję ze swojej strony. Pod koniec 2019 roku na jednych targach miałem okazję wśród wielu innych zestawów posłuchać również i Tannoyów, bodajże Prestige, podpiętych do elektroniki Vincenta - wyglądało to dosłownie jak stara komoda po (pra)babci, ale jak grało......
    1
Zobacz inne komentarze

Hegel H95

Hegel H95

Jak już wielokrotnie podkreślałem, w kwestii sprzętu Hegla jestem całkowicie nieobiektywny. Lubię tę markę, podoba mi się znakomita większość oferowanych przez nią urządzeń, od niedawna używam końcówki mocy H20 w swoim systemie odniesienia, a z samymi Norwegami wypiłem w życiu tyle piwa, ile idzie podczas dobrego festiwalu. Szczególnie podoba mi się ich fachowe, ale jednocześnie proste i ludzkie podejście do różnych spraw. Z jednej strony mamy tu przecież do czynienia z firmą, którą w audiofilskim środowisku znają naprawdę wszyscy. Firmą, która ma na całym świecie dziesiątki dystrybutorów i setki dealerów. Firmą, która zgarnia wszystkie najważniejsze nagrody. Z drugiej - nie jest to żadna korporacja, w której na jednego inżyniera przypada trzech specjalistów od marketingu, dwóch product managerów i czterech dyrektorów. Jest dokładnie odwrotnie. To, że produkty Hegla mogą konkurować ze sprzętem wielkich graczy, często wygrywając tę rywalizację na etapie odsłuchu, wcale nie oznacza, że jest to chłodna i wyrachowana machina, której zależy tylko i wyłącznie na zwiększaniu sprzedaży. Tak, zależy, ale nie do tego stopnia, aby ktoś siedział po nocach w arkuszach kalkulacyjnych albo sprawdzał efektywność pracy poszczególnych członków zespołu, przeglądając zapisy z monitoringu. Norwegowie podchodzą do swojej pracy sumiennie, ale udaje im się zachować względny luz i, może to zabrzmi górnolotnie, ale tak właśnie to postrzegam - ducha maleńkiej, skromnej firmy założonej przez Benta Holtera jeszcze w czasach studenckich.

Ostatnie komentarze

  • Tomm

    Wrzucę kilka słów odnośnie Hegla. Kiedyś czytając fora, lub pytając w sklepach o wzmacniacze i kolumny, często słyszałem pytanie - do jakiej muzyki ma być ten sprzęt. Przecież nie kupie sobie 5 zestawów do różnych stylów muzycznych, więc odpowiedź prosta - sprzęt ma grać wszystko. I tu zacząłem prze...
    3
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Jade 10

Pylon Audio Jade 10

Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Bannery boczne

Komentarze

Bogdan
Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ...
stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Newsy

Tech Corner

Prostota, lekkość i najwyższa jakość audiofilskiego streamingu - JPLAY

Prostota, lekkość i najwyższa jakość audiofilskiego streamingu - JPLAY

W dobie streamingu i dostępności cyfrowych plików audio mogłoby się wydawać, że słuchanie muzyki jeszcze nigdy nie było tak proste. W praktyce jednak, szczególnie dla bardziej wymagających użytkowników, to wciąż zaskakująco skomplikowana sprawa, zwłaszcza gdy chcemy połączyć wygodę korzystania ze smartfona z możliwościami bardziej zaawansowanego sprzętu audio. Jeśli chodzi o...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Listy

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Sade - Zmysłowa królowa elegancji

Sade - Zmysłowa królowa elegancji

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w przyciemnionym klubie jazzowym w latach czterdziestych XX wieku. Mężczyźni noszą eleganckie, dopasowane garnitury, we włosach...

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Sony PS-F9

Sony PS-F9

To z całą pewnością jeden z najbardziej oryginalnych gramofonów, jakie kiedykolwiek produkowano, co można stwierdzić już na pierwszy rzut oka....

Cytaty

PaulClaudel.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.