Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

NAD AMP1

NAD AMP1

Kilka miesięcy temu miałem przyjemność testować NAD-a M10 V2, który w kontekście odtwarzania muzyki z serwisów streamingowych jest dla mnie sprzętem kompletnym, praktycznie pozbawionym wad. Wiem, że istnieją lepsze systemy all-in-one, ale jeśli nie szukamy brzmieniowego absolutu i nie musimy mieć wzmacniacza ważącego trzydzieści kilogramów, taki klocek zrobi dla nas praktycznie wszystko. Jego jedynym, ale wyjątkowo istotnym mankamentem jest cena, która sprawia, że z pewnością model ten nie trafi do każdego domu. Co w związku z tym zrobić? Chcąc nie chcąc, stajemy się świadkami coraz bardziej dynamicznego przenoszenia się muzyki z fizycznych nośników na dyski. I nawet pojawiające się co jakiś czas newsy o tym, że odnotowano rekordową sprzedaż płyt kompaktowych, kaset czy winyli nie zmienią faktu, że cały świat "idzie w cyfrę", a sprzedaż nakręcają ludzie, którzy fizyczne nośniki kupowali od zawsze. Sama skala zjawiska i ilość sprzedanych egzemplarzy jest tylko niewielkim ułamkiem tego, z czym do czynienia mieliśmy chociażby 20 czy 30 lat temu. Wersje fizyczne zajmują miejsce, które moglibyśmy przeznaczyć na cokolwiek innego. Z drugiej strony naszej ulubionej płyty nikt z dnia na dzień nie zabierze nam z półki, natomiast w serwisach streamingowych bywa różnie i dynamika zmian jest dość duża. Wystarczy wspomnieć o tym, że dyskografia Toola pojawiła się w popularnych serwisach dopiero przy okazji premiery "Fear Inoculum". W ofercie TIDAL-a czy Spotify brakuje również wielu albumów. Korzystając z ich usług, nie posłuchamy na przykład "MTV Unplugged" Kultu. Zatem coś kosztem czegoś i zwolennicy obu opcji znajdą sporo argumentów, aby obronić swój punkt widzenia.

Ostatnie komentarze

  • Paweł

    Przygodę z audio zaczynałem od marki NAD i przez prawie 10 lat budżetowy wzmacniacz i odtwarzacz CD cieszyły moje uszy. Mam do tej marki duży sentyment, bo zawsze oferowała dobry dźwięk za sensowne pieniądze. O obecnych cenach nie będę pisał, bo tempo ich wzrostu dogoniło tempo naszego życia, tylko ...
    0
Zobacz inne komentarze

Enleum AMP-23R

Enleum AMP-23R

Kilka miesięcy temu entuzjaści hi-endowych słuchawek zaczęli zachwycać się urządzeniem, które również przyciągnęło moją uwagę surowym wzornictwem, niezwykle wysoką jakością wykonania, nietypową konstrukcją i wnętrzem prezentującym się tak, jakby ktoś spędził nad tym projektem pół życia, poświęcając wiele godzin na wsłuchiwanie się w efekty wymiany pojedynczych kondensatorów lub innego prowadzenia ścieżek na płytkach drukowanych. Co tu dużo mówić - pod wieloma względami istna perfekcja, do tego zamknięta w stosunkowo niewielkiej obudowie. Dodajmy, że omawiany wzmacniacz oferuje na tyle wysoką moc wyjściową, że producent postanowił wyposażyć go w terminale głośnikowe, aby można było podłączyć do niego nie tylko ekstremalnie wymagające nauszniki, ale także kolumny. Niejako na przekór obowiązującym dziś trendom, intrygujący piecyk nie został wyposażony w moduł łączności bezprzewodowej ani nawet wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy. Mówimy więc o czysto analogowym układzie pozwalającym na podłączenie dwóch źródeł analogowych za pomocą kabla RCA, chyba że ktoś poczeka i zdecyduje się na drugi klocek tej samej marki, który będzie można podpiąć do nietypowego złącza Enlink (BNC). Póki co mierzący 5,5 x 23 x 23 cm i ważący 4 kg wzmacniacz jest jednak jedynym modelem w ofercie firmy, której nazwy nikt wcześniej nie słyszał. A mimo to kosztuje - mam nadzieję, że siedzicie - 39995 zł. Czyste szaleństwo! A może jednak nie?

Pylon Audio Jasper 23

Pylon Audio Jasper 23

Ilekroć testuję nowe kolumny jarocińskiej manufaktury, przychodzą mi do głowy te same słowa - progres, rozwój, ewolucja. Miło patrzeć, jak Pylon Audio kwitnie na naszych oczach. Pierwsze kolumny dostępne w wersji lakierowanej, pierwsze autorskie przetworniki, pierwsze obudowy wyprodukowane dla znanych zagranicznych marek... Wyliczanie kolejnych milowych kroków oraz zachwycanie się technicznymi, jakościowymi i biznesowymi sukcesami polskiej firmy nie interesuje mnie jednak tak bardzo jak to, w jakim kierunku zmierza jej oferta i jaką wartość będą reprezentowały jej nowe modele. Tutaj również można zaobserwować stabilny, przemyślany rozwój napędzany rosnącymi oczekiwaniami klientów i inwestycjami w park maszynowy. Na przestrzeni kilku ostatnich lat wiele serii kolumn powiększyło się o najbardziej majestatyczne modele trójdrożne, wprowadzono nowe konstrukcje ze znakomitej linii Ruby, ale na pokonanie kolejnej bariery cenowej i jakościowej musieliśmy czekać bardzo, bardzo długo. W końcu w katalogu pojawiły się potężne podłogówki Amber, obecnie dostępne w wersji mkII. Nowy flagowiec powinien wzbudzać ogromne emocje, ale tak gigantyczne kolumny nie są dla każdego i nie zagrają dobrze w dowolnym pomieszczeniu. Wielu audiofilów musiało obejść się smakiem wcale nie ze względu na ich cenę, lecz gabaryty. Od dawna wiedzieliśmy jednak, że Pylon Audio pracuje nad serią zestawów głośnikowych będącą rozwinięciem koncepcji znanej z Diamondów i Emeraldów. I wreszcie się doczekaliśmy. W serii Jasper znajdziemy obecnie zgrabne monitory i dwa modele wolnostojące, w tym jeden produkowany już w wariancie mkII. Nie zastanawiałem się zbyt długo i wziąłem do testu największą "świeżynkę" - mniejsze podłogówki Jasper 23.

Triangle Borea Active BR02 BT

Triangle Borea Active BR02 BT

Mieszcząca się w malowniczym miasteczku Soissons w północnej Francji firma Triangle istnieje na rynku audio od ponad 35 lat, jednak nigdy nie udało jej się przebić do sprzętowego mainstreamu. Wydaje się, że jej założyciel, Renaud de Vergnette, nigdy nie miał ambicji ani potrzeby zbudowania przedsiębiorstwa funkcjonującego w taki sposób, jak robią to dzisiaj inni specjaliści od głośników, tacy jak chociażby Focal, Bowers & Wilkins czy JBL. Oczywiście produkty Triangle'a znajdziemy w wielu sklepach z audiofilską aparaturą, ale nawet tu nie są one traktowane jako tak zwany sprzęt pierwszego wyboru, absolutny top rzucający się w oczy od razu po wejściu do salonu, a raczej coś, na co zwrócą uwagę koneserzy. Nie przeszkodziło to firmie w zdobyciu ponad stu branżowych nagród, jednak ponad dwadzieścia z nich przyznano na rodzimym rynku, co też o czymś świadczy. Nie od dziś wiadomo, że Francuzi wspierają się nawzajem, ale jeśli zapytacie polskich melomanów, co sądzą o kolumnach tej marki, reakcje będą bardzo pozytywne. Triangle raczej nie ma zagorzałych antyfanów. Posiadacze zestawów głośnikowych spod znaku trójkąta są w nich zakochani, natomiast inni przeważnie wypowiadają się o nich z szacunkiem, na zasadzie "to nie dla mnie, nie leży mi ten dźwięk, ale jak ktoś lubi takie granie, to te kolumny są kozackie".

MoFi Electronics StudioDeck+

MoFi Electronics StudioDeck+

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia gramofonów MoFi Electronics, pomyślałem, że jest to kolejna kolaboracja mająca przyciągnąć melomanów, którzy niekoniecznie znają się na sprzęcie stereo, a pod płaszczykiem ciekawego wzornictwa i rzucających się w oczy detali kryje się leciutko zmodyfikowana wersja jakiejś popularnej szlifierki. Pro-Ject, Clearaudio, VPI - zakładałem, że wszystko budowane jest w fabryce jednej z takich firm, ale żółty pasek odwróci uwagę klientów na tyle skutecznie, że chętnie zapłacą za gramofon stworzony przez legendarną wytwórnię płytową - Mobile Fidelity. Zlekceważyłem temat, ponieważ w ostatnich latach widziałem już tyle podobnych akcji, że nie robi na mnie wrażenia nawet gramofon Pro-Jecta z podstawą w kształcie logo Metalliki. Z jakiegoś powodu winylowa aparatura jest wyjątkowo podatna na tego typu zabiegi. Mało który producent elektroniki zdecydowałby się rozpocząć produkcję gramofonów na poważnie, ponieważ wymaga to specjalistycznej wiedzy i doświadczenia, a przede wszystkim zaplecza. Podstawy jak podstawy, talerze jak talerze, ale napędy, ramiona, wkładki - to już zadanie dla ekspertów. Ileż to już firm korzystało z pomocy fachowców, aby móc pochwalić się "własnym" gramofonem. Marantz, Unison Research, McIntosh, Mark Levinson, NAD - wszystkie produkowane przez zewnętrznych zleceniobiorców. Tymczasem gramofony MoFi Electronics zaczęły robić karierę, najpierw za oceanem, później także w Europie. Pojawiły się pierwsze entuzjastyczne recenzje i nagrody, katalog powoli się rozrastał, cała operacja szybko nabrała rozpędu. Koniec końców musiałem zrewidować swoje poglądy. Może za wcześnie sklasyfikowałem tę markę jako kolejny przykład sprzętowej przebieranki? Może cenionym producentom gramofonów naprawdę wyrosła mocna konkurencja? Postanowiłem przekonać się o tym na własnej skórze.

Ostatnie komentarze

  • as

    Od dawna już nagrywa się tylko cyfrowo, analogowe nagrania to może pojedyncze przypadki.
    0
Zobacz inne komentarze

Octavio AMP

Octavio AMP

Audiofile uwielbiają piękne, oryginalne i, niestety, zwykle bardzo kosztowne urządzenia służące do odtwarzania muzyki. Wykonane z niesamowitą precyzją gramofony, potężne wzmacniacze lampowe, ogromne kolumny, grube kable - to wszystko kojarzy nam się z wysmakowanym, wciągającym brzmieniem, jednak nie ulega wątpliwości, że powyżej pewnego poziomu cała ta zabawa zaczyna pachnieć obłędem. Doskonale widać to na wystawach, gdzie prezentowane są systemy warte miliony złotych. Zwiedzający odnoszą wrażenie uczestniczenia w chorej licytacji. Stopień skomplikowania takich ekstremalnych zestawów stereo, a także ich gabaryty i ceny działają na melomanów odpychająco. Zresztą, bądźmy szczerzy, czy odwiedzając salon z takim sprzętem nie pomyśleliście sobie kiedyś, że przy takich cenach lepiej poszukać szczęścia gdzie indziej? Nie doszliście do wniosku, że nawet gdybyście dostali taki zestaw za darmo, nie mielibyście gdzie go postawić? Niektóre firmy dostrzegły ten problem, jednak ich rozwiązanie najczęściej polega na tym, aby całkowicie wybić sobie z głowy marzenia o posiadaniu porządnego sprzętu stereo i przerzucić się na głośniki sieciowe albo małe monitory bezprzewodowe. A przecież nie do końca o to chodzi, prawda?

Ostatnie komentarze

  • Krzysztof

    Ciekawa propozycja. W sklepach brakuje takich urządzeń. Wiem, bo choć sam nie potrzebuję, często doradzam rodzinie i znajomym jako "ten, który zna się na sprzęcie". Ostatnio znów dla przyjaciela próbowaliśmy złożyć system do 6000-7000 zł i od razu problem, bo przyzwoity amplituner stereo ze streamin...
    0
Zobacz inne komentarze

Audiolab Omnia

Audiolab Omnia

Ostatnie kilkanaście lat to czas bardzo dynamicznego rozwoju technologicznego w branży muzycznej. Czy ktoś na przełomie wieków pomyślałby, że jego niezawodny sprzęt audio za niedługo będzie musiał być mocno wsparty przez dodatkowe urządzenia lub całkowicie wymieniony na taki, który poradzi sobie z nowinkami technologicznymi? Sam znam kilku ortodoksów, którzy oparli się zmianom i dalej korzystają ze sprzętu wyprodukowanego jeszcze w ubiegłym tysiącleciu. Oczywiście w niektórych przypadkach ciężko tym urządzeniom cokolwiek zarzucić, a nawet można podziwiać je za to, jak porządnie zostały wykonane, skoro działają niezawodnie dwadzieścia lat i najwyraźniej zamierzają działać dalej, jednak nie ma co ukrywać, że w przypadku takich sprzętów muzyczne pole manewru jest zawężone praktycznie tylko do płyt kompaktowych, winyli i ewentualnie kaset. Nie przeskoczymy tu pewnej bariery jeśli chodzi o jakość dźwięku i możliwość odtwarzania muzyki cyfrowej.

Bowers & Wilkins Formation Duo

Bowers & Wilkins Formation Duo

Niespełna dziesięć lat temu światło dzienne ujrzały pierwsze w pełni funkcjonalne głośniki sieciowe. Pionierem w tej dziedzinie była firma, o której wcześniej praktycznie nikt nie słyszał - Sonos, a najmniejszym, najtańszym i zarazem najpopularniejszym modelem należącym do rodziny jej eleganckich samograjów był model Play:1. Do dziś pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie para takich głośników połączonych w system stereo. Potężny, ale naturalny i przekonujący dźwięk nie pasował ani do gabarytów "jedynek", ani do ich ceny. I jeszcze to minimalistyczne wzornictwo - dwa zgrabne kubki z przetwornikami ukrytymi za metalowymi siateczkami, na górnym panelu tylko trzy przyciski i kolorowa dioda, a z tyłu tylko gniazdo sieciowe i miejsce na kabel zasilający. Cudownie piękny, prosty sprzęt, którego pełne możliwości odkryłem dopiero później, kiedy postawiłem identyczną parę w swoim gabinecie. Temat wciągnął mnie do tego stopnia, że pięć lat temu przetestowałem piętnaście głośników sieciowych, od najtańszych do najdroższych. Na szczycie zestawienia znalazły się Ruark Audio MRx, Bowers & Wilkins Zeppelin Wireless, Vifa Copenhagen 2.0, Naim Muso Qb i Dynaudio Music 7. Wówczas był to poziom 3500-4500 zł i podkreślam raz jeszcze - były to praktycznie najdroższe tego typu urządzenia dostępne na rynku. Od tamtej pory zastanawiałem się, kto odważy się podnieść poprzeczkę i zaproponować klientom takie Sonosy Play:1 w wersji totalnie audiofilskiej. W końcu powinno to być banalnie proste. Dziś już żadna z technologii, którymi niemal dekadę temu imponował nam Sonos, nie jest niczym niezwykłym. Wystarczy wziąć dobre, sprawdzone kolumny, wsadzić do nich wzmacniacz i moduł strumieniowy, opracować aplikację na urządzenia mobilne lub podpiąć się do jednego z istniejących systemów i gotowe. A jednak nie każdy to potrafi albo... nie każdy widzi w tym sens.

NAD M23

NAD M23

New Acoustic Dimension - widząc akronim tej nazwy na kwadratowym tle, odruchowo wyobrażam sobie mało atrakcyjny wizualnie wzmacniacz z ciemnoszarym, plastikowym panelem czołowym, zielonym włącznikiem, paskudnymi terminalami głośnikowymi i rzędem nikomu do niczego niepotrzebnych przycisków i pokręteł, ale też z cudownie prostym, tradycyjnym wnętrzem zbudowanym na niebieskiej płytce drukowanej i brzmieniem, które nie pasuje do ceny co najmniej tak samo jak ten grzybowo-bury plastik. Znaleźć doświadczonego audiofila, który na pewnym etapie swojej zabawy ze sprzętem nie miał w systemie NAD-a, nigdy nie słuchał go chociażby podczas wizyty w salonie ani nie zna nikogo, kto używa takiego piecyka, to wielka sztuka. I mimo że na oficjalnej stronie firmy wciąż figurują takie perełki jak chociażby C 316BEE V2 czy C 275BEE, chyba najwyższy czas zmienić przyzwyczajenia i zacząć myśleć o NAD-zie zupełnie inaczej. Dziś jest to jedna z najbardziej postępowych marek w branży. Urządzenia o budowie modułowej (MDC), impulsowe końcówki mocy Hybrid Digital bazujące na modułach Hypex NCore, Bluetooth z kodekiem aptX HD, wejścia HDMI 4K, system BluOS ze wszystkimi bajerami, takimi jak streaming MQA, kompatybilność z Roonem, a w niektórych modelach otrzymujemy nawet układ korekcji akustyki pomieszczenia Dirac Live. Charakterystyczne ciemnoszare fronty też powoli odchodzą do lamusa, ponieważ coraz częściej lwią część panelu czołowego zajmuje wyświetlacz (w modelu M10 V2 prawie cały przód to jeden duży ekran), a nie należy również zapominać o serii Masters, gdzie króluje pięknie wykończony metal. Można wręcz odnieść wrażenie, że NAD postanowił wygrzebać się z wyłożonej gąbką nory, stawiając na nowoczesność, funkcjonalność i to, co dla klientów liczy się często bardziej niż rodzaj zastosowanego wewnątrz zasilacza. Serio - ilekroć w branży pojawia się jakaś interesująca nowość, jakiś nowy format albo obiecująca technologia obróbki dźwięku, można mieć pewność, że niebawem w katalogu NAD-a pojawi się urządzenie, które pozwoli melomanom skorzystać z tego dobrodziejstwa.

Sennheisser Momentum True Wireless 3

Sennheisser Momentum True Wireless 3

Sennheiser to jedna z najbardziej utytułowanych firm w branży słuchawkowo-mikrofonowej. Szanując cierpliwość tych, którzy przeczytają te słowa, nie będę nawet wspominał o jej historii. Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do lektury artykułu, w którym bardzo dokładnie prześledziliśmy losy niemieckiej manufaktury. Ufając, że co nieco już wiecie, chciałbym w tym momencie chciałbym zwrócić uwagę na jedną niezwykle istotną sprawę - sukcesję. W 1982 roku założyciel firmy przekazał jej kierownictwo swojemu synowi, Jörgowi. Ten najwyraźniej podzielał pasję ojca albo od wczesnych lat szykował się do przejęcia schedy po nim, ponieważ od 1964 studiował elektrotechnikę najpierw na Uniwersytecie Gottfrieda Wilhelma Leibniza w Hanowerze , a następnie w Szwajcarskim Federalnym Instytucie Technologii w Zurychu. W 1970 roku podjął pracę jako asystent naukowy w Instytucie Technologii Telekomunikacyjnych, gdzie w 1973 roku obronił doktorat. Od 1974 roku pracował jako inżynier w Siemensie, a po dwóch latach wylądował wreszcie w przedsiębiorstwie swojego ojca. Jörg kierował firmą ponad trzydzieści lat, więc większość kultowych produktów Sennheisera, jakie z pewnością kojarzycie - w tym zaprezentowany w 1991 roku zestaw Orpheus HE 90/HEV 90, wprowadzone w 1997 roku słuchawki HD 600 czy HD 800 z 2009 roku - ujrzało światło dzienne właśnie za jego kadencji. Jörg miał trójkę dzieci. Córka, Alannah, podobno nigdy nie była zainteresowana sprawami firmy, natomiast synowie, Daniel i Andreas, pracują w niej odpowiednio od 2008 i 2010 roku. W 2013 roku wspólnie objęli kierownictwo, przy czym Daniel upodobał sobie dział sprzętu profesjonalnego, a Andreas skupił się na słuchawkach do gier i konsumenckich modelach bezprzewodowych.

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Felek
Mam Venere 2.5, ale po przeczytaniu tego artykułu przerabiam je na Olimpicę II 1/2. To nie będzie III, ale w moim przedziale możliwości dam radę i nie obrażą si...
Jaro
W świetle tego, co podziało się z Auralikiem, przydałoby się takie urządzenie stworzone przez inną firmę, żeby moja S1 za 1-2 lata nie odmówiła współpracy.
Krzysztof
Witam. Też posiadam 300 i gdybym połączył z AM 300, to by coś lepiej zagrało?
Garfield
@leszcz - Sam podałeś powód, dla którego ktoś kiedyś wymyśli nowy format: "bo potrzebna będzie sprzedaż".
leszcz
@Garfield - Wsparcie straci raczej zewnętrzna skrzyneczka streamera, bo potrzebna będzie sprzedaż nowego produktu. Nowych formatów już się raczej nie wymyśli, b...

Płyty

Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc...

Newsy

Tech Corner

Najbardziej obiecujące i rewolucyjne formaty audio, które nie przetrwały próby czasu

Najbardziej obiecujące i rewolucyjne formaty audio, które nie przetrwały próby…

Przez wieki jedynym sposobem na delektowanie się muzyką było udanie się osobiście na koncert, recital lub jakiś mniejszy występ. Oczywiście zwykłemu zjadaczowi chleba nie dane było usłyszeć niczego oprócz karczemnych zespołów biesiadnych. Na takie ekscesy jak pełnoprawny koncert w operze, teatrze lub sali koncertowej pozwolić sobie mogli jedynie najbardziej zamożni,...

Nowości ze świata

  • AudioQuest DragonFly is one of those products that hardly needs an introduction. The original model appeared in 2012 and helped turn the USB dongle DAC from a niche computer-audio accessory into a genuinely mainstream hi-fi product, with more than 300,000...

  • Fyne Audio has spent almost a decade building its reputation around conventional passive loudspeakers, from relatively affordable bookshelf models to imposing high-end designs made in Scotland. Cubitt 5 marks a rather important change of direction. It is the company's first...

  • At the same time that Noble Audio is stripping the formula back to a single dynamic driver with Iris, the company is taking a very different route at the more accessible end of its wired IEM range. Vanguard builds on...

Prezentacje

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Nie istnieje pewnie na świecie miłośnik dobrego dźwięku, którego nie interesowałaby geneza znanych marek zajmujących się produkcją sprzętu hi-fi. Niewątpliwie jedną z nich jest JBL - legendarna, amerykańska firma, której korzenie sięgają lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Marka, którą powinien kojarzyć każdy, kto choć raz z ciekawości przyglądał się głośnikom na...

Poradniki

Listy

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły