Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Wilson Studio 7

Wilson Studio 7

"Szanowna Redakcjo, zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w wyborze zestawów głośnikowych do mojego systemu hi-fi. Jego drugim elementem będzie prawdopodobnie jakiś przyzwoity, ale przystępny cenowo amplituner stereofoniczny lub wzmacniacz z funkcjami sieciowymi, coś w stylu Yamahy R-N803D albo Audiolaba 6000A Play. To jednak mniejszy problem, ponieważ w tym momencie najbardziej martwią mnie właśnie kolumny. Mają pracować w normalnym, zupełnie przeciętnym salonie - nie jest to ani ciasna klitka, ani wielkie pomieszczenie, do którego nagłośnienia potrzebny jest sprzęt do zastosowań profesjonalnych. Mogę pozwolić sobie na zakup zestawów podłogowych i będę miał całkiem duże pole manewru w kwestii ich ustawienia, więc nie ogranicza mnie umiejscowienie bass-refleksu. Jedynym ograniczeniem jest budżet. Byłoby dobrze, gdyby cena całego systemu, z kablami i niezbędnymi akcesoriami, nie przekroczyła 8000-9000 zł, w związku z tym na kolumny mogę przeznaczyć maksymalnie 4000-4500 zł. Niestety, ceny modeli, za którymi rozglądałem się jeszcze niedawno, ostatnio wyraźnie podskoczyły, przekraczając tę magiczną barierę. Wiem, że prawdopodobnie nie będzie to mój docelowy zestaw, a raczej początek przygody z prawdziwie audiofilskim sprzętem. Uwielbiam uczestniczyć w różnych odsłuchach i czytać testy hi-endowych kabli, ale na to jeszcze przyjdzie czas, a na razie chciałbym skupić się na tym, aby mądrze spożytkować środki, które na ten cel odłożyłem. Zdaję sobie sprawę z tego, że w tej cenie nie dostanę wszystkiego, co najlepsze, dlatego jestem w stanie odłożyć na bok kwestie estetyczne i ambicjonalne. Sprzęt może być brzydki, a jego front może zrobić logo, które fanom luksusowych zabawek nie mówi zupełnie nic. Kolumny mogą nawet wyglądać jak Altusy używane do nagłaśniania wiejskiej dyskoteki, mogą być produkowane w Chinach, mogą nawet śmierdzieć klejem, ale bezwzględnie muszą dobrze grać. Na tym zależy mi najbardziej. W końcu sprzęt audio ma grać, a nie wyglądać, prawda? Na jaki model powinienem zwrócić uwagę? Uprzejmie proszę o pomoc. Pozdrawiam!" - nie napisał do nas nigdy żaden meloman. Ale w każdej chwili mógłby.

Fidata HFU2 + HFLC

Fidata HFU2 + HFLC

Niniejszy test będzie prawdopodobnie jednym z najdziwniejszych, a zarazem najciekawszych, jakie miałem okazję przeprowadzić. Nie tylko ze względu na rodzaj opisywanego sprzętu, ale również całą związaną z nim filozofię, jego producenta, a nawet cenę. Od razu zaznaczam więc, że nie należę do grona złotouchych, którzy twierdzą, że słyszą nawet wibracje wywołane przez pająka spacerującego po kablu głośnikowym, nie zachęcam nikogo do kupowania drogich akcesoriów do budżetowego systemu stereo, staram się unikać wynalazków zalatujących tak zwanym audiovoodoo, nie przeprowadzam demagnetyzacji sprzętu raz na tydzień ani nie kupuję audiofilskiego powietrza w sprayu. Jeśli przejrzycie listę urządzeń testowanych na łamach naszego magazynu, z pewnością zauważycie, że nie opisywałem żadnych platform antywibracyjnych, dziwacznych kondycjonerów uziemienia, magicznych miseczek ani innych tego typu rzeczy. Nie wynika to z wiary ani jakiegoś wewnętrznego przekonania o ich działaniu lub nie działaniu, ale z nabytego przez wiele lat doświadczenia i dążenia do wprowadzania zmian przynoszących większe, zauważalne korzyści, a nie różnice na granicy percepcji. Nie ma przy tym znaczenia, o jakich wydatkach mówimy. Przykładowo, jeśli mogę kupić cztery nóżki antywibracyjne, których działania prawie nie zauważam albo kilka paneli akustycznych, które po powieszeniu na ścianie wyraźnie zmniejszą pogłos i poprawią wrażenia przestrzenne, wybiorę opcję numer dwa. Przychodzi jednak taki moment, gdy mamy już synergiczny system i pełną adaptację akustyczną pokoju odsłuchowego, a wymiana któregokolwiek elementu na klocek ze znacznie wyższej półki oznacza wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Co robić w takiej sytuacji? To oczywiste - szukać najsłabszego ogniwa tam, gdzie wcześniej nie zaglądaliśmy.

Ostatnie komentarze

  • Kuba

    Pytanie do znawców piszących o niezmiennych zerach i jedynkach, czy braku możliwości wpływu przewodów na to co słyszę. Dlaczego to samo piwo smakuje mi inaczej ze szklanki, a inaczej z aluminiowej puszki? Czy szkło zmienia skład piwa?
    4
Zobacz inne komentarze

Ultrasone iSAR

Ultrasone iSAR

Z racji mojego aktywnego sposobu życia i częstego przebywania poza domem przy jednoczesnej bezgranicznej miłości do muzyki, najczęściej korzystam z rozwiązań mobilnych, które mogą mi towarzyszyć wszędzie, gdzie mnie nogi poniosą. Przez ostatnie kilka lat miałem przyjemność testować różne modele słuchawek nausznych, dokanałowych, przewodowych i bezprzewodowych. Różnie też bywało w kwestii półki cenowej testowanego sprzętu. Dziś muszę jednak przyznać, że palmę pierwszeństwa jeżeli chodzi o wywoływanie skrajnych emocji bezsprzecznie niesie najnowszy model marki Ultrasone - iSAR. Jeśli nawet nie słyszeliście jeszcze o czymś takim, a śledzicie rynek sprzętu audio dość dokładnie, nie przejmujcie się - są to jeszcze cieplutkie bezprzewodowe nauszniki zaprezentowane wraz z dokanałówkami o nazwie Lapis oraz gamingowym zestawem słuchawkowym Meteor One. Cała trójka tworzy serię Wireless, plasującą się między liniami Pro i Signature, chociaż ze względu na zupełnie inne zastosowanie i brak kabli trudno stawiać takie słuchawki obok modeli stworzonych z myślą o audiofilach i profesjonalistach. W Polsce raczej nikt jeszcze o tych produktach nie słyszał, a same iSAR-y trafiły do mnie w pewnym sensie przy okazji, wraz z innymi słuchawkami, których recenzję przeczytacie niebawem. Nadarzyła się więc rzadka okazja przetestowania sprzętu, na temat którego nie publikowano jeszcze nawet standardowych newsów z tłumaczeniem "ochów" i "achów" producenta.

Pier Audio PB-8 SE + MS-80 SE

Pier Audio PB-8 SE + MS-80 SE

Niektórzy uważają, że być audiofilem znaczy w dzisiejszych czasach mniej więcej tyle, co należeć do klubu znudzonych życiem bogaczy, którzy dla sportu wydają pieniądze na idiotycznie drogie przedmioty, choć różnicy w jakości brzmienia nie słyszą, bo raz, że usłyszeć jej przecież nie sposób, a dwa, że w ogóle nie o to chodzi. Nietrudno zgadnąć, skąd bierze się to przekonanie - wysokich cen niektórych urządzeń czy akcesoriów nie sposób racjonalnie wytłumaczyć. Pasjonaci wiedzą jednak, że nie trzeba wydawać setek tysięcy złotych, aby inni audiofile patrzyli na nas z uznaniem. Ba! Odnoszę wrażenie, że niektórzy są już zmęczeni tym niekończącym się wyścigiem cenowym, w związku z czym zabawa zaczęła przenosić się w zupełnie inne rejony. Panuje przekonanie, że drogi sprzęt może sobie kupić każdy głupek. Oczywiście nie każdy, ale znalezienie w sieci zdjęć hi-endowych systemów ustawionych byle jak w pokoju nieprzystosowanym do słuchania muzyki nie jest szczególnie trudne. Nie brakuje też wpisów zamieszczanych przez ludzi, którzy nie potrafią obsłużyć kosztownej elektroniki, popełniają szkolne błędy w konfiguracji systemu i szukają pomocy na facebookowych grupach. W tej sytuacji wielu audiofilów doszło do wniosku, że o wiele lepszym zajęciem niż odkładanie kasy na jeszcze droższy wzmacniacz jest poszukiwanie sprzętu wyjątkowo dobrego, ale racjonalnie wycenionego. Widać także coraz większe zainteresowanie wyjątkowo oryginalnymi, rzadkimi, wręcz egzotycznymi klockami oraz sprzętem z dawnych lat. I nie mówię tu o szrotach, które zostały odnalezione na stychu i "kultowe" są tylko w wyobraźni osoby wystawiającej je na serwisach aukcyjnych, ale tych, na widok których każdy miłośnik sprzętu stereo na chwilę się zatrzyma i pokiwa głową z uznaniem.

Ultrasone Signature Master

Ultrasone Signature Master

Ultrasone to producent słuchawek stworzonych głównie z myślą o audiofilach i profesjonalistach. Firma została założona w 1991 roku, jednak pomysł na nią narodził się sześć lat wcześniej, a po stworzeniu pierwszych prototypów prace nad ich doskonaleniem trwały ponad cztery lata. Spiritus movens całego przedsięwzięcia, Michael Willberg, od samego początku miał ciekawe pomysły, z których zrodziły się rozwiązania techniczne objęte ochroną patentową. Priorytetem była poprawa obrazowania przestrzennego, a więc walka ze zjawiskiem, które zdaniem wielu melomanów jest piętą achillesową nauszników. Niektórzy uważają wręcz, że brak klasycznej stereofonii jest nie do zniesienia i dyskwalifikuje słuchawki jako sprzęt mogący posłużyć do wnikliwych odsłuchów. Czy niemieckiej firmie udało się kompletnie wyeliminować problem? Cóż, z technicznego punktu widzenia chyba nie jest to możliwe, ale na pewno lepiej próbować i osiągnąć jakieś rezultaty niż dać za wygraną, a na krytykę odpowiadać, że dźwięk jest skupiony wewnątrz czaszki, bo inaczej się nie da. Warto zauważyć, że wszystkie produkty Ultrasone są projektowane przez niemieckich inżynierów, a duża część kolekcji, z naciskiem na modele z górnej półki, jest produkowana ręcznie w fabryce znajdującej się w miejscowości Wielenbach w Bawarii.

Dual CS 429

Dual CS 429

Dual zaliczył ostatnio spektakularny comeback. Legendarny producent gramofonów, który jeszcze niedawno kojarzył nam się wyłącznie z vintage'owym sprzętem, nagle wrócił do gry. W pierwszej kolejności zaprezentowano światu hi-endowy model Primus Maximus, co można odczytywać jako swego rodzaju manifest, pokaz możliwości technicznych i być może zapowiedź kolejnych modeli, które będą jego odrobinę prostszymi i tańszymi odpowiednikami. Jeżeli jednak szukamy budżetowego gramofonu, raczej nie powinniśmy oglądać się na urządzenia zajmujące szczytowe pozycje w katalogu. Wiem, na pierwszy rzut oka wszystkie niedrogie modele dostępne na rynku wydają się podobne, ale wystarczy przyjrzeć się kilku kluczowym elementom, takim jak wkładka, ramię, napęd i wyposażenie tylnego panelu, aby mieć już pojęcie na temat tego, który jest zbudowany solidnie, a który tylko ładnie wygląda na zdjęciach. Jeśli poświęcicie na to trochę czasu, zorientujecie się, że Dual to nie tylko historia sięgająca 1900 roku i obiekt westchnień audiofilów pamiętających lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, ale także firma oferująca jedne z najciekawszych i najlepiej wyposażonych budżetowych gramofonów. Czy CS 429 będzie kolejnym dowodem potwierdzającym tę tezę?

Audeze LCD-5

Audeze LCD-5

Audeze to amerykańska firma specjalizująca się w produkcji słuchawek ortodynamicznych. W wyniku zastosowania zaawansowanego procesu produkcyjnego i najnowszych materiałów powstają nauszniki, w których zastosowano ekstremalnie cienką membranę z naniesioną na niej cewką napędową i bardzo silnymi magnesami. Firma twierdzi, że technika planarna pokonuje wiele szkodliwych ograniczeń występujących w typowych słuchawkach dynamicznych - lekka membrana jest znacznie szybsza w działaniu i bardziej dokładna w wykonywanych ruchach niż zdecydowanie cięższy zestaw cewki napędowej z typową membraną stożkową. Żeby było jeszcze ciekawiej, nie mamy do czynienia z kolejnym przedsiębiorstwem, które potrafi tylko zaprojektować lub zamówić sprzęt, a później czekać na dostawę i sprawdzać zawartość przesyłki od podwykonawcy z takim samym dreszczykiem emocji, jaki towarzyszy klientom robiącym zakupy w sklepie internetowym. Wszystkie produkty Audeze są wytwarzane ręcznie w USA, a dokładniej w mieście Santa Ana w kalifornijskim hrabstwie Orange, właściwie na przedmieściach Los Angeles. Tam, gdzie to tylko możliwe, firma stara się korzystać z podzespołów od amerykańskich poddostawców. Oczywiście wszystko to kosztuje, jednak możliwość wejścia w posiadanie niepowtarzalnych nauszników planarnych okazała się dla audiofilów ważniejsza, dzięki czemu marka szturmem wdarła się na salony, a dziś pozostaje jedną z firm dyktujących zasady gry w swoim sektorze. W ostatnich latach Amerykanie sporo eksperymentowali, wprowadzając słuchawki dla graczy, planarne dokanałówki, kilka modeli bezprzewodowych i odchudzone, tańsze wersje swoich hitów. Wymagający audiofile wypatrywali jednak nowego flagowca - dużych, otwartych nauszników wokółusznych wykonanych z najlepszych dostępnych materiałów i wyposażonych w najbardziej zaawansowane technicznie przetworniki. Doczekali się. Przed nami LCD-5.

Exposure 2510

Exposure 2510

Rosnąca popularność serwisów streamingowych, zainteresowanie audiofilów plikami wysokiej rozdzielczości i stająca się już normą potrzeba łączenia sprzętu audio z telewizorami, konsolami, smartfonami i systemami inteligentnego domu sprawiły, że coraz więcej klientów zmieniło swoje postrzeganie systemu stereo. Nie jest on już odrębnym, niezależnym bytem, ale elementem większej układanki. W największym stopniu odbiło się to na wzmacniaczach. Kiedyś miały one zasadniczo jedną funkcję, co odzwierciedlała forma ich przedniego panelu. Szczególnie dobrze było to widać w epoce dominacji płyty kompaktowej, kiedy melomani przerzucili się na ten jeden format, pozbyli się magnetofonów, gramofonów, tunerów i korektorów. Zapanowała moda na minimalizm. Audiofile zaczęli szukać urządzeń, których konstrukcja gwarantowała jak najmniejszą ingerencję w odtwarzany materiał. W ich mniemaniu wzmacniacz miał mieć z przodu tylko włącznik i dwa pokrętła - jedno do wyboru źródła (chociaż w wielu zestawach i tak było tylko jedno), drugie do regulacji głośności. Dokładnie tak wyglądał mój pierwszy "poważny" wzmacniacz - Creek 4330 mkII. Żaden szanujący się entuzjasta hi-fi nie marzył o pokrętłach do regulacji barwy w stylu McIntosha, szukając raczej urządzeń skonstruowanych wedle zasady "mniej znaczy więcej". Prosty układ, krótka ścieżka sygnałowa, a do tego najlepiej kolumny z niefiltrowanym wooferem i kopułką, za magnesem której przylutowany był tylko jeden rezystor. Później wystarczyło tylko wyjąć płytę z pudełka, wcisnąć "play" i delektować się brzmieniem podanym bez zbędnych kombinacji, zgodnie z intencjami artystów. To było jednak dwadzieścia lat temu. Tego świata już nie ma. Ale czy na pewno?

NAD M10 V2

NAD M10 V2

Od ładnych paru lat toczy się zażarta dyskusja pomiędzy fanami nowoczesnych rozwiązań służących do konsumowania cyfrowej muzyki i tradycjonalistami, stale kupującymi płyty winylowe i kompaktowe. Jedni próbują udowodnić drugim wyższość swojej filozofii. W tej całej dyskusji śmieszne jest to, że na większość argumentów każdej z grup można bez problemu znaleźć kontrargument. Dostęp do plików i streamingu jest zdecydowanie łatwiejszy. Za cenę abonamentu miesięcznego można mieć dostęp do milionów otworów. Zgadza się, ale biblioteka serwisów muzycznych jest płynna i brakuje w niej wielu albumów. Sam mogę wymienić co najmniej kilkanaście, których siłą rzeczy muszę słuchać z płyty. Dostęp do streamingu kończy się w momencie, gdy znika Internet. W przypadku urządzeń mobilnych można stworzyć sobie offline'ową bazę. Jednak czy ktoś myśli o takiej bazie w przypadku sprzętu domowego? Chyba tylko osoby dysponujące plikami wysokiej rozdzielczości. Wielokrotnie słyszeliśmy też, że muzyka cyfrowa nie ma duszy, a ta fizyczna zapewnia dodatkowe doznania, jakimi są między innymi możliwość rozpakowania własnego egzemplarza, zapoznania się z książeczką, tekstami i ewentualnymi dodatkami. Przy takim scenariuszu podobno mocniej wspiera się artystę. Minus jest taki, że przy wydaniach fizycznych na taką kolekcję trzeba mieć miejsce. Dla posiadaczy trzydziestu płyt nie jest to problem, ale co zrobić, gdy ta liczba dobija do dwóch, pięciu czy dziesięciu tysięcy? Kolejny regał z Ikei? Już piąty kupiony w przeciągu ostatniego roku? Dodatkowo rozwiązanie cyfrowe jest w stanie dostarczyć jakość wyraźnie przewyższającą możliwości płyty kompaktowej. Ale z drugiej strony... Wiecie już, do czego zmierzam, prawda? Wszystko ma swoje plusy i minusy, jednak statystyki mówią, że Compact Disc jest nośnikiem na wymarciu, a melomani opowiedzieli się za streamingiem. Potrzeba upraszczania sobie życia wtargnęła do świata muzyki nie tylko od strony software'u, ale wyraźnie zmieniła też obraz systemu stereo, jakiego chcemy używać w domu. Potężna wieża złożona z pięciu klocków, a do tego kolumny wielkości małej lodówki? Dajcie spokój, to było modne w czasach PRL-u. Dziś chcemy mieć wszystko w jednym, kompaktowym pudełeczku, do którego podłączone będą eleganckie, najlepiej stosunkowo nieduże głośniki na dizajnerskich podstawkach. Audiofile wciąż jarają się wzmacniaczami ważącymi kilkadziesiąt kilo i kablami wykonanymi z kosmicznych materiałów, ale normalni ludzie chcą mieć coś takiego jak NAD M10 V2. Czy to ma sens?

Ostatnie komentarze

  • as

    Muzyka cyfrowa nie ma duszy? Dusza to pewnie kawałek plastiku CD. Poza tym jest wiele płyt, których się w całości nie słucha.
    1
Zobacz inne komentarze

JBL L52 Classic

JBL L52 Classic

Doświadczeni audiofile twierdzą, że kiedyś sprzęt grający był lepszy. Czy to prawda, czy raczej odzywają się sentymenty związane z latami młodości, słuchaniem muzyki z nie do końca dobrze ustawionego gramofonu i przeglądaniem katalogów z niedostępnymi w naszym kraju urządzeniami? Myślę, że trzeba tu zachować odrobinę zdrowego rozsądku. Klocki z dawnych lat są cudowne, ale nie wszystkie były udane, a te najfajniejsze kosztowały krocie. Stawianie vintage'owego hi-endu obok dzisiejszej budżetówki i porównywanie urządzeń, które nawet kiedyś były budowane dla wybrańców z tymi, które dziś grają w wielu domach, mija się z celem. Nieustanne podnoszenie poprzeczki sprawiło, że doczekaliśmy się urządzeń, o jakich dawniej nikomu by się nie śniło. Jestem przekonany, że gdyby trzydzieści lat temu audiofile zobaczyli dzisiejsze hi-endowe słuchawki, większość chciałaby natychmiast wsiąść na pokład wehikułu czasu i przenieść się do naszej epoki. Gdyby jeszcze pokazano im, że dzięki streamingowi można teraz uzyskać dostęp do niemal całej muzyki, jaka kiedykolwiek została zarejestrowana, na nic zdałyby się ostrzeżenia o wojnach, epidemiach, globalnym ociepleniu i innych okropnościach. Nie zmienia to jednak faktu, że ciągle za czymś tęsknimy. Za jakością, stylem, charakterem, a nawet pewną bezczelnością charakteryzującą sprzęt sprzed kilku dekad. Dlaczego dziś już nie robi się takich amplitunerów, takich gramofonów i takich kolumn? Przecież producentów elektroniki nie obowiązują normy emisji spalin ani inne ograniczenia. Dlatego też z niezwykłą satysfakcją obserwuję, jak legendarne marki wracają do swoich korzeni. A im większym sentymentem je darzę, tym szybciej ustawiam się w kolejce do przetestowania sprzętu utrzymanego w stylu retro.

Ostatnie komentarze

  • as

    Już słyszę, jak dźwięk wysokotonowego przedziera się przez tą gąbkę kuchenną, ale niektórym przygłuchym audiofilom to nie przeszkodzi.
    0
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Jade 10

Pylon Audio Jade 10

Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Bannery boczne

Komentarze

stereolife
@Grzegorz - Dedykowany jest cały gramofon - "biednym audiofilom":-)
Grzegorz
Filozofia materiałowa i architektura napędu - brakuje mi tylko czegoś "dedykowanego", na przykład łożysk...?
Darek
Wspaniały album z piekielnie mocnymi bębnami! Uwielbiam!
Krzysztof
Redakcja po raz kolejny sprytnie i ironicznie robi sobie heheszki z ekstremalnie drogiego sprzętu dla snobów. Szanuję. A gramofon nie dla mnie, bo jestem już co...
Obywatel GC
Początkujących w czym? Byciu miliarderem? Gramofon piękny, ale tytuł naprawdę do dopracowania.

Płyty

All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół...

Newsy

Tech Corner

Magiczny świat potencjometrów, czyli wszystko o regulacji głośności w sprzęcie audio

Magiczny świat potencjometrów, czyli wszystko o regulacji głośności w sprzęcie…

Regulacja głośności jest jedną z najważniejszych funkcji każdego systemu audio. Prawidłowe działanie tego elementu naszego sprzętu ma ogromny wpływ na przyjemność płynącą z jego użytkowania. Kiedy potencjometr zaczyna tracić swoją funkcjonalność, nawet w niewielkim stopniu, jest to niezwykle kłopotliwe, a może też być niebezpieczne dla innych elementów zestawu, takich jak...

Nowości ze świata

  • Matrix Audio continues to develop its M Series, the company's most advanced line of digital sources, but its latest model is not simply another product aimed only at users looking for a full, no-compromise flagship. The MS-1c is intended as...

  • Portable listening is no longer just a matter of convenience. For a long time, taking better headphones and high-resolution files outside the home meant accepting a stack of compromises - weak headphone outputs, awkward adapters, short battery life, and small...

  • Denon has introduced a new generation of X Series AV receivers, unveiling two models aimed at users who want to move clearly beyond entry-level home cinema. The AVR-X2900H DAB and AVC-X3900H are intended for systems where power, control, configuration flexibility...

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Poradniki

Listy

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Nakamichi 700II

Nakamichi 700II

W ramach tegorocznego Międzynarodowego Tygodnia Słuchania Kaset Magnetofonowych najlepiej byłoby odkurzyć swoją kolekcję taśm, podłączyć magnetofon i przypomnieć sobie klimat...

Cytaty

OtarIosseliani.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.