
T+A to firma stanowiąca książkowy przykład niemieckiego podejścia do tematu. Jej założyciel, Siegfried Amft, ukończył fizykę na politechnice w Hanowerze, a jako drugi fakultet wybrał elektroakustykę u samego profesora Sennheisera. Wybór nie był przypadkowy, ponieważ już od wczesnej młodości Siegfried grał na skrzypcach i śpiewał w chórze, a później interesował się również cięższymi gatunkami muzycznymi. Jego pasja naturalnie łączyła się z zainteresowaniem elektroniką. Młody konstruktor jeszcze w szkole średniej zbudował kilka zestawów głośnikowych. Po studiach zdecydował się pójść tą drogą i założył własną firmę. Początkowo zajmowała się ona produkcją zestawów głośnikowych, ale z czasem w katalogu zaczęło się pojawiać coraz więcej elektroniki. Dziś oferta łączy te dwa światy, a różnorodność modeli jest powalająca.

Nie sądzicie, że zakładanie firmy produkującej gramofony pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a więc w czasach niemal całkowitej hegemonii płyty kompaktowej, było krokiem jeśli nie szalonym, to na pewno bardzo odważnym? Heinz Lichtenegger zauważył, że na rynku pozostały tylko firmy oferujące drogie gramofony, a konstrukcje budżetowe niemal całkowicie zanikły. I tutaj właśnie ujrzał niszę, którą należało wypełnić. Co ciekawe, naszemu bohaterowi nawet przez myśl nie przeszło, że płyty gramofonowe są na wymarciu, a w tamtych czasach była to dosyć powszechna opinia. Na szczęście albo takie pogłoski do niego nie dotarły, albo nie dał im wiary i w 1990 roku w Wiedniu założył firmę Pro-Ject, która w najbliższej przyszłości miała wprowadzić sporo zamieszania na skostniałym rynku analogowego audio.

W kablowym światku jest kilka firm stosujących tak zagmatwane nazewnictwo serii i modeli, że zupełnie tego nie ogarniam. Weźmy na przykład amerykańskiego Transparenta. Czy bez cennika w ręku jesteście w stanie powiedzieć, czy lepszy jest interkonekt Premium Ultra, Reference XL czy może Opus MM2? Na pierwszy rzut oka nie jest to takie oczywiste. Jedna z moich ulubionych kompilacji to Siltech Royal Signature Double Crown. Ciekawe, jakie dopiski pojawią się w jeszcze wyższym modelu, a nie mam wątpliwości co do tego, że w końcu taki powstanie. Nazewnictwo o podobnym stopniu złożoności stosuje także polska firma Audiomica Laboratory. Nigdy nie przyswoiłem sobie tego, czy wyżej w hierarchii stoi seria Excellence, Consequence czy Ultra Reference.

Jarocin kojarzy się melomanom z reaktywowanym niedawno festiwalem muzyki rockowej, jednak ma też szansę stać się stolicą niedrogich zestawów głośnikowych. Może nawet czymś w rodzaju nowej Wrześni, swoją drogą położonej całkiem niedaleko. To wszystko za sprawą firmy Pylon Audio, która zamiast wyważać drzwi hi-endowych salonów, postanowiła stworzyć szereg konstrukcji adresowanych do mniej zamożnych melomanów i tak zwanych zwykłych ludzi. Zadanie wcale nie prostsze, niż zaprojektowanie kolumn za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przede wszystkim aby utrzymać tak atrakcyjne ceny i zapewnić powtarzalność wyrobów, trzeba mieć do tego odpowiednie zaplecze. Jeśli produkcja nie odbywa się na zasadzie leniwego klejenia kilku par kolumn rocznie w garażu obok własnego domu, potrzebna jest fabryka, maszyny i ludzie - specjaliści z różnych dziedzin oraz doświadczeni rzemieślnicy.

[English version] Amphion to jedna z firm, które nie budują kolumn z myślą o komorach bezechowych, pomiarach i sytuacjach czysto teoretycznych. Finowie wiedzą, że zestawy głośnikowe muszą sprawdzać się w normalnych pokojach mieszkalnych, a dobra współpraca kolumn z pomieszczeniem ma większe znaczenie, niż rodowane gniazda czy moc wzmacniacza. Celem firmy jest konstruowanie zestawów niewrażliwych na akustykę pomieszczenia, co pewnie w stu procentach nie jest możliwe do osiągnięcia, ale przynajmniej wiadomo, że ktoś o tym myśli, a nie tylko wkręca audiofilskie przetworniki w ładne skrzynki.

[English version] Focal to jedna z najpotężniejszych firm w branży głośnikowej. Jej oferta skupia głownie zestawy do zastosowań domowych oraz komponenty car audio. Wszystko produkowane jest w rodzimej Francji pod jednym dachem, a ściślej mówiąc pod kilkoma, ponieważ skala działalności wymusiła wybudowanie kompleksu hal fabrycznych, a także przejęcie zakładu, w którym wytwarzane są obudowy kolumn z najwyższych serii. Po wprowadzeniu modeli Aria i Easya, firma postanowiła rozwinąć linię swoich słuchawek, celując w bardziej wymagających klientów, którzy dobrze znają swoje potrzeby i szukają nauszników do konkretnych zastosowań. Ponieważ debiut modelu Spirit One był bardzo udany, francuscy projektanci postanowili pociągnąć temat i na bazie tej konstrukcji stworzyć całą serię słuchawek. Nowe słuchawki musiały być skierowane do innych odbiorców, a ich funkcje i zastosowania nie mogły się tak do końca pokrywać.

Historia Audiolaba, firmy założonej w 1969 roku w Wielkiej Brytanii przez Philipa Swifta i Dereka Scotlanda to przykład marki, której wykupienie przez chińskiego inwestora wyszło na dobre. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku firma odnosiła sukcesy na rynku budżetowego sprzętu audio, a potem popadła w kłopoty. Nie pomogło jej przejęcie przez McLarena, zmiana nazwy na TAG McLaren i związana z tym podwyżka cen. Dopiero w 2005 roku koncern IAG wykupił markę, przywrócił jej pierwotną nazwę i dawną świetność. Obecnie serią 8200 oraz przetwornikami M-DAC Audiolab zdobywa serca użytkowników. Seria 8200 obejmuje pełen asortyment sprzęt stereo od odtwarzaczy CD aż do wzmacniaczy dzielonych. Dodatkowo firma weszła na rynek kina domowego wprowadzając procesor dźwięku 8200AP oraz dedykowaną mu końcówkę mocy 8200X7. Ciekawie prezentują się też dwukanałowe końcówki mocy i monobloki.

[English version] Skandynawowie niewątpliwie mają wyczucie stylu. Proste formy i surowe materiały przemawiają do klientów szukających solidnej elegancji. Primare jest jednym z producentów, którzy własny design wypracowali sobie już dawno temu. W świadomości audiofilów szwedzka marka istnieje głównie jako producent wzmacniaczy i odtwarzaczy płyt kompaktowych. Szwedzi jednak nie próżnują, ponieważ stosunkowo szybko wprowadzili do swojej oferty przetwornik DAC30 i odtwarzacz sieciowy NP30. Do swoich wzmacniaczy proponują natomiast łatwe w montażu karty z modułami pełniącymi podobne funkcje. Użytkownik może kupić samą integrę, a później rozszerzyć jej funkcjonalność o funkcje sieciowe lub przetwornik z wejściem USB. Zmianom opiera się natomiast wzornictwo skandynawskich klocków.

[English version] Francuzi to bardzo postępowi ludzie. Nie dość, że we wszystkim chcą być pierwsi, to jeszcze często im się to udaje. Wydaje się także, że pojęcie opłacalności z punktu widzenia normalnych praw ekonomii istnieje u nich tylko do pewnego stopnia. Gdyby tak nie było, pewnie nie zbudowaliby słynnych pociągów TGV ani wiaduktu Millau. Podróż zwykłym pociągiem lub autobusem byłaby przecież o wiele tańsza, a zamiast olbrzymiego wiaduktu można było spokojnie zbudować drogę wiodącą serpentynami najpierw w dół, a potem w górę doliny. Francuzi potrafią jednak zaszaleć - raz na jakiś czas odłożyć na bok standardowe myślenie, zakneblować księgowego i zrobić coś, na co inni patrzą później z podziwem. Nic dziwnego, że w tym kraju zbudowało swoją potęgę wiele firm produkujących sprzęt hi-fi, a w szczególności zestawy głośnikowe. Bodajże jednym z trzech największych producentów kolumn we Francji jest właśnie Triangle - firma założona we wczesnych latach 80. Jej pierwsze konstrukcje miały może nietypowe kształty, ale wielu krytykowało je za brak technicznych innowacji w samych przetwornikach. Założyciel Triangle'a - Renaud de Vergnette - uparcie twierdził jednak, że nie ma lepszego materiału do produkcji membran, niż celuloza. Niektórzy klienci domagali się głośników wykonanych z włókien węglowych, lekkich metali, nowych odmian polipropylenu i nie wiadomo czego. Konstruktor pozostał jednak głuchy na ich narzekania.

[English version] Zauważyliście, że założycielami firm produkujących audiofilski sprzęt są często ludzie wykształceni w zupełnie innym kierunku? Niektórzy to elektronicy lub profesjonalni dźwiękowcy, ale Naima powołał do życia kierowca wyścigowy, Enerra bardzo sympatyczny socjolog, a Musical Fidelity to dzieło klarnecisty. Fabrykę audiofilskiego okablowania teoretycznie może założyć każdy. Pytanie tylko, jak właściwie będzie ona funkcjonowała. Czym innym jest przecież kupowanie wtyków i drutów od zewnętrznych poddostawców, łączenie ich w całość i ozdabianie własnymi emblematami, a czym innym faktyczna produkcja kabli, praktycznie od zera. Tak właśnie działa Albedo - firma założona przez Grzegorza Gierszewskiego, który z wykształcenia jest złotnikiem. Uprzedzam pytania - kable nie są przetapiane ze srebrnych pierścionków, choć to właśnie ten metal pełni rolę przewodnika we wszystkich modelach. Druty mogą mieć przekrój prostokątny lub okrągły, często stosowane są też szerokie i cienkie taśmy, jednak na tym firmowa filozofia się nie kończy. Pan Grzegorz nie uznaje kompromisów jeśli chodzi o proces wytwarzania kabli. Dlatego firma nie jest montownią, ale prawdziwą manufakturą, w której kable zaczynają życie w formie srebrnego granulatu, który trzeba wytopić w odpowiedniej temperaturze, oczyścić, uformować i przeprowadzić przez cały park maszynowy zanim gotowe przewodniki będą mogły wejść w fazę układania, izolowania i końcowego montażu.
Krzysztof