Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

NAD M10 V3

NAD M10 V3

Kiedy kilkanaście lat temu pojawiły się pierwsze wzmacniacze z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym, a później streamerem, wielu audiofilów traktowało je jak oznakę pogoni za modą, niegroźną ciekawostkę albo drogę na skróty. No bo jak to? Mielibyśmy zastąpić kilka wyspecjalizowanych urządzeń połączonych pięknymi i stanowczo zbyt drogimi kablami jakimś pudełkiem, które wewnątrz bardziej przypomina komputer niż porządny, uczciwy wzmacniacz? Takie wygodnictwo jest dobre dla osób, którym do szczęścia wystarczy budżetowy amplituner, a nie dla wymagających melomanów. Tymczasem owa "moda" rozkręciła się tak, że dotarła nawet do hi-endu. Dziś wzmacniacz sieciowy, lub jak kto woli system all-in-one, jest często punktem wyjścia do budowy systemu stereo. Coraz więcej osób chce mieć w salonie jedno urządzenie, które przejmie rolę klasycznego wzmacniacza, odtwarzacza sieciowego, przetwornika cyfrowo-analogowego, a przy okazji zajmie tyle miejsca, co grubsza książka. Dla takich ludzi powstał NAD M10, a później M10 V2. Najnowsza wersja z dopiskiem "V3" ma pokazać, że taki kompaktowy system all-in-one nie jest już eksperymentem, ale dopracowanym narzędziem do codziennego słuchania muzyki na wysokim poziomie.

NAD Electronics od pięciu dekad powtarza tę samą mantrę - liczy się dźwięk, sensowne funkcje i uczciwa moc, a cała reszta może zejść w cień. W ostatnich latach ten sposób myślenia został przeniesiony do świata nowoczesnych, cyfrowych systemów, a M10 od początku był jednym z najbardziej wyrazistych przykładów takiego podejścia. Pierwsza generacja łączyła końcówki mocy Hypex Ncore z platformą BluOS i zaawansowaną korekcją akustyki Dirac Live, zamkniętymi w obudowie tak małej, że spokojnie można ją postawić obok telewizora albo wsunąć na półkę z książkami. M10 V2 dorzucił poprawiony wyświetlacz, lepszą ergonomię, pilot i dopracowane układy odpowiedzialne za brzmienie. Teraz dostajemy M10 V3, który na papierze nie wygląda jak rewolucja - moc zostaje ta sama, forma także, a cyfrowym mózgiem systemu pozostaje aplikacja BluOS. W środku zaszły jednak istotne zmiany. W praktyce oznacza to, że M10 V3 celuje w trzy scenariusze jednocześnie. Po pierwsze ma być kompletnym centrum stereo dla melomana, który słucha głównie ze streamingu, czasem z plików, może z komputera, a od czasu do czasu chce też włączyć płytę winylową. Po drugie ma pełnić rolę eleganckiego, nieinwazyjnego partnera dla telewizora, przejmując rolę soundbara, ale z prawdziwymi kolumnami, kina 4.0 lub 4.2 i procesorem dopasowującym dźwięk do pokoju. Po trzecie może być elementem większego ekosystemu multiroom, w którym BluOS i produkty pokrewnej marki Bluesound rozlewają muzykę po całym mieszkaniu lub domu. Ile urządzeń dostajemy zatem w jednej obudowie? Trzy, cztery, pięć? Policzcie to, proszę, sami, bo ja się już pogubiłem.

A teraz - jeszcze zanim przejdziemy do właściwej części testu - najlepsza wiadomość. Zwykle kiedy firma tej rangi wprowadza ulepszoną wersję jednego ze swoich hitów, można się spodziewać delikatnej podwyżki. Nowy model jest droższy od "wychodzącego" o 10-15%, jednocześnie sklepy ogłaszają promocję na poprzednią wersję i wszyscy są zadowoleni. Klienci, którzy chcą być na bieżąco z technologią mogą kupić wzmacniacz z najnowszymi funkcjami i poprawkami, a ci, którym ten "stary" (wprowadzony raptem cztery lata temu) w zupełności wystarcza, cieszą się obniżką. Tym razem jest odwrotnie. M10 V2 w momencie swojej rynkowej premiery kosztował 13 949 zł, a obecnie w sklepach można go znaleźć za 14 599 zł. Ile zatem kosztuje M10 V3? Szesnaście, siedemnaście tysięcy? Nie. Oficjalna kwota w cenniku to 10 999 zł, ale żeby było jeszcze ciekawiej, w momencie publikacji niniejszego artykułu obowiązuje cena promocyjna - 8999 zł. Jak do tego doszło, nie wiem, ale bardzo mi się to podoba. Aby jednak nie przejść do konkluzji zbyt wcześnie, spróbuję oczyścić głowę i spojrzeć na nowego NAD-a świeżym okiem.

NAD M10 V3

Wygląd i funkcjonalność

Choć samo urządzenie jest dość kompaktowe, jego opakowanie robi wrażenie. Duży, czarny karton ze złotym, eleganckim wzorem wewnątrz daje do zrozumienia, że pod warstwą miękkiej pianki znajduje się ekskluzywny przedmiot. Pod instrukcją obsługi znajduje się maleńki, złoty pendrive, na którym znajdziemy dwa niewielkie pliki tekstowe. Jak się okazało, są to krzywe dla systemu Dirac Live. Więcej akcesoriów znajduje się w osobnym pudełku. Oprócz kabli zasilających dostajemy tu mikrofon kalibracyjny i nie mniej ważny dodatek w postaci bardzo eleganckiego pilota zdalnego sterowania BC1, którego w pierwszej generacji M10 brakowało i który w M10 V2 został powitany z dużą ulgą przez bardziej konserwatywnych użytkowników. Pilot jest niewielki, ale sensownie rozplanowany. Pozwala regulować głośność, przełączać wejścia, sterować odtwarzaniem i, co ważne, przełączać filtry Dirac zapisane w pamięci urządzenia. To drobiazg, który w praktyce bardzo ułatwia życie, bowiem nie zawsze mamy ochotę sterować wszystkim za pomocą aplikacji na telefonie.

Sam wzmacniacz został zawinięty w bardzo elegancki, aksamitny worek ze ściągaczem. Do testu otrzymałem fabrycznie nowy egzemplarz, którego wszystkie powierzchnie - front z dużym wyświetlaczem, boczki i pokrywę - zabezpieczono przezroczystą folią. Nic dziwnego, ponieważ podobnie jak poprzedni model urządzenie ma formę czarnej, zaokrąglonej po bokach skrzynki, która prezentuje się gustownie i trochę tajemniczo. Szczerze mówiąc, M10 V3 bardziej kojarzy się z nowoczesnym odtwarzaczem sieciowym albo wysokiej klasy hubem AV niż z klasycznym wzmacniaczem stereo. Obudowa ma 21,5 cm szerokości, 10 cm wysokości i 26 cm głębokości przy masie wynoszącej około 5 kilogramów. Taki sprzęt można postawić dosłownie wszędzie. Choć w większości domów jego naturalnym środowiskiem pracy będzie komoda pod telewizorem, nie ma przeszkód, by postawić go na biurku lub wcisnąć w regał z książkami. Oczywiście trzeba zapewnić mu odrobinę miejsca na wentylację, ale ze względu na nowoczesną konstrukcję końcówki mocy obudowa nie nagrzewa się zbyt mocno. Front i górny panel pokryto taflami szkła. To rozwiązanie znane już z M10 i M10 V2, ale nadal robi świetne wrażenie. Urządzenie wygląda jak dopracowany gadżet, który nie będzie kłócił się ani z klasycznym drewnem, ani z minimalistyczną zabudową w bieli.

Przód niemal w całości zajmuje siedmiocalowy, kolorowy wyświetlacz LCD. Z jednej strony pokazuje okładki, metadane, ustawienia i parametry, z drugiej jest dotykowym interfejsem, który pozwala obsługiwać urządzenie bez sięgania po aplikację. Wzrokowo można się tu pobawić - NAD oferuje kilka wariantów animowanych wskaźników wysterowania, prostsze ekrany z informacjami o utworze albo bardziej ascetyczne widoki. W praktyce większość użytkowników i tak szybko przeniesie się do aplikacji BluOS, ponieważ w ten sposób nawet łatwiej jest dostać się do zaawansowanych funkcji, ale sam fakt, że urządzenie ma duży, wyraźny ekran, w codziennym użytku robi dużą różnicę. Choćby wtedy, gdy chcemy zmienić wejście czy sprawdzić, czy Dirac jest włączony, nie sięgając po telefon.

Tylny panel pokazuje, że M10 V3 nie jest tylko sieciowym grajkiem z jedną parą zacisków głośnikowych. Oprócz nich mamy tu wyjście przedwzmacniacza, dwa wyjścia subwooferowe, wejście liniowe, gramofonowe MM z zaciskiem uziemienia, wejścia cyfrowe (optyczne i współosiowe), port HDMI eARC, USB typu A do podłączenia pamięci masowych, wejście IR, złącze wyzwalacza oraz gniazdo sieciowe. Połączenia bezprzewodowe obejmują Wi-Fi i dwukierunkowy Bluetooth z kodekiem aptX HD, co oznacza, że można zarówno przesyłać muzykę ze smartfona, jak i wysłać dźwięk do słuchawek. Brakuje natomiast klasycznego wyjścia słuchawkowego, więc dla osób przyzwyczajonych do wieczornych odsłuchów "na smyczy" Bluetooth stanie się nie tyle wygodną opcją, co koniecznością. Obiektywnie to mały minus, ale wydaje mi się, że większość użytkowników przyjmie ten fakt z zadowoleniem. Bądźmy szczerzy - dziś osoby korzystające z przewodowych nauszników to niemalże elita wśród melomanów albo przedstawiciele starszego pokolenia, a słuchawki bezprzewodowe zalały rynek do tego stopnia, że niemalże wyskakują z lodówki. Nic dziwnego, że NAD postawił właśnie na nie.

Sercem funkcjonalności opisywanego wzmacniacza jest BluOS, czyli platforma sieciowa znana z urządzeń NAD i PSB Speakers oraz całej rodziny Bluesound. Aplikacja BluOS Controller dostępna na smartfony i komputery pozwala odtwarzać pliki z domowego serwera, dysków USB, bibliotek na komputerze oraz z szeregu serwisów streamingowych, takich jak Tidal, Qobuz, Deezer, Amazon Music i wiele innych. Obsługiwane są pliki PCM do 24 bitów i 192 kHz, MQA, a DSD jest odtwarzane po uprzedniej konwersji na PCM w aplikacji desktopowej BluOS. M10 V3 jest Roon Ready, wspiera Apple AirPlay 2, Spotify Connect i Tidal Connect, a dzięki dwukierunkowemu Bluetooth można bez problemu włączyć muzykę z YouTube'a czy dowolnej aplikacji w telefonie. M10 V3 może także stać się częścią instalacji inteligentnego domu. Urządzenie da się wpiąć w instalacje Crestron, Control4, RTI, URC, Elan, Lutron i iPort. Z poziomu BluOS można zarządzać nawet 64 strefami, a M10 V3 może być zarówno głównym węzłem, jak i jedną z końcówek w większej konfiguracji. Współpraca z telewizorem przez HDMI eARC sprawia, że w roli systemu do filmów i seriali M10 V3 ma sporą przewagę nad większością klasycznych wzmacniaczy.

M10 V3 może przechowywać wiele profili Dirac, stworzonych dla różnych pozycji odsłuchowych lub warunków akustycznych w pomieszczeniu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby stworzyć na przykład osobny profil dla słuchania wieczorem przy niższych poziomach, osobny dla pełnej mocy w dzień, kolejny dla oglądania filmów z mocniej podkreślonymi dialogami i tak dalej.

Najbardziej zaawansowanym elementem "cyfrowej warstwy audio" opisywanego modelu jest Dirac Live. W zestawie dostajemy mikrofon kalibracyjny i licencję na korekcję pasma do 500 Hz, co pozwala skutecznie walczyć z różnymi, choć nie najważniejszymi problemami akustyki salonu. Można jednak pójść dalej, kupując licencję na pełne pasmo i moim zdaniem dopiero taka opcja ma sens. To jednak nie wszystko, ponieważ pełna funkcjonalność Diraca będzie dostępna dopiero po wypuszczeniu przez producenta aktualizacji oprogramowania. Jak napisano w firmowych materiałach, M10 V3 jest przygotowany na obsługę funkcji Dirac Live Bass Control po zakupie opcjonalnej licencji. Pozwoli to nie tylko na optymalizację pracy subwooferów, ale też na dopasowanie brzmienia subwooferów i pozostałych głośników w systemie audio. M10 V3 może przechowywać wiele profili Dirac, stworzonych dla różnych pozycji odsłuchowych lub warunków akustycznych w pomieszczeniu. Każde z zaprogramowanych ustawień można aktywować za pomocą przycisku znajdującego się na dołączonym do zestawu pilocie. Tu trzeba dodać, że Dirac nie jest systemem typu "włącz i zapomnij". Wymaga krótkiej sesji pomiarowej w kilku punktach, trochę uwagi i odrobiny cierpliwości. W nagrodę dostaniemy jednak wyraźnie bardziej uporządkowany dźwięk, zwłaszcza w dole pasma. System pozwala do pewnego stopnia zwalczyć problemy z akustyką pomieszczenia (nowoczesne, minimalistyczne wnętrza z reguły nie są idealną przestrzenią do odsłuchu), ale można go traktować także jak zaawansowany korektor. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby stworzyć na przykład osobny profil dla słuchania wieczorem przy niższych poziomach, osobny dla pełnej mocy w dzień, kolejny dla oglądania filmów z mocniej podkreślonymi dialogami i tak dalej. Dla niektórych Dirac będzie mało istotnym gadżetem, dla innych - oprogramowaniem ratującym sytuację. Lepiej mieć i nie potrzebować niż potrzebować, a nie mieć.

NAD M10 V3

Brzmienie

Jeśli spojrzeć na suche dane techniczne, M10 V3 wygląda jak kopia V2 z dopiskiem nowego DAC-a i wejścia gramofonowego. W praktyce charakter brzmienia faktycznie jest bardzo zbliżony do poprzednika, ale to dobrze, bo już M10 i M10 V2 zostały wysoko ocenione za połączenie dynamicznego grania z dużą neutralnością. M10 V2 pokazał świetną dynamikę, wyjątkowo solidny bas, czystość i bezpośredniość, a także analityczny charakter, który premiuje dobre nagrania. Nowsza wersja idzie w tym samym kierunku. Hybrydowy wzmacniacz pracujący w klasie D, oparty na modułach Hypexa, daje wrażenie dużej rezerwy mocy, którą w praktyce wręcz trudno wykorzystać, a jednocześnie nie dodaje od siebie słyszalnych zniekształceń i podbarwień. M10 V3 to wzmacniacz grający bardzo neutralnie, momentami wręcz do bólu szczerze.

Zarówno w połączeniu z biurkowymi monitorami Equilibrium Nano, jak i podłogowymi Audiovectorami QR5 opisywane urządzenie bez wysiłku opanowało głośniki niskotonowe, utrzymując bas w ryzach nawet przy wysokich poziomach głośności i w gęstych, filmowych scenach akcji. Tam, gdzie tańsze wzmacniacze z klasycznymi końcówkami zaczynają sklejać dźwięk w gęstą ścianę, M10 V3 nadal układa go w warstwy, zachowując definicję i porządek. Bas jest z pewnością jednym z najmocniejszych punktów tego wzmacniacza. Już w starszym modelu niskie częstotliwości były zaskakujące pod względem kontroli, spójności i szybkości, co w połączeniu z wysoką mocą czyniło z niego naturalnego partnera nawet dla kolumn o niższej skuteczności. W wersji V3 sytuacja z grubsza się powtarza, przy czym odnoszę wrażenie, że jego bas porusza się odrobinę zwinniej. Do tego dochodzi oczywiście opcja podłączenia nie jednego, ale dwóch subwooferów i zespolenia ich z kolumnami za pomocą systemu Dirac Live Bass Control, co w praktyce może oznaczać pełnoprawny system 2.2, który w normalnym pokoju pozwoli nam zapuścić się na samo dno piekieł bez typowego dla wielu salonów dudnienia. Niestety nie miałem możliwości tego sprawdzić, ale jeżeli jesteście fanatykami basu lub filmowych projekcji z dźwiękiem lepszym niż w niejednym kinie, miejcie to na uwadze. Niewiele dostępnych na rynku urządzeń pozwala ćwiczyć takie manewry we własnym salonie, a jeśli już, są to zwykle zaawansowane cyfrowe kombajny kosztujące o wiele więcej niż 8999 zł.

Połączenie neutralnego wzmacniacza z równie neutralnymi lub wręcz chłodnymi głośnikami może dać wrażenie pewnego dystansu, szczególnie w starszych, twardszych realizacjach. W takich przypadkach świetnie sprawdzają się nieco cieplejsze konstrukcje i szczerze mówiąc, obrałbym właśnie taki kierunek. Ostatecznie jest to jednak kwestia indywidualnych upodobań słuchacza.

Średnica w M10 V3 wpisuje się w ogólny obraz neutralności. Nie ma tu prób ocieplenia przekazu na siłę ani rozjaśnienia wokali dla pozornego efektu szczegółowości. Ludzkie głosy, instrumenty akustyczne i gitarowe riffy mają odpowiednią masę, ale w porównaniu z niektórymi konkurentami o bardziej romantycznym charakterze można mieć wrażenie, że NAD pozycjonuje się po chłodniejszej stronie neutralności. Dla jednych będzie to atut, bo dostają brzmienie zbliżone do tego, co zostało zarejestrowane na płycie (a raczej w pliku). Dla innych będzie to sygnał, że M10 V3 warto łączyć raczej z kolumnami o lekko ocieplonym charakterze niż z monitorami skręcającymi w stronę studyjnej sterylności. Połączenie neutralnego wzmacniacza z równie neutralnymi lub wręcz chłodnymi głośnikami może dać wrażenie pewnego dystansu, szczególnie w starszych, twardszych realizacjach. W takich przypadkach świetnie sprawdzają się nieco cieplejsze konstrukcje i szczerze mówiąc, obrałbym właśnie taki kierunek. Ostatecznie jest to jednak kwestia indywidualnych upodobań słuchacza. Ważne, że M10 V3 nie dyktuje warunków tak stanowczo, że nie da się z nim dyskutować. Jak najbardziej jest to możliwe. Ba! Jeśli wybierzecie kolumny o spokojnym, pastelowym, wysoce kulturalnym brzmieniu, ich charakter z pewnością przeważy, a NAD pozostanie tym, czym powinien być - dyskretnym, niemal ukrywającym się na komodzie pudełkiem, które po prostu wykonuje swoją robotę.

Wysokie tony w nowym M10 są pełne, rozdzielcze i przejrzyste, co wynika zarówno z natury końcówek mocy, jak i nowszego DAC-a ESS. M10 V2 oferował dobrą rozdzielczość bez popadania w przejaskrawienie czy cyfrową ostrość. W wersji V3 trudno było spodziewać się radykalnej zmiany - raczej dopracowania pewnych detali w zakresie tekstury i mikrodetali. Wzmacniacz ten potrafi bardzo wyraźnie wydobyć drobne elementy nagrania, efekty przestrzenne i pogłosy, co daje poczucie dobrze poukładanej, szerokiej i głębokiej sceny, w której instrumenty odrywają się od kolumn. Przy całej tej neutralności i dynamice warto pamiętać, że M10 V3 nie jest wzmacniaczem, który zatuszuje niedoskonałości słabszych nagrań albo kiepskich plików. Podobnie jak starszy model nie jest to sprzęt pobłażliwy dla gorszego materiału. Nie chodzi o to, że natychmiast karze każde potknięcie realizatora. Raczej nie próbuje poprawiać rzeczywistości i jeśli płyta jest jasna, twarda i płaska, to taka pozostanie. Z drugiej strony dobrze zrealizowane albumy, wysokiej jakości streamy czy pliki hi-res potrafią zabrzmieć na M10 V3 tak, że trudno odczuć jakikolwiek niedosyt lub wskazać choćby jeden element prezentacji, który ewidentnie odstaje od reszty.

I chyba właśnie to jest największa zaleta NAD-a. Nie chodzi o to, że w jakimś jednym aspekcie prezentuje on poziom wybitny, niedostępny dla żadnego innego systemu all-in-one, ale raczej o to, że w żadnej z kategorii, jakie mogłyby nam przyjść do głowy, nie pozostawia nam pola do krytyki. Czy jego brzmienie zachwyci każdego wymagającego melomana? Tego nie wiem. Raczej nie, bo każdy z przedstawicieli tej grupy ma inne preferencje. Ale czy słuchając go, można na cokolwiek narzekać, szczególnie mając na uwadze cenę? Nie sądzę. Nuda? Możliwe, ale pamiętajmy, że projektanci kultowych wzmacniaczy tej marki mieli dokładnie taki sam przepis na sukces. Creek stawiał na przestrzeń i kryształowo czystą górę pasma, Cambridge Audio - dynamikę i potężny bas, Marantz - przejrzystość i chłodny obiektywizm, Audio Analogue - ciepło i muzykalność. A NAD? NAD wszystko robił dobrze. Grał równo, przewidywalnie i w taki sposób, aby wszystkie elementy prezentacji do siebie pasowały. Kilkadziesiąt lat później dostajemy zupełnie inny sprzęt z cyfrową duszą i kompletnie przeprojektowanym wnętrzem, a mimo to podejście do muzyki i dźwięku nie zmieniło się ani trochę.

NAD M10 V3

Budowa i parametry

NAD M10 V3 to system all-in-one, będący połączeniem streamera i wzmacniacza zintegrowanego w jednej obudowie. Deklarowana przez producenta moc wynosi 100 watów na kanał przy 8 i 4 omach w całym paśmie, przy niskich zniekształceniach i w trybie dwukanałowym. Za tak wysoką wartość odpowiadają oczywiście moduły NCore połączone z wydajnym zasilaczem impulsowym. Co więcej, według niektórych pomiarów podawane przez NAD-a wartości są mocno zaniżone, a rzeczywista moc może dochodzić do 150 W przy 8 omach i 290 W przy 4 omach przy zniekształceniach na poziomie 1%. Warto wspomnieć, że końcówki mocy w M10 V3 opierają się na technologii Hybrid Digital, która jest autorskim opracowaniem holenderskiej firmy Hypex, wykorzystującym moduły impulsowe UcD.

Architektura wzmacniacza to klasyczna dla NAD-a konfiguracja. Sygnały analogowe (o ile użytkownik w ogóle z takich wejść skorzysta) trafiają na wejściu do przetwornika, dalej obrabiane są w domenie cyfrowej przez procesory DSP, które realizują regulację głośności, korekcję Dirac Live, ewentualne filtry i zwrotnice dla subwooferów, a następnie trafiają do końcówek mocy w klasie D opartych na modułach NCore. Podejście polegające na pełnej digitalizacji toru przedwzmacniacza ma swoje plusy i minusy. Plusem jest możliwość stosunkowo złożonej obróbki sygnału bez degradacji jakości i bez wprowadzania dodatkowego szumu przez analogowe układy regulacji. Minusem jest fakt, że nawet wejście gramofonowe MM zostało zintegrowane z torami cyfrowymi, co oznacza, że sygnał z wkładki jest od razu próbkowany, a korekcja RIAA realizowana przez procesor DSP. Dla części purystów analogowych może to być problem, ale w realnym świecie zaletą jest możliwość łatwego dopasowania charakteru brzmienia i zapewnienia spójnej głośności oraz korekcji niezależnie od źródła.

Za konwersję cyfrowo-analogową odpowiada nowy układ ESS Sabre ES9039, który zastąpił stosowany w M10 V2 DAC ES9028. To bardzo zaawansowana kość z wysokim zakresem dynamiki i niskimi zniekształceniami, zdolna do pracy z sygnałami PCM do 32 bitów i 768 kHz, choć w praktyce BluOS i tak ogranicza się do 24 bitów i 192 kHz, co w warunkach domowych w zupełności wystarcza. Nad systemem czuwa wydajny procesor ARM z własnym systemem operacyjnym opartym na Linuksie, co znamy już z M10 V2. Zasilanie oparto na impulsowym zasilaczu o wysokiej sprawności, co w połączeniu z klasą D daje realnie niskie straty energii i niewielkie nagrzewanie się obudowy. M10 V3 pobiera w trybie czuwania około pół wata, więc można go bez wyrzutów sumienia zostawić w standby.

Parametry podawane przez producenta wyglądają bardzo solidnie. Stosunek sygnał-szum dla wejścia liniowego przekracza 85 dB, współczynnik tłumienia jest wyższy niż 190, a pasmo przenoszenia mieści się w przedziale od 20 Hz do 20 kHz, co nie wygląda szczególnie interesująco, dopóki nie spojrzymy na odchyłkę, z jaką wynik ten został zmierzony - 0,6 dB (zamiast przyjętego za standard progu 3 dB). Zniekształcenia THD pozostają poniżej 0,03% w całym użytecznym zakresie mocy. Na papierze otrzymujemy więc wzmacniacz, który nie będzie miał problemu ani z wysterowaniem typowych kolumn, ani z utrzymaniem kontroli nad ich wooferami przy wyższych poziomach głośności.

Werdykt

M10 V3 jest klasycznym przykładem urządzenia, które trudno opisać jednym zdaniem. Z jednej strony to niewielki, inteligentny klocek, który można postawić obok telewizora i traktować jako luksusowy zamiennik soundbara. Z drugiej to pełnoprawny, bardzo wydajny wzmacniacz stereo z zaawansowanym przetwornikiem, korekcją akustyki Dirac Live i ekosystemem BluOS, który nie jest ciekawostką, ale dopracowaną, dojrzałą platformą, która obsługuje najważniejsze serwisy muzyczne, multiroom, integrację z Roonem, AirPlay 2, Spotify i Tidal Connect, a przy tym pozostaje wygodna w obsłudze także dla mniej zaawansowanych domowników. To taki sprzęt audio "dla normalnych ludzi". Dla kogoś, kto chce usłyszeć naprawdę dobrej jakości dźwięk w salonie, ma lub planuje kupić porządne kolumny, ale nie chce rozbudowywać systemu w nieskończoność. Dla osób, które chcą korzystać ze streamingu, jednocześnie nie rezygnując z płyt winylowych i przyzwoitego dźwięku z telewizora. Dla tych, którzy rozumieją, że dobre ustawienie kolumn i korekcja akustyki przynosi większe korzyści niż wymiana kabla zasilającego.

Na tle konkurentów M10 V3 kusi kombinacją kilku elementów. Po pierwsze brzmieniem. Jeśli komuś odpowiada połączenie neutralności z wysoką dynamiką i mocnym, sprężystym basem - a trudno sobie wyobrazić, żeby taki dźwięk kogoś irytował - pozostaje tylko dobrać odpowiednie kolumny i sprawa załatwiona. Po drugie formą i funkcjonalnością. M10 V3 jest urządzeniem, które nie wymaga kompromisów aranżacyjnych. Można go ustawić wszędzie, nie zagraca wnętrza i wygląda nowocześnie, ale nie ostentacyjnie. Dla osób, które nie mają ochoty oglądać w salonie stosu srebrnych klocków, a jednocześnie nie chcą rezygnować z jakości dźwięku, to ważny argument. Po trzecie ceną. W chwili publikacji niniejszego testu starszy model, M10 V2, kosztuje 14 599 zł, a M10 V3 - 8999 zł. To właściwie to samo urządzenie. Aby to udowodnić, do galerii pod testem dorzuciłem parę zdjęć poprzedniego modelu i gwarantuję, że nikt się nie zorientuje (no, chyba że przeczytaliście ten akapit - wówczas możecie pobawić się w zgadywankę). Taka różnica w cenie właściwie nie wymaga komentarza. Można jedynie mieć nadzieję, że inni producenci pójdą tą samą drogę i wprowadzając kolejne wersje swoich klocków, obniżą ceny zamiast w nieskończoność je podnosić.

Minusy? Dirac Live nie jest zabawką dla każdego i choć efekty są imponujące, próg wejścia bywa dla niektórych użytkowników wysoki. Brak klasycznego wyjścia słuchawkowego może być problemem dla fanów słuchawek przewodowych. Wejście gramofonowe jest bardzo wygodne, ale sygnał analogowy od razu jest konwertowany do postaci cyfrowej i przechodzi przez procesor DSP, co nie każdemu miłośnikowi winylu przypadnie do gustu. To jednak drobiazgi, których większość osób nawet nie zauważy, bo nie będzie miała ku temu okazji albo zwyczajnie nie będzie im to przeszkadzać, bo korzystanie ze słuchawek przewodowych czy interesowanie się technicznymi aspektami obróbki sygnału jest domeną audiofilów, a nie melomanów. A to właśnie do melomanów M10 V3 jest kierowany. Opisywany system, owszem, zadowoli wymagającego słuchacza, ale absolutnie idealny będzie dla tych, którzy interesują się sprzętem audio raz na kilka, a może nawet kilkanaście lat, bo akurat mają potrzebę wymienić stary system na coś współczesnego. Ludzi, którzy przez dwa tygodnie zasypują grupy dyskusyjne pytaniami w stylu "jakie kolumny będą najlepsze do...", a potem znikają, bo po zakupie sprzętu żadne testy ich już nie interesują - interesuje ich już tylko słuchanie muzyki. Jeśli to czytacie, drodzy "zwiedzający", nie szukajcie dalej. Dajcie spokój tym "biednym audiofilom" dyskutującym o wpływie platform antywibracyjnych i kabli LAN na brzmienie. Wy właśnie znaleźliście swój wymarzony sprzęt.

NAD M10 V3

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 2 x 100 W
Wejścia analogowe: 1 x RCA
Wyjścia analogowe: 1 x pre-out, 2 x sub-out
Wejścia cyfrowe: 1 x optyczne, 1 x koaksjalne, 1 x HDMI (ARC)
Wejście gramofonowe: MM
Łączność: LAN, Wi-Fi, Bluetooth (AptX HD)
Przetwornik: ESS Technology Sabre ES9039
Kompatybilność: Apple AirPlay 2, Spotify Connect, Tidal Connect, Roon
Radio internetowe: TuneIn, iHeartRadio, Calm Radio, Radio Paradise
Inteligentny dom: Crestron, Control4, RTI, URC, Elan, Lutron, iPort
Korekcja akustyki pomieszczenia: Dirac Live
Zniekształcenia (THD): <0,03%
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,6 dB)
Stosunek sygnału do szumu: >85 dB
Pobór mocy w trybie czuwania: <0,5 W
Wymiary (W/S/G): 10/21,5/26 cm
Masa: 5 kg
Cena: 10 999 zł

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez NAD Electronics.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy6


Komentarze (2)

  • a.s.

    Co do wstępu, nawet ta skrzyneczka nie jest potrzebna. Wystarczą dobre aktywne kolumny DSP i tablet czy telefon.

    0
  • Michał

    Jednej rzeczy bardzo brakuje. Skoro można bezprzewodowo podłączyć głośniki tylne, to co za problem dodać w ten sposób obsługę kanału centralnego? M10 daje jakąś pokraczną wersję 4.2, której się nie chce nawet uruchamiać. I tak zarobiliby na tym, bo trzeba korzystać z kolumn systemu BluOS, który należy do tego samego właściciela. A tak dali wybrakowaną funkcjonalność nie wiadomo dla kogo.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
HiDiamond Top Bronze

HiDiamond Top Bronze

Kable audio to jeden z tych tematów, przy których emocje potrafią pojawić się szybciej niż rozsądek. Wystarczy rzucić hasło, a po chwili można mieć przy stole dwa obozy, z których...

Denon Home 600

Denon Home 600

Są takie segmenty rynku audio, które przez długi czas wydają się rozwijać tylko pozornie. Pojawiają się nowe modele, zmieniają się aplikacje, dochodzą kolejne usługi streamingowe, producenci uczą się lepiej opakowywać...

Audiomica Laboratory Consequence

Audiomica Laboratory Consequence

Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami....

Bannery boczne

Komentarze

Garfield
@Krzysztof - Ależ oczywiście, zdarza mi się oglądać taką jedną telewizję :)
Krzysztof
@Garfield - A bo to mało firm jest formalnie w likwidacji, a działa sobie w najlepsze?
Tomasz
To z jaką końcówką Vincenta najlepiej to parować?
Garfield
To ta firma? :)
Artur
Trzeba by dorzucić polskiego producenta wzmacniaczy Haiku z Krakowa. Modele Sol IV i Sol V też mają takie wskaźniki.

Płyty

Darkthrone - Pre-Historic Metal

Darkthrone - Pre-Historic Metal

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie próbowałem podejść do twórczości Darkthrone. Wszystkie te próby prędzej czy później kończyły się niepowodzeniem....

Newsy

Tech Corner

Najbardziej obiecujące i rewolucyjne formaty audio, które nie przetrwały próby czasu

Najbardziej obiecujące i rewolucyjne formaty audio, które nie przetrwały próby…

Przez wieki jedynym sposobem na delektowanie się muzyką było udanie się osobiście na koncert, recital lub jakiś mniejszy występ. Oczywiście zwykłemu zjadaczowi chleba nie dane było usłyszeć niczego oprócz karczemnych zespołów biesiadnych. Na takie ekscesy jak pełnoprawny koncert w operze, teatrze lub sali koncertowej pozwolić sobie mogli jedynie najbardziej zamożni,...

Nowości ze świata

  • Matrix Audio has introduced the NA-1, a flagship headphone amplifier from the company's new N Series, designed as the central element of ambitious desktop and stationary systems for demanding users of both dynamic and planar headphones. The unit is a...

  • Grado Labs has introduced the Classic Series, a newly defined structure within its headphone portfolio that brings together several of the company's most recognizable open-back models under a single lineup while incorporating the latest X2 driver platform across the range....

  • FiiO has expanded its lineup with the M33, a portable digital audio player built around the company's proprietary R2R ladder DAC architecture, a solution previously associated mainly with stationary designs. The new DAP combines this classic digital-to-analog conversion topology with...

Prezentacje

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Jak podaje popularna internetowa encyklopedia, Quad, inaczej wszędołaz, to pojazd czterokołowy przeznaczony głównie do sportu i rekreacji. Zwykle jest to coś w rodzaju czterokołowego motocykla, który doskonale nadaje się do jazdy poza drogami utwardzonymi. Ze względu na walory napędowe znajduje zastosowanie w wojsku, ratownictwie górskim i rolnictwie. Dla audiofila ten...

Poradniki

Streaming krok po kroku

Streaming krok po kroku

Streaming - to pojęcie niemal całkowicie zdominowało świat sprzętu hi-fi. Na przestrzeni dziesięciu lat ten sposób słuchania muzyki przeszedł ewolucję...

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Denon PMA-500Z

Denon PMA-500Z

Oto wzmacniacz produkowany przez Denona w latach siedemdziesiątych. Większość egzemplarzy dostępnych dziś na internetowych aukcjach pochodzi z roku 1975 lub...

Słownik

Poprzedni Następny

FLAC

Free Lossless Audio Codec - format bezstratnej kompresji dźwięku chętnie wybierany przez audiofilów. W przeciwieństwie do stratnych kodeków dźwięku takich jak Vorbis, MP3 i AAC, kodek FLAC nie usuwa żadnych...

Cytaty

ClaudeDebussy.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.