Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a zewnętrzny przetwornik USB był dla wielu melomanów pierwszym i najłatwiejszym sposobem na wejście w świat komputerowego audio. Wystarczyło, że małe pudełko potrafiło ominąć kartę dźwiękową w komputerze, przyjąć sygnał cyfrowy i dostarczyć do wzmacniacza lub słuchawek prawidłowy, neutralny dźwięk, a już miało rację bytu. Z czasem wymagania rosły. Pojawiły się pliki wysokiej rozdzielczości, DSD, wyjścia zbalansowane, coraz poważniejsze stopnie wzmacniające, zasilanie akumulatorowe, transmisja bezprzewodowa i rozmaite rozwiązania pozwalające kształtować brzmienie. Urządzenia, które kiedyś miały być po prostu lepszym wyjściem słuchawkowym do laptopa, przejęły funkcje kilku pełnowymiarowych komponentów i w wielu przypadkach zaczęły oferować parametry, o których ich starsi krewni mogli tylko pomarzyć. Dzisiaj za kilkaset złotych można kupić maleńke urządzenie, które obsługuje PCM i DSD, a do tego potrafi zaskakująco sprawnie poradzić sobie z pełnowymiarowymi słuchawkami. Doprowadziło to też do ciekawej sytuacji, bo skoro niedrogie przetworniki są, przynajmniej na papierze, tak dobre, to coraz trudniej uzasadnić istnienie większego i droższego urządzenia. Sama obsługa kolejnego formatu czy kilkadziesiąt miliwatów więcej już nie wystarcza. Można snuć opowieści o wspaniałym brzmieniu, ale ono także nie może być jedynym argumentem, jakim producent tego typu aparatury stara się kusić klientów. Najlepiej byłoby mieć w rękawie jeszcze kilka asów albo stworzyć DAC-a, który może pracować jako sprzęt biurkowy, w połączeniu z komputerem, albo mobilny, podłączony do telefonu za pomocą kabla lub przez Bluetooth z kodekami aptX Lossless lub LDAC i zasilany z własnego akumulatora. Koncepcja nie jest nowa, ale od czasu do czasu pojawiają się rozwiązania, które mogą wynieść ją na wyższy poziom. Takim dużym krokiem naprzód ma być iFi Audio iDSD GR 2.

iFi Audio rozwijało się równolegle z tym rynkiem i w niemałym stopniu pomagało go kształtować. Marka rozpoczęła działalność w 2012 roku jako odgałęzienie Abbingdon Music Research - firmy kojarzonej z ambitną, pełnowymiarową elektroniką hi-end. iFi Audio miało wykorzystać część zdobytej tam wiedzy w sprzęcie mniejszym, bardziej przystępnym cenowo i lepiej odpowiadającym zmianom zachodzącym w sposobie słuchania muzyki. Pomysł trafił w dobry moment. Serie Nano i Micro bardzo szybko stały się rozpoznawalne wśród użytkowników komputerów i słuchawek, a charakterystyczne niewielkie obudowy, gęsto usiane gniazdami i przełącznikami, dobrze oddawały filozofię firmy. Konstruktorzy iFi Audio nigdy nie wykazywali szczególnego zamiłowania do minimalizmu. Jeżeli w małej obudowie można było zmieścić dodatkowe wejście, filtr, korekcję basu albo układ ułatwiający współpracę z bardzo skutecznymi dokanałówkami, zwykle prędzej czy później się tam pojawiał. W następnych latach do katalogu dołączyły urządzenia serii ZEN, maleńkie modele GO, potężniejsze Diablo i wreszcie konstrukcje aspirujące do prawdziwego hi-endu. Firma podaje, że w swojej historii opracowała ponad pięćdziesiąt produktów, co dobrze pokazuje, jak wiele wariantów tego samego podstawowego pomysłu zdążyła przećwiczyć.

Jednym z najważniejszych punktów na tej drodze był zaprezentowany w 2021 roku xDSD Gryphon. Warto poświęcić mu nieco miejsca, bo bez tego trudno zrozumieć, dlaczego testowany model wygląda i działa właśnie tak, a nie inaczej. Gryphon był przenośnym przetwornikiem i wzmacniaczem słuchawkowym, ale dość szybko okazało się, że określenie to opisuje tylko część jego możliwości. Oprócz USB oferował Bluetooth, wejście optyczne i współosiowe, wejścia analogowe, zbalansowane gniazdo 4,4 mm, klasyczne 3,5 mm, wyjście liniowe oraz firmowe układy XBass i XSpace. Mógł współpracować z komputerem, smartfonem, transportem cyfrowym albo zwykłym źródłem analogowym, napędzać czułe IEM-y i większe słuchawki, a po powrocie do domu karmić sygnałem stacjonarny wzmacniacz z wyjścia liniowego. Był więc raczej przenośnym centrum systemu niż kolejnym DAC-em przywiązanym na krótkim kablu do telefonu. Ten szeroki zakres zastosowań okazał się jego największą zaletą i jednocześnie stworzył wzorzec, z którego iFi nie chciało rezygnować przy projektowaniu następcy.

Pięć lat później rynek wygląda jednak zupełnie inaczej. To, co kiedyś wyróżniało Gryphona, częściowo stało się standardem. Zbalansowane wyjście można dziś znaleźć w urządzeniach niewiele większych od pendrive'a, dobre kodeki Bluetooth trafiły do sprzętu za kilkaset złotych, a mocne wzmacniacze słuchawkowe zamknięte w niewielkich obudowach nikogo już nie szokują. Gdyby iFi Audio ograniczyło się do wymiany odbiornika bezprzewodowego, powiększenia ekranu i lekkiego podniesienia mocy, otrzymalibyśmy poprawnego następcę, ale trudno byłoby mówić o czymś szczególnie interesującym. iDSD GR 2 zachował więc podstawową ideę poprzednika, natomiast najważniejsze elementy toru zostały przeprojektowane. W części cyfrowej pojawił się Burr-Brown PCM1795 z wyjściem prądowym, dla którego opracowano własny stopień prądowo-napięciowy. Przebudowano sekcję analogową, zachowując zbalansowaną architekturę aż do wzmacniacza słuchawkowego, zwiększono moc, zastosowano nowszy interfejs USB, dołożono Bluetooth 5.4 z aptX Lossless, system K2/K2HD, kolorowy ekran dotykowy i bardziej rozbudowane zarządzanie energią. Z zewnątrz zmiany nie są więc duże, praktycznie to tylko kosmetyka, za to wewnątrz mamy już do czynienia z wyraźnie innym urządzeniem.

iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Wygląd i funkcjonalność

iFi Audio ma dziś zarówno maleńkie urządzenia kierowane przede wszystkim do użytkowników smartfonów, jak i konstrukcje znacznie bardziej bezkompromisowe. Opisywany model stanowi próbę przeniesienia części możliwości dużego systemu słuchawkowego do obudowy, którą nadal możemy wrzucić do torby i zabrać ze sobą. Urządzenie nie jest więc "przenośne" tak jak przetwornik wielkości pendrive'a, maleńki odbiornik bluetooth w stylu FiiO BTR13 czy nawet płaskie, magnetycznie doczepiane do telefonu urządzenia Khadas Tea i Tea Pro. iDSD GR 2 ma 141 mm długości, 75 mm szerokości i 19 mm grubości, a przy masie 268 g jest bardziej zbliżony do drugiego smartfona niż do niewielkiego akcesorium. Noszenie go wraz z telefonem w jednej kieszeni wydaje się pomysłem możliwym technicznie, ale niezbyt atrakcyjnym. Jeżeli ktoś szuka czegoś do codziennych spacerów, komunikacji miejskiej czy krótkiego wypadu do kawiarni, znajdzie urządzenia znacznie mniejsze i wygodniejsze. iDSD GR 2 zaczyna natomiast wyglądać bardzo sensownie, kiedy mobilność rozumiemy jako możliwość przeniesienia całego systemu. Rano może pracować przy komputerze, później trafić do torby z laptopem, a wieczorem zasilić duże słuchawki w hotelu lub na drugim końcu mieszkania. Po powrocie może zostać podłączony do wzmacniacza albo aktywnych monitorów i pełnić funkcję źródła. Zamiast pytać, czy nie jest za duży jak na sprzęt przenośny, lepiej potraktować go jak niewielki system biurkowy, który przypadkiem potrafi również pracować z baterii. Wtedy większość decyzji konstrukcyjnych zaczyna układać się w spójną całość.

Rodzinne podobieństwo do poprzednika widać od razu. iDSD GR 2 zachował charakterystyczną, spłaszczoną aluminiową obudowę z zaokrąglonymi krawędziami i żebrowanymi bokami. Zmieniła się przede wszystkim długość - z 123 do 141 mm - podczas gdy pozostałe dwa wymiary pozostały praktycznie takie same. W dłoni sprzęt sprawia wrażenie cięższego i poważniejszego, niż sugerowałyby fotografie. I dobrze, bo w zastosowaniu biurkowym kilka dodatkowych gramów działa na jego korzyść. Grubszy przewód słuchawkowy czy interkonekt nie przesuwa urządzenia po blacie (pomagają w tym też maleńkie gumowe nóżki), a pokrętło można obsługiwać jedną ręką, bez przytrzymywania obudowy. Jest w tym pewna przyjemna sprzeczność - konstrukcja nadal bez problemu mieści się w torbie, ale podczas pracy nie zachowuje się jak lekki gadżet przyczepiony do kabla. Świetne wrażenie robi też jakość wykonania obudowy. Aluminiowe panele są sztywne, spasowanie elementów bardzo dobre, a całość wygląda tak, jak powinna wyglądać elektronika, którą będziemy regularnie przewozić i podpinać do różnych systemów.

Zawartość pudełka jest zdecydowanie skromniejsza niż możliwości samego urządzenia. Oprócz dania głównego znajdziemy tu tylko kilka dokumentów i małe pudełko z uśmiechniętą buźką. Serio, zamiast standardowego napisu "Accessories" producent dał w tym miejscu naklejkę z emotką i napisem "Thank you!". W niewielkim kartoniku umieszczono trzy krótkie przewody w stosunkowo grubym oplocie. Są to USB-A-USB-C, USB-C-USB-C oraz USB-C-Lightning. Można powiedzieć, że to taki pakiet podstawowy, ale w urządzeniu tej klasy chętnie zobaczyłbym w komplecie jakieś etui, chociażby coś w stylu silikonowego rękawa. iFi Audio oczywiście przygotowało dedykowany pokrowiec z miękką wyściółką, wycięciem na ekran i systemem MagSafe ułatwiającym połączenie iDSD GR 2 ze smartfonem. Tyle że trzeba go dokupić osobno, a w Polsce kosztuje około 219 zł. Nie jest to koszt dramatyczny w stosunku do ceny urządzenia, ale skoro konstrukcja wyraźnie zachęca do częstego przewożenia, taki dodatek wydaje się niemal naturalną częścią wyposażenia. No, chyba że użytkowanie tego sprzętu poza domem traktujemy jako opcję, z której raczej nie będziemy zbyt często korzystać, a nasz plan obejmuje głównie podłączenie DAC-a do komputera i używanie go w roli wzmacniacza słuchawkowego, ewentualnie zabieranie go do innego pokoju lub na kanapę, gdy zechcemy zrelaksować się, podpinając iDSD GR 2 do telefonu za pomocą kabla lub przez Bluetooth.

Największą różnicę w stosunku do Gryphona odczujemy jednak nie podczas przenoszenia urządzenia, ale zaraz po jego włączeniu. Stary model miał ekran, lecz pełnił on głównie rolę informacyjną. W GR 2 wyświetlacz stał się pełnoprawnym elementem interfejsu. Kolorowy OLED jest dotykowy i pokazuje praktycznie wszystko, co może nas zainteresować w trakcie pracy - wybrane źródło, format i częstotliwość próbkowania, poziom głośności, gain, aktywny filtr, K2 lub K2HD, XBass, XSpace oraz stan baterii. Przy tak rozbudowanym urządzeniu jest to zmiana bardzo potrzebna, bo wcześniejsza metoda obsługi za pomocą kilku przycisków i kombinacji przełączników zaczynałaby przypominać sterowanie sprzętem laboratoryjnym. Tutaj większość informacji mamy przed oczami i po krótkim okresie przyzwyczajenia nie trzeba już pamiętać, który kolor diody albo dłuższe przytrzymanie oznacza konkretną funkcję. Menu samo znika po mniej więcej dziesięciu sekundach, ekran można przyciemnić lub zablokować, więc nie zamienia się on również w świecącą zabawkę, kiedy chcemy po prostu słuchać muzyki. Maleńką niedogodnością jest fakt, że gdy urządzenie leży na biurku, dostęp do potencjometru mamy właściwie tylko od góry, więc regulacja głośności jest problematyczna. Po jakimś czasie odkryłem, że najwygodniej robić to kciukiem. Rozumiem jednak, że pokrętło musiało zostać zabezpieczone, aby nie było pierwszym elementem, który urwie się, gdy będziemy nieostrożnie wyjmować DAC-a z kieszeni i o coś zahaczymy. Nawiasem mówiąc, opisywanym przetwornikiem możemy sterować również za pomocą aplikacji iFi Audio Nexis. To coś w rodzaju pilota, który odpalamy na telefonie lub tablecie. Apka przydaje się wtedy, kiedy urządzenie stoi dalej od nas albo pracuje jako źródło w większym systemie. I bardzo dobrze, bo elektronika audio żyje zwykle znacznie dłużej niż mobilne aplikacje. Tutaj nawet gdyby za kilka lat oprogramowanie przestało być rozwijane, podstawowa funkcjonalność nie zniknie razem z nim.

Nie wszystko udało się rozwiązać równie intuicyjnie. Napisy przy gniazdach są ciemne i w słabszym świetle potrafią zlewać się z obudową, a obsługa gainu wymaga krótkiego przyzwyczajenia. Znacznie lepiej wypada samo sterowanie głośnością. Niewielkie pokrętło przyjemnie klika pod palcami i otrzymało wyraźną, podświetlaną strzałkę, która w przypadku analogowego potencjometru pozwalałaby od razu zorientować się w sytuacji, ale ponieważ tutaj gałka obraca się dookoła, sama jej pozycja niewiele nam powie. Dlatego też owa strzałka zmienia kolor co ileś kroków. Jeżeli chcemy dobrze się w tym orientować, kolejność barw będziemy musieli zapamiętać, ponieważ najpierw dioda jest niebieska, potem fioletowa, turkusowa, zielona, żółta, a na samym szczycie skali czerwona. Charakterystyka pracy potencjometru jest bardzo gładka i spokojna na początku, co okazuje się bardzo przydatne z czułymi dokanałówkami. Nie ma nagłego skoku z ciszy do poziomu, przy którym trzeba natychmiast cofać pokrętło. Balans kanałów przy małej głośności pozostaje bardzo dobry. iDSD GR 2 oferuje także funkcję Volume Sync, czyli możliwość synchronizacji poziomu z kompatybilnym źródłem USB lub Bluetooth. Funkcja jest domyślnie wyłączona i to akurat rozsądne, bo przy wzmacniaczu tej mocy warto świadomie zdecydować, kiedy telefon albo komputer ma przejąć kontrolę nad głośnością.

Rozmieszczenie gniazd zdradza natomiast, że projektanci widzieli to urządzenie jako coś znacznie bardziej uniwersalnego niż tylko dodatek do telefonu. Wejście USB-C służące do transmisji danych oddzielono od drugiego portu USB-C przeznaczonego do zasilania i ładowania. W zastosowaniu stacjonarnym to rozwiązanie bardzo wygodne - komputer nie musi jednocześnie obsługiwać danych i dostarczać energii, a do osobnego gniazda możemy podpiąć ładowarkę albo zewnętrzne źródło 5 V. Obok znajduje się wejście S/PDIF przyjmujące sygnał optyczny i współosiowy. Dzięki temu iDSD GR 2 można połączyć z transportem CD, odtwarzaczem sieciowym, telewizorem albo innym klasycznym źródłem cyfrowym bez używania USB. Już ten zestaw wystarczyłby, aby urządzenie dobrze sprawdzało się przy biurku, ale iFi Audio poszło dalej i dodało jeszcze wejścia analogowe 4,4 i 3,5 mm. W takim układzie sekcja cyfrowa jest całkowicie omijana, a iDSD GR 2 pracuje wyłącznie jako wzmacniacz słuchawkowy. Jeżeli więc mamy ulubiony zewnętrzny DAC, gramofonowy przedwzmacniacz z odpowiednim wyjściem albo inne źródło analogowe, nie musimy z niego rezygnować.

Ta elastyczność działa także w przeciwnym kierunku. GR 2 może służyć jako DAC lub niewielki przedwzmacniacz dla większego systemu. Wyjścia 4,4 i 3,5 mm mogą pracować w trybie liniowym, przy czym to zbalansowane osiąga według specyfikacji 4,37 V, a niezbalansowane 2,20 V. Ich impedancja wynosi odpowiednio nie więcej niż 205 i 105 omów. W praktyce oznacza to, że po powrocie z podróży nie trzeba odkładać urządzenia do szuflady. Można podłączyć je do wzmacniacza zintegrowanego, końcówki mocy, aktywnych monitorów albo systemu biurkowego i wykorzystać tę samą sekcję DAC-a, z której korzystaliśmy ze słuchawkami. Takie rozwiązanie może wydawać się mało istotne komuś, kto potrzebuje jedynie urządzenia do telefonu, ale dla użytkownika budującego jeden elastyczny system jest jednym z mocniejszych argumentów przemawiających za opisywanym modelem.

Do podobnych wniosków prowadzi moduł łączności bezprzewodowej. Bluetooth 5.4 obsługuje aptX Lossless, aptX Adaptive, aptX, LDAC, LHDC/HWA, AAC i SBC, a instrukcja wymienia dodatkowo aptX HD. Najbardziej interesujący jest oczywiście aptX Lossless, który przy kompatybilnym źródle pozwala przesłać materiał 16 bit/44,1 kHz bez stratnej kompresji. Nie znaczy to, że USB staje się zbędne, szczególnie gdy korzystamy z plików wysokiej rozdzielczości albo chcemy uzyskać możliwie najlepsze warunki do krytycznego odsłuchu. W codziennym użytkowaniu bezprzewodowe połączenie przestaje jednak być wyłącznie wygodnym kompromisem. Telefon może zostać w kieszeni albo na drugim końcu pomieszczenia, podczas gdy iDSD GR 2 leży przy słuchawkach, a jakość transmisji jest na tyle dobra, że przy pracy czy wieczornym słuchaniu nie czuje się potrzeby natychmiastowego sięgania po kabel. Przy urządzeniu tych rozmiarów jest to szczególnie istotne, bo Bluetooth pozwala korzystać z niego wygodnie bez tworzenia z telefonu i DAC-a sztywnego, połączonego przewodami pakietu.

W tym miejscu warto wspomnieć o zasilaniu. Wbudowany akumulator litowo-polimerowy ma pojemność 4900 mAh, a producent podaje, że pełne naładowanie wystarcza na około siedem godzin pracy. Nie jest to wynik szczególnie imponujący w czasach, gdy niewielkie urządzenia bezprzewodowe potrafią działać znacznie, znacznie dłużej, ale porównanie nie jest do końca uczciwe. iDSD GR 2 ma rozbudowaną sekcję analogową i przy trudnych słuchawkach moc wyjściowa dochodzi do jednego wata, co musi kosztować energię. W rzeczywistości z rozsądnymi słuchawkami faktycznie można zbliżyć się do tych siedmiu godzin pracy, natomiast w konfiguracji z trudnymi do napędzenia nausznikami, wysokim poziomem głośności i trybem Turbo czas pracy wyraźnie się skraca. Bardziej interesujące od samej pojemności baterii są tryby przeznaczone do pracy przy biurku. Hybrid Mode pozwala korzystać przede wszystkim z zewnętrznego zasilania, pozostawiając akumulator jako bufor przy większym chwilowym zapotrzebowaniu na prąd. Battery Health Mode ogranicza ładowanie w okolice 90%, kontrolując przy tym temperaturę i napięcie, dzięki czemu urządzenie nie musi spędzać całych miesięcy z ogniwem stale utrzymywanym na maksimum. Przy wydajnym zasilaczu pełne ładowanie zajmuje około 3-4 godzin, przy słabszym może wydłużyć się nawet do 7-8. W sprzęcie, który prawdopodobnie dużą część życia spędzi podłączony do komputera, takie rozwiązanie wydaje mi się wystarczające.

Szeroki zakres zastosowań wymagał również rozwiązania problemu słuchawek o różnych parametrach. Jednego dnia możemy bowiem podłączyć niezwykle skuteczne dokanałówki, następnego klasyczne 32-omowe nauszniki, a później trudniejsze planary albo modele o impedancji dochodzącej do kilkuset omów. iDSD GR 2 ma trzy poziomy wzmocnienia - iEMatch -12 dB, Normal 0 dB i Turbo +6 dB. iEMatch pozwala przesunąć użyteczny zakres regulacji w dół i jednocześnie ograniczyć szum przy bardzo czułych konstrukcjach. Turbo robi dokładnie odwrotnie, dając większy zapas dla trudniejszych słuchawek. Przy normalnym ustawieniu impedancja wyjściowa pozostaje bardzo niska - do 0,4 oma dla 4,4 mm i 0,2 oma dla 3,5 mm - więc wzmacniacz nie powinien istotnie wpływać na charakterystykę większości modeli. Po aktywowaniu iEMatch wartość rośnie do około 4,5 oma, co w przypadku niektórych wieloprzetwornikowych dokanałówek może już delikatnie zmieniać równowagę tonalną. Nie jest to powód, żeby z tej funkcji rezygnować, lecz lepiej traktować ją jako narzędzie do rozwiązania konkretnego problemu (szumu albo zbyt małego zakresu regulacji) niż jako automatyczny tryb dla każdej pary IEM-ów.

XBass, XSpace, K2, K2HD, trzy tryby wzmocnienia, filtry cyfrowe - jest tego sporo. Jeśli ktoś lubi eksperymentować, ma się czym bawić, a jeśli nie, to iDSD GR 2 tak naprawdę nie wymaga ciągłego grzebania w menu, aby grał dobrze.

Na wyposażeniu mamy oczywiście firmowe układy XBass i XSpace. Oba działają w domenie analogowej, a więc nie są kolejnymi cyfrowymi presetami zaszytymi w DSP. XBass służy do uzupełnienia najniższego zakresu i przy pewnych słuchawkach może być naprawdę użyteczny. Niektóre otwarte konstrukcje mają świetną szybkość, przestrzeń i przejrzystość, ale przy cichym słuchaniu zostawiają odrobinę niedosytu na samym dole. W takim przypadku dodanie masy jest znacznie ciekawsze niż uruchamianie programowego korektora w każdym źródle osobno. Trzeba tylko pamiętać, że dodatkowa energia nie pojawia się bez żadnych konsekwencji - bas staje się bardziej miękki i nie jest już tak konturowy jak bez tej funkcji. XSpace ingeruje w innym miejscu. Poszerza perspektywę i próbuje odsunąć źródła od środka głowy, przez co słuchawki mogą zabrzmieć mniej "słuchawkowo". Efekt zależy jednak mocno od samego modelu i nagrania. Z konstrukcją o ciasnej scenie bywa bardzo przyjemny, natomiast z szeroko grającymi słuchawkami może już zbyt mocno zmienić pozycję wokalu i proporcje między planami. Na deser zostają cztery filtry cyfrowe - Bit-Perfect, GTO, Minimum Phase i Standard. Tu nie ma potrzeby budowania wielkiej filozofii, bo różnice są mniejsze niż przy XBass, XSpace czy K2HD, ale nie są całkowicie teoretyczne. Standard daje nieco twardsze, bardziej wyraziste kontury, Minimum Phase prowadzi dźwięk odrobinę płynniej, GTO delikatnie zmienia sposób budowania przestrzeni, a Bit-Perfect wydaje się najbardziej naturalnym punktem wyjścia. Najrozsądniej poświęcić filtrom trochę czasu na początku, wybrać wariant pasujący do reszty systemu i później zwyczajnie o nim zapomnieć. Jeśli ktoś lubi eksperymentować, ma się czym bawić, a jeśli nie, to iDSD GR 2 tak naprawdę nie wymaga ciągłego grzebania w menu, aby grał dobrze.

Najwięcej wyjaśnienia wymaga K2/K2HD, bo nazwa niewiele mówi osobie, która wcześniej nie interesowała się takimi rozwiązaniami. Korzenie technologii sięgają końca lat osiemdziesiątych, kiedy jakość cyfrowego zapisu i konwersji pozostawiała znacznie więcej do życzenia niż dziś. K2 rozwijano jako zestaw metod mających ograniczyć część niekorzystnych skutków przetwarzania cyfrowego, a nowsze odmiany rozszerzały tę ideę o rekonstrukcję struktury harmonicznej. W praktyce algorytm nie "odzyskuje" informacji, które zniknęły z pliku - nie ma przecież wiedzy o tym, jak dokładnie wyglądał sygnał przed konwersją czy kompresją. Analizuje jednak istniejący przebieg i na jego podstawie odtwarza określone właściwości harmoniczne i czasowe, które mogą zmienić fakturę, wypełnienie i sposób wybrzmiewania dźwięków. W iDSD GR 2 nie jest to jeden uniwersalny proces działający dla każdego sygnału w identyczny sposób. K2 obsługuje PCM od 44,1 do 96 kHz bez upsamplingu. K2HD pracuje z materiałem PCM do 192 kHz, a w określonych warunkach łączy swoje działanie z przepróbkowaniem i filtrem GTO. Po przekroczeniu obsługiwanego zakresu urządzenie przechodzi automatycznie na Bit-Perfect, natomiast natywny DSD nie jest poddawany obróbce K2HD. Warto o tym wiedzieć przed rozpoczęciem eksperymentów. W przeciwnym razie łatwo przełączać tę samą funkcję przy różnych plikach i dziwić się, że raz efekt jest słyszalny, a innym razem praktycznie znika. Z punktu widzenia użytkownika najważniejsze jest jednak to, że K2 nie działa jak zwykła korekcja. Nie dostajemy nagle więcej góry czy basu. Zmiany są znacznie subtelniejsze, do czego wrócę przy opisie brzmienia.

iFi Audio iDSD GR 2

Brzmienie

Z urządzeniami oferującymi tak wiele możliwości istnieje pewna pokusa, aby pierwszy odsłuch zamienić w zabawę ustawieniami. Kilka minut z XBass, później XSpace, następnie K2HD, filtry, inne wyjście i po godzinie wiemy już całkiem sporo o menu i korektorach, a wciąż niewiele o samym sprzęcie. Dlatego też iDSD GR 2 najlepiej poznawać od drugiej strony. Po wyłączeniu wszystkich dodatków otrzymujemy czysty punkt odniesienia, a dopiero później można sprawdzać, jak poszczególne układy zmieniają ten obraz. I teraz najlepsza wiadomość - takie podejście jasno pokazuje, że wspomniane dodatki nie zostały użyte do maskowania przeciętnego toru. Bazowe brzmienie jest dojrzałe, kompletne i bardzo dobrze zestrojone. Charakteryzuje się leciutko ocieploną barwą, świetną dynamiką i wysokiej próby rozdzielczością, ale nie jest ani rozjaśnione, ani miękkie, ani ciemne. Góra jest otwarta, ale ma też odrobinę gładkości, dzięki czemu nie staje się agresywna. Dzięki głębokim i mięsistym niskim tonom dźwięk jest też dobrze dociążony. Dominuje jednak poczucie, że brzmienie jest prawidłowe, neutralne i rzetelne. Przy domyślnych, fabrycznych ustawieniach dostajemy po prostu zdrowe podejście do muzyki. Dynamika, przejrzystość, przestrzeń, potężny bas - to wszystko także słychać, ale brzmienie jest też namacalne i prawdziwe, panuje w nim większy porządek niż w starszych urządzeniach iFi, którym czasami zarzucano sztuczność, przykrywanie nagrań grubą warstwą własnego charakteru. iDSD GR 2 nadal nie próbuje być laboratoryjnie sterylny, ale znacznie lepiej łączy tę naturalnie przyjemną barwę z kontrolą i rozdzielczością.

Najłatwiej usłyszeć to w dole pasma. Bas jest mocny i fizyczny, ale nie został sztucznie napompowany. Schodzi nisko i ma wystarczającą masę, aby duże słuchawki nie brzmiały zbyt lekko, jednocześnie zachowując bardzo dobrą kontrolę. Ważniejsze jest jednak to, co dzieje się po pierwszym uderzeniu. iDSD GR 2 nie skraca niskich tonów w pogoni za efektowną szybkością, więc każdy dźwięk pojawiający się w tym zakresie ma przede wszystkim odpowiednią masę, grubość, ciało. Nie jest to ani jednostajne buczenie, ani rytmiczny, ale pozbawiony wypełnienia bas, który przypomina kopanie w kartonowe pudło. Co tu dużo mówić, iDSD GR 2 potrafi wspaniale mruczeć. W brzmieniu kontrabasu słychać rezonans wielkiego pudła, stopa perkusyjna ma zarówno atak, jak i późniejsze wybrzmienie, a w elektronice można śledzić fakturę bardzo niskich dźwięków zamiast otrzymywać jedynie porcję energii o niewiadomej strukturze. Bas potrafi przyłożyć, ale nigdy nie odnosi się wrażenia, że jego podstawowym zadaniem jest zaimponowanie słuchaczowi w pierwszych trzydziestu sekundach. Jeżeli nagranie jest oszczędne w najniższym zakresie, iFi Audio tego nie zamaskuje. Nie wyprodukuje subwooferowego basu tam, gdzie nigdy go nie było. Ale jeżeli w danym nagraniu niskich tonów jest pod dostatkiem, urządzenie odda je z odpowiednią skalą. W oczywisty sposób odbija się to na zachowaniu podłączonych do iDSD GR 2 słuchawek. Nawet tak średnio-wysokotonowe nauszniki jak Grado SR60 lub Sennheisery HD 600 pokazały w tym zakresie więcej niż zwykle. Te obdarzone tłustszym, pełniejszym brzmieniem, jak Musical Fidelity MF-100 czy Denon AH-MM400, na szczęście nie zaczęły walić basem jak szalone. Testowany przetwornik delikatnie to i owo podkręcił, ale nawet z tym niewielkim bonusem niskie tony spokojnie wyrabiały się na zakrętach, zachowując energię, sprężystość i timing.

Jeszcze ciekawsza jest średnica, bo moim zdaniem właśnie tutaj najlepiej słychać, co ma do zaoferowania i za co lubiany jest Burr-Brown PCM1795. Konstruktorzy iFi Audio wykorzystali naturalne atuty tego układu. Nie próbowali na siłę osiągnąć wrażenia szczegółowości przez wyostrzenie krawędzi. Wokale są czytelne i bogate w drobne informacje, ale jednocześnie mają właściwą objętość. Głos nie przypomina płaskiego rysunku zawieszonego między kanałami. Ma swoją masę, fakturę i relację z pogłosem. To samo dotyczy instrumentów akustycznych. iDSD GR 2 dobrze różnicuje barwy, nie rozbijając jednocześnie muzyki na serię pojedynczych stuknięć i cichych trzasków. Można skupić się na drobnych detalach, lecz równie łatwo jest przestać o nich myśleć i słuchać całego wykonania. Ta umiejętność wydaje się ważniejsza niż sama ilość przekazywanych przez sprzęt informacji, bo wiele współczesnych DAC-ów potrafi zademonstrować rozdzielczość w sposób, który po dłuższym czasie zaczyna przypominać oglądanie obrazu z ostrością podkręconą tak, że krawędzie zaczynają wręcz świecić. Tutaj takich atrakcji nie ma, co bardzo korzystnie wpływa na długofalowe odsłuchy.

Zbierając informacje do niniejszego testu, trafiłem na głosy, że iDSD GR 2 gra analogowo. Analizując to, co ten przetwornik pokazuje w zakresie średnich tonów, trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, a jeszcze lepiej zrozumieć jego sens, jeśli odetniemy je od stereotypowych skojarzeń. Nie chodzi tu o wyraźnie przyciemniony dźwięk czy przesłodzenie mające nawiązywać do brzmienia wzmacniaczy lampowych. Bardziej chodzi tu o płynność i ciągłość prezentacji. Poszczególne informacje pozostają częścią przedstawienia, a nie osobnymi punktami na mapie. Niczym dobre opowiadanie, każdy dźwięk ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie, zamiast składać się wyłącznie z mocno podkreślonego ataku. Dzięki temu średnica jest jednocześnie nasycona i dobrze różnicowana. To właśnie ta cecha sprawia, że po pierwszym wrażeniu, że iDSD GR 2 gra przyjemnie ciepło, szybko dostrzegamy, że nie są to tanie sztuczki albo jakieś dziwne przesunięcie tonalne, ale raczej sposób organizowania całego obrazu i naturalna cecha świetnego DAC-a, jaki siedzi w środku.

Na takim rzetelnym podejściu do tematu korzysta także rozdzielczość. iDSD GR 2 pokazuje dużo, ale nie zmusza słuchacza do odbierania wszystkiego naraz. Drobne różnice w artykulacji, ruch palców po strunie czy subtelne zmiany intensywności wokalu są wyraźne, lecz nie zostają sztucznie wypchnięte do przodu. Wydaje mi się, że tutaj również słychać wyraźny postęp w stosunku do starszych urządzeń iFi Audio, które mimo wysokiego ogólnego poziomu były trochę efekciarskie. W szybkim odsłuchu jaśniejsze urządzenie może początkowo wydać się bardziej szczegółowe, bo łatwiej wskazać pojedynczy talerz czy szmer w tle. Po dłuższym kontakcie iDSD GR 2 pokazuje jednak, że rozdzielczość nie musi iść w parze z ostrzejszym rysunkiem. Sporo informacji pojawia się w głębi sceny i w strukturze samych dźwięków, a ciemniejsze tło pozwala je odnaleźć bez ciągłego bombardowania słuchacza detalami. Wysokie tony dobrze wpisują się w ten charakter. Nie są wycofane ani schowane za ciepłą średnicą, dzięki czemu iDSD GR 2 nie należy do urządzeń, które osiągają "muzykalność" przez zwykłe przygaszenie góry. Blachy zachowują metaliczność i energię, sybilanty nie znikają, dźwięk ma w sobie sporo świeżego powietrza. Jednocześnie krawędzie są gładkie i pozbawione nieprzyjemnej ziarnistości. W długich sesjach ma to ogromne znaczenie, szczególnie z bardzo przejrzystymi słuchawkami. Można słuchać głośniej, nie dochodząc po godzinie do momentu, w którym każdy talerz zaczyna drażnić.

Ciekawy charakter iDSD GR 2 rozciąga się nawet na przestrzeń. Chwilami można odnieść wrażenie, że urządzenie operuje bardziej głębią niż szerokością sceny. Oczywiście dźwięk potrafi wyjść szeroko poza głowę, jeśli pozwalają na to słuchawki i nagranie, ale znacznie ciekawsze jest rozmieszczenie źródeł w kolejnych planach. Wokal może znajdować się przed zespołem, instrumenty w drugim rzędzie pozostają czytelnie odsunięte, a za nimi nadal słychać informacje o pomieszczeniu. Dzięki temu nawet duży skład nie zamienia się w płaską panoramę. Wszystkie źródła mają objętość i zajmują określone miejsce, zamiast wisieć na jednej linii. W gęstych aranżacjach łatwiej śledzić kilka partii jednocześnie, a scena zachowuje porządek również wtedy, kiedy muzyka zaczyna robić się naprawdę skomplikowana.

Jeśli zaś chodzi o dynamikę, trzeba przede wszystkim wziąć poprawkę na charakterystykę pracy potencjometru. Z większością wykorzystanych w teście słuchawek do poziomu 40-50, a więc do połowy skali, działo się raczej niewiele. Dźwięk był spokojny, równy, gładki, nie miał wybuchowego temperamentu i nic nie zdradzało, że po przekroczeniu pewnego poziomu urządzenie może nagle zamienić się w bestię. A właśnie tak się stało. Kiedy wyświetlacz pokazał 60-70, zaczęła się jazda bez trzymanki. Zupełnie jakby iDSD GR 2 włączył jakieś turbodoładowanie, wyszedł z trybu oszczędzania energii i przełączył się w tryb koncertowy. Dopiero potem zacząłem dostrzegać, że przy cichszym słuchaniu również słychać, że ta moc wciąż gdzieś tam drzemie. Niewielkie zmiany natężenia, drobne różnice w artykulacji czy sposób prowadzenia wokalu pozostają czytelne, dzięki czemu nie trzeba podkręcać głośności, aby poczuć rytm i napięcie nagrania. Ma to szczególne znaczenie w muzyce akustycznej i kameralnej, gdzie duże skoki dynamiczne pojawiają się rzadziej, a cała ekspresja opiera się właśnie na drobnych zmianach. iDSD GR 2 radzi sobie z nimi bardzo naturalnie. Nie wyciąga ich na pierwszy plan, ale nie pozwala też, aby zginęły pod warstwą lukru. Mimo to jeśli naprawdę chcemy usłyszeć, co w trawie piszczy, najlepiej jest - zachowując zdrowy rozsądek - dołożyć troszkę do tego biurkowo-kieszonkowego pieca. W końcu jeśli mamy na głowie słuchawki, nikomu nie powinno przeszkadzać, że słuchamy muzyki odrobinę głośniej.

Większość osób zapewne wybierze domyślne ustawienia, co swoją drogą dobrze świadczy o iDSD GR 2. Ja przez większą część testu właśnie tak go używałem, a korzystając ze słuchawek zamkniętych, mających tendencję do upychania dźwięku wewnątrz czaszki, korzystałem z funkcji XSpace i czułem się, jakbym przesiadł się na otwarte nauszniki oferujące świetną, szeroką scenę, choć dziwnym trafem nie przepuszczające dźwięków otoczenia do środka.

Skoro kluczowe kwestie mamy już omówione, przejdźmy do zabawy "gadżetami". Podkreślam, że z większością dobrych słuchawek włączanie różnych funkcji nie będzie potrzebne, ale skoro są, grzechem byłoby ich nie wypróbować. XBass działa naprawdę konkretnie. Sprawdzi się przede wszystkim z nausznikami o lekkim, swobodnym brzmieniu. Potrafi bardzo dobrze uzupełnić fundament, szczególnie podczas cichego słuchania, kiedy fizjologia słuchu sprawia, że zaczynamy odbierać bas mniej intensywnie. Z konstrukcjami obdarzonymi solidnym dołem rezultat może być jednak przesadzony, a dodatkowa masa będzie szła w parze z utratą precyzji i sprężystości. O wiele bardziej spodobał mi się system XSpace. Jego działanie nie jest bowiem tak silne jak w przypadku podbicia basu, a przynajmniej nie jest to jakiś dziwny "poszerzan scenianu", który powoduje wrażenie zagubienia, rozwala przestrzeń na kawałki i daje poczucie, jakby słuchawki pracowały w przeciwfazie. XSpace owszem rozpycha scenę na boki, ale robi to w dość kulturalny i naturalny sposób. W przypadku słuchawek brzmiących zbyt ciasno efekt bywa bardzo atrakcyjny, bo dźwięk wyraźnie odsuwa się od środka głowy i robi się bardziej swobodny. Z konstrukcjami, które już same doskonale radzą sobie z przestrzenią albo wręcz prezentują efektowny, trójwymiarowy dźwięk, korekta może być niewskazana, choć w dużej mierze zależy to też od nagrania, bo niektórych realizacji nawet doskonałe słuchawki nie uratują, a XSpace może wyraźnie pomóc. Większość osób zapewne wybierze pierwotne, domyślne ustawienia, co swoją drogą dobrze świadczy o iDSD GR 2. Ja przez większą część testu właśnie tak go używałem, a korzystając ze słuchawek zamkniętych, mających tendencję do upychania dźwięku wewnątrz czaszki, korzystałem z funkcji XSpace i czułem się, jakbym przesiadł się na otwarte nauszniki oferujące świetną, szeroką scenę, choć dziwnym trafem nie przepuszczające dźwięków otoczenia do środka. Jeśli mam być szczery, jest to świetna sprawa i akurat ten system totalnie aprobuję.

W tym momencie można wrócić do K2 i K2HD. Wystarczy krótkie porównanie, aby zrozumieć, co właściwie ta funkcja robi. Jeśli chodzi o pierwszy, delikatniejszy tryb, nie ma tu prostego efektu korektora. Po aktywacji K2 nie przybywa basu, góra nie wyskakuje do przodu, a scena nie zwiększa swoich rozmiarów. Zmienia się raczej wewnętrzna struktura dźwięku. Wokale robią się odrobinę pełniejsze, wybrzmienia bardziej nasycone, a twardsze cyfrowe krawędzie uspokajają się bez wyraźnego przyciemniania prezentacji. Różnica może być interesująca, szczególnie jeśli nagranie samo w sobie jest trochę suche i płaskie. W nowoczesnych, bogatych realizacjach czasami wolę ustawienie podstawowe, bo pozostawia więcej bezpośredniości i trochę lepiej pokazuje kontury. Mimo to akurat K2 jest tą zabawką, z której nawet od czasu do czasu bym korzystał. Jej drugi poziom, K2HD, to już trochę inna para kaloszy. Tutaj pojawia się już wyraźne doświetlenie wysokich częstotliwości. Efekt jest podobny do działania funkcji XBass, tylko na drugim końcu skali. Innymi słowy, jeśli ktoś chce mieć korektor w kształcie litery "V", jednoczesna aktywacja funkcji XBass i K2HD właśnie takie wrażenia mu zapewni. Może to być oczywiście remedium na słuchawki o ciemnym, przygaszonym, mocno zagęszczonym brzmieniu, więc może to dobrze, że i taki gadżet znalazł się na pokładzie iDSD GR 2.

Bardziej subtelne w działaniu są natomiast filtry cyfrowe. Standard daje trochę twardsze kontury, Minimum Phase prowadzi muzykę płynniej, GTO delikatnie wpływa na przestrzeń, a Bit-Perfect jest najbardziej oczywistym ustawieniem neutralnym. Po kilku dniach przestaje się jednak o nich myśleć. W praktyce charakter słuchawek i aktywacja K2 lub K2HD mają znacznie większy wpływ na odbiór całości. Ostatecznie największym atutem GR 2 jest bowiem spójność. Można długo analizować bas, średnicę, górę, scenę i dynamikę, ale najprzyjemniejszy moment przychodzi wtedy, kiedy przestajemy to robić. iDSD GR 2 nie próbuje ustanowić rekordu w analityczności i nie przypomina nam co kilka minut, z jak zaawansowanego przetwornika korzystamy. Muzyka ma właściwą masę, rytm, przestrzeń i barwę, a dodatkowe funkcje pozostają w odwodzie na sytuacje, w których konkretne słuchawki albo nagranie rzeczywiście potrzebują drobnej korekty. Mamy więc jak najbardziej zdrową sytuację - najpierw dobrze zestrojony tor, z którego przez większość czasu będziemy korzystać na ustawieniach fabrycznych, a później, kiedy fantazja nas poniesie, cały zestaw narzędzi do jego modyfikowania.

iFi Audio iDSD GR 2

Budowa i parametry

iFi Audio iDSD GR 2 to kompaktowe urządzenie łączące w sobie przetwornik cyfrowo-analogowy, wzmacniacz słuchawkowy, przedwzmacniacz i odbiornik Bluetooth. Po zdjęciu zewnętrznej warstwy funkcji najważniejszą zmianą konstrukcyjną pozostaje zastosowanie Burr-Browna PCM1795. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać dość przewrotnie - w czasach, kiedy wielu producentów chwali się najnowszymi kośćmi ESS czy AKM i wprowadza kolejne oznaczenia szybciej, niż użytkownicy zdążą zapamiętać poprzednie, iFi Audio sięgnęło po układ dobrze znany i daleki od rynkowej świeżości, chętnie stosowany na przykład w odtwarzaczach płyt kompaktowych. PCM1795 ma różnicowe wyjście prądowe, co daje projektantowi znacznie większą swobodę w kształtowaniu dalszej części toru. Z kości nie wychodzi gotowy sygnał napięciowy przeznaczony od razu do wzmocnienia. Potrzebny jest zewnętrzny układ zamieniający prąd na napięcie. Właśnie ten etap, wraz z filtrowaniem, zasilaniem i późniejszą sekcją analogową, ma ogromny wpływ na końcowy rezultat. iFi Audio opracowało własny konwerter I/U, a następnie poprowadziło sygnał przez przebudowaną, w pełni zbalansowaną część analogową. Zbalansowana architektura nie ogranicza się do ostatniego odcinka przed gniazdem 4,4 mm, ale obejmuje również wcześniejsze etapy, w tym przedwzmacniacz, regulację poziomu i sekcję wzmacniacza słuchawkowego. W torze pracują op-ampy klasy A, a sam iEMatch został przeprojektowany z wykorzystaniem MOSFET-ów o niskiej impedancji.

W sekcji USB zastosowano nowszy XMOS XU316, zastępujący układ XU216 stosowany wcześniej. iDSD GR 2 przyjmuje PCM do 768 kHz oraz natywny DSD do DSD512. Trzeba tylko pamiętać, że liczby te opisują możliwości całego toru wejściowego, a nie bezpośrednią częstotliwość pracy samego PCM1795. Dodatkowo po drodze mogą działać filtry i K2/K2HD, czyli technologia opracowana przez JVC Kenwood, którą iFi Audio z lubością wykorzystuje także w innych urządzeniach. Podobnie należy rozumieć określenie 32-bit. Mówi ono o szerokości obsługiwanych danych, a nie o trzydziestu dwóch realnych bitach rozdzielczości na wyjściu analogowym. Przy deklarowanym odstępie sygnału od szumu wynoszącym 115 dBA rzeczywisty zakres dynamiczny całego toru jest oczywiście znacznie mniejszy, jak w każdym realnym urządzeniu audio.

Stopień wzmacniający oferuje znacznie większy zapas niż u poprzednika. Z wyjścia 4,4 mm uzyskujemy 6,94 V i 1513 mW przy 32 Ω, a przy 600 Ω jest to 8,60 V i 119 mW. Z gniazda 3,5 mm odpowiednie wartości wynoszą 4,26 V i 567 mW przy 32 Ω oraz 4,27 V i 30 mW przy 600 Ω. W instrukcji pojawia się również większa wartość - około 2173 mW - ale odnosi się ona do mocy chwilowej. Jeżeli chcemy porównywać GR 2 z innymi wzmacniaczami w uczciwy sposób, należy posługiwać się wartością 1513 mW RMS przy 32 Ω. W stosunku do Gryphona moc wzrosła mniej więcej o połowę, co w praktyce jest już zmianą na tyle dużą, że widać ją nie tylko na papierze. Producent deklaruje odstęp sygnału od szumu i zakres dynamiczny na poziomie co najmniej 115 dBA. THD+N wyjścia liniowego ma wynosić 0,0005%, natomiast dla sekcji słuchawkowej podano mniej niż 0,006% w określonych warunkach przy obciążeniu 16 Ω. Pasmo przenoszenia sięga od 20 Hz do 45 kHz przy spadku 3 dB.

Ciekawie wygląda również sam przebieg sygnału wewnątrz urządzenia. Ten ze źródeł cyfrowych - USB, S/PDIF i Bluetooth - trafia najpierw do sekcji, gdzie odbywa się wybór filtra i ewentualne przetwarzanie K2/K2HD. Następnie sygnał przechodzi przez PCM1795 oraz dedykowany stopień I/U i dopiero wtedy trafia do zbalansowanej części analogowej. XBass i XSpace pracują już po tej stronie toru, podobnie jak regulacja poziomu i wzmacniacz słuchawkowy. Wejścia analogowe, jeśli są wykorzystywane, wchodzą do gry niemal na samym końcu. Dzięki temu konstrukcja rzeczywiście zachowuje się jak kilka urządzeń w jednym. Można korzystać tylko ze wzmacniacza, tylko z DAC-a lub wyjścia liniowego albo z pełnego toru, a analogowe układy kształtowania brzmienia nie są związane wyłącznie ze źródłami cyfrowymi.

Zasilanie jest ostatnim elementem pokazującym, że iDSD GR 2 projektowano nie tylko jako sprzęt mobilny. Akumulator 4900 mAh daje około siedmiu godzin pracy w sprzyjających warunkach, lecz znacznie ważniejsze jest to, co dzieje się po podłączeniu zewnętrznego źródła energii. W Hybrid Mode urządzenie korzysta przede wszystkim z niego, a bateria może dostarczyć dodatkowego prądu w chwilach większego zapotrzebowania na prąd. Battery Health Mode ogranicza maksymalny poziom ładowania do okolic 90% i monitoruje napięcie oraz temperaturę. W świecie przenośnych DAC-ów takie rozwiązanie ma sporo sensu, bo wiele egzemplarzy przez większą część życia będzie stało na biurku, a ciągłe utrzymywanie ogniwa na stu procentach naładowania byłoby w takim scenariuszu kiepskim sposobem eksploatacji. Battery Health Mode jest zatem świetnym rozwiązaniem dla osób, które widzą w iDSD GR 2 przede wszystkim kompetentny sprzęt desktopowy, będący brakującym ogniwem między słuchawkami a komputerem, a jego potencjał mobilny traktujących jako bonus - do okazjonalnego wykorzystania podczas wakacji, wyjazdów służbowych lub świątecznych spędów w rodzinnym gronie.

Werdykt

Najprościej byłoby zakończyć ten test stwierdzeniem, że iDSD GR 2 to kolejne niezwykle udane urządzenie od iFi Audio, ale to by było za proste. Pod wieloma względami - a przede wszystkim pod jednym, kluczowym - model ten wymyka się bowiem dotychczasowemu schematowi. Wygląd? Tu konstruktorzy niczego nowego nie odkryli, bo jest to w zasadzie kopia modelu xDSD Gryphon, w innym, modnym ostatnio kolorze i z wyświetlaczem dotykowym, który eliminuje potrzebę użycia fizycznych przełączników. Funkcjonalność? Tu również nie ma żadnych zaskoczeń, bo iFi Audio w swoim stylu wpakowało do tego sprzętu tyle gniazd, funkcji i gadżetów, że aż ciężko wyobrazić sobie scenariusz, w którym każdy z tych dodatków byłby regularnie wykorzystywany. Dwa gniazda słuchawkowe, wejście analogowe, wyjście liniowe, USB, aplikacja, filtry, K2HD, XBass, XSpace, iEMatch, Bluetooth 5.4 z pełnym wsparciem dla kodeków aptX Lossless oraz LDAC - jest tego co niemiara. Całość została zamknięta w urządzeniu wielkości średniego powerbanka, które zresztą wyposażono w akumulator wystarczający na kilka godzin pracy bez kabla, na przykład jako wzmacniacz słuchawkowy połączony bezprzewodowo z laptopem lub telefonem. I choć coś mi podpowiada, że dla większości osób, które zdecydują się na jego zakup, iDSD GR 2 będzie typowym sprzętem biurkowym, możliwość odłączenia go od zasilania i zabrania ze sobą w dalszą podróż albo po prostu do plecaka, torby lub kieszeni kurtki może być istotnym bonusem. Dzięki temu wysokiej klasy zestaw słuchawkowy możemy uruchomić praktycznie wszędzie. Odpada też konieczność zakupu innego, mniejszego DAC-a lub DAP-a do użytku mobilnego - chyba że naprawdę często słuchamy muzyki poza domem i chcemy mieć pod ręką coś znacznie mniejszego niż iDSD GR 2, jak na przykład FiiO BTR13, Snowsky Echo Nano czy Khadas Tea. Jednak nawet jeśli korzystamy z takich malutkich przetworników czy playerów, od czasu do czasu najdzie nas ochota, by odłączyć iDSD GR 2 od komputera i zabrać go na wycieczkę, abyśmy mogli cieszyć się dźwiękiem wysokiej próby, gdziekolwiek nas poniesie.

To właśnie brzmienie jest bowiem tym elementem, który w mojej ocenie zasługuje w tym przypadku na wyróżnienie. Wszystko zaczęło się od tego, że projektanci iFi Audio podjęli dość odważną decyzję i zamiast jednego z najnowszych przetworników ESS Technology czy AKM-a o wyśrubowanych parametrach wybrali nie najmłodszy układ Burr-Brown PCM1795, ceniony przez audiofilów za naturalny, płynny, muzykalny dźwięk. Wystarczyło dodać do takiego DAC-a dopracowany wzmacniacz, co temu producentowi nigdy akurat nie sprawiało kłopotów, aby stworzyć urządzenie o wyjątkowym - jak na tę kategorię sprzętu i cenę - charakterze. iDSD GR 2 potrafi pokazać jakość, zagrać energicznie i czysto, wydobyć z nagrań mnóstwo szczegółów, przyłożyć basem i tak dalej, ale w jego podejściu słychać też spokój, pewien przyjemny luz i umiejętność skupienia się na tym, aby kontakt z muzyką sprawiał nam przyjemność i mógł trwać zdecydowanie dłużej niż 15-20 minut. Starsze urządzenia iFi Audio - na pewno nie wszystkie, ale część owszem - miały jednak pewną potrzebę udowodnienia użytkownikowi, jak wiele potrafią. Od pierwszych sekund chciały zaprezentować się z jak najlepszej strony, pokazać swemu właścicielowi, że choć nie wydał majątku, to kupił sprzęt, który daje radę, a wręcz rozwala konkurencję. Tutaj już nie ma tego ciśnienia. Można nawet przekornie powiedzieć, że iDSD GR 2 to taki przedstawiciel nowego pokolenia albo ktoś, kto już wydoroślał, zna swoją wartość i nie da się wkręcić w kolejny wyścig szczurów. Wszystko może, ale nic nie musi. Brzmieniowo jest znacznie dojrzalszy, niż sugerowałby jego rodowód lub nieco "gamingowe" wzornictwo. Nie boi się delikatnego ocieplania przekazu i barwy kojarzonej z analogowymi urządzeniami iFi Audio, ale pozbywa się nerwowości i ziarnistości znanej z niektórych wcześniejszych urządzeń tej marki. Bas ma odpowiednią masę i sprężystość, średnica jest nasycona i bardzo naturalna, wysokie tony pozostają otwarte, a przestrzeń kusi nie tylko szerokością, ale i sugestywną głębią. Podsumowując, iDSD GR 2 to jeden z niewielu kompaktowych przetworników w rozsądnej cenie, których można słuchać godzinami. Polecam!

iFi Audio iDSD GR 2

Dane techniczne

Przetwornik C/A: Burr-Brown PCM1795
Konwersja I/V: autorski stopień iFi
Architektura analogowa: w pełni zbalansowana
Maksymalna jakość sygnału: PCM 32 bit/768 kHz, DSD512
Wejścia cyfrowe: USB-C, SPDIF optyczne/koaksjalne
Wejścia analogowe: 4,4 mm balanced, 3,5 mm single-ended
Wyjścia liniowe: 4,4 mm balanced, 3,5 mm single-ended
Łączność bezprzewodowa: Bluetooth: 5.4
Kodeki Bluetooth: aptX Lossless, aptX Adaptive, aptX HD, aptX, LDAC, LHDC/HWA, AAC, SBC
Poziom wyjścia liniowego: 4,37 V/4,4 mm, 2,20 V/3,5 mm
Impedancja wyjścia liniowego: ≤ 205 Ω/4,4 mm, ≤ 105 Ω/3,5 mm
Moc wyjściowa 4,4 mm: 1513 mW/32 Ω, 119 mW/600 Ω
Napięcie wyjściowe 4,4 mm: 6,94 V/32 Ω, 8,60 V/600 Ω
Moc wyjściowa 3,5 mm: 567 mW/32 Ω, 30 mW/600 Ω
Napięcie wyjściowe 3,5 mm: 4,26 V/32 Ω, 4,27 V/600 Ω
Impedancja wyjściowa 4,4 mm: ≤ 0,4 Ω, ≤ 4,5 Ω z iEMatch
Impedancja wyjściowa 3,5 mm: ≤ 0,2 Ω, ≤ 4,4 Ω z iEMatch
Wzmocnienie: iEMatch -12 dB, Normal 0 dB, Turbo +6 dB
Filtry cyfrowe: Bit-Perfect, GTO, Minimum Phase, Standard
Obróbka cyfrowa: K2, K2HD
Korekcja analogowa: XBass, XSpace
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 45 kHz (-3 dB)
Stosunek sygnał/szum: ≥ 115 dB
Zniekształcenia: 0,0005%
Akumulator: Li-Poly, 4900 mAh
Czas pracy: około 7 h
Ładowanie: 5 V/1,8 A
Wymiary (W/S/G): 1,9/7,5/14,1 cm
Masa: 268 g
Cena: 2399 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma 21Distribution. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę iFi Audio.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy8

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez USB, dziś mamy serwery muzyczne, transporty sieciowe, dedykowane systemy operacyjne, aplikacje sterujące, serwisy streamingowe i całą infrastrukturę, którą część audiofilów traktuje równie poważnie jak wzmacniacz czy kolumny. Sam przez długi...

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo dobrze!

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo…

Od kilku lat mam wrażenie, że czarna płyta przestała być nośnikiem muzyki, a zaczęła pełnić mniej więcej tę samą funkcję co rower typu ostre koło, ekspres kolbowy i broda przystrzyżona tak pieczołowicie, żeby wyglądała na nieprzystrzyżoną. Winyl jest czymś, co po prostu trzeba mieć. Najlepiej całą kolekcję. I choć nie...

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...

Baseus Inspire XH1

Baseus Inspire XH1

Kojarzycie tę markę? Choć nie słynie ona z produkcji pięknych gramofonów, potężnych kolumn ani wzmacniaczy lampowych, jestem przekonany, że większość osób - nawet tych o specyficznych zainteresowaniach - odpowie twierdząco....

NAD C3030

NAD C3030

Moda na sprzęt stylizowany na urządzenia sprzed kilku dekad trwa już na tyle długo, że właściwie przestała być modą. Początkowo można było traktować ją jako krótkotrwałą odpowiedź na zmęczenie minimalizmem,...

Bannery boczne

Komentarze

Tomek
Też uległem czarowi i dalej ulegam, ale zdecydowanie mniej na mnie działa. Banalny fakt - ceny płyt... no bez jaj.
Artur
@Darek - Zginęły w dziale księgowym?
Darek
Gdzie się podziały prawdziwe NAD-y :)
Dariusz
Bardzo dobry dźwięk.

Płyty

Mike D - Thank You

Mike D - Thank You

Chyba każdy fan Beastie Boys zdążył się już pogodzić z tym, że historia zespołu została definitywnie zamknięta. Po śmierci Adama...

Newsy

Tech Corner

Bluetooth w sprzęcie audio - wersje, kodeki, ustawienia

Bluetooth w sprzęcie audio - wersje, kodeki, ustawienia

W dobie niesamowitej popularności bezprzewodowego sprzętu audio trudno zaprzeczyć, że jest to przyszłość. I to nie tylko jeśli chodzi o urządzenia mobilne, ale także te, z których korzystamy w domu. Trzymając w ręku smartfon czy tablet, potrzebujemy przecież tylko kompatybilnej z nimi elektroniki, aby móc wygodnie odtwarzać muzykę z ulubionego...

Nowości ze świata

  • Some audio products come around so predictably that you could almost use them to mark the passing of time. A new smartphone every year. A new DAC every couple of years. An amplifier gets refreshed every three, usually gaining a...

  • For years, KEF has been steadily developing the concept of a complete stereo system contained within a pair of active speakers. The history of this part of the company's lineup goes back much further than the rise of music streaming....

  • Professional headphone monitoring is not always about creating perfect listening conditions. Sometimes the real challenge is being able to work without them - surrounded by a film crew talking, sound spilling from the stage, a PA system running at full...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Wywiady

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez...

Popularne artykuły

Vintage

Sony D-50

Sony D-50

Lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku był dla Sony czasem, gdy firma kroczyła od sukcesu do sukcesu. Rozpoczynała się era płyty kompaktowej...

Słownik

Poprzedni Następny

Lampa elektronowa

Stary jak świat element elektroniczny składający się z zespołu elektrod zamkniętych w próżniowej, szklanej bańce. Taka konstrukcja umożliwia przepływ prądu wytwarzanego przez strumień swobodnych elektronów pomiędzy elektrodami. Lampy są zazwyczaj...

Cytaty

LudwikJerzyKern.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.